http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Duży Format >  Wywiad

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Duży Format

Knotz. Seks jest jak życie wieczne

Katarzyna Wiśniewska, Piotr Pacewicz
2009-05-15, ostatnia aktualizacja 2009-05-14 12:12

- Integrując wiarę z seksualnością, ludzie mogą się odblokować. Wiele kobiet zmienia na korzyść swoje podejście do seksu. Zaczyna go lubić. To cieszy mężów. Rozmowa z o. Ksawerym Knotzem, autorem książki "Seks jakiego nie znacie. Dla małżonków kochających Boga"

ZOBACZ TAKŻE
Od wielu lat ojciec zajmuje się seksualnością w małżeństwie. Czy Polacy chętnie rozmawiają o seksie?

- Jest różnie. Paradoksalnie kultura, która jest pełna seksu, nie sprzyja szczerej rozmowie. Jednak obserwuję, że małżonkowie, którzy przyjeżdżają do mnie na rekolekcje, szybko przełamują bariery, rozgadują się z dnia na dzień. Życie seksualne to sprawa tak ważna, że nie można o nim nie rozmawiać. Pary chcą dzielić się doświadczeniami z innymi małżeństwami, bez takiego zwyczajowego popisywania się czy wulgaryzowania.

Jest różnica w podejściu kobiet i mężczyzn?

- Nie uważam, by były to obce sobie światy, chociaż te różnice nieustannie wychodzą.

Nie znaczy to, że kobiety są bardziej wstydliwe, wszystko zależy od pary. Czasem żona jest otwarta, mówi tak, że...

...aż przyjemnie słuchać...

- ... a mąż nic nie mówi, bo się wstydzi.

Jakim językiem ojciec z nimi rozmawia? Cipka czy wagina? Członek czy ptaszek? Bzykać się, kochać się, uprawiać seks, mieć stosunek? Te oficjalne słowa są zimne i sztuczne.

- Nie używam takich sformułowań jak cipka czy ptaszek - w mojej roli nie byłoby to dobrze odebrane. Co innego, gdy małżonkowie siadają sobie w kuluarach. Zresztą oni czują najlepiej, jakim językiem mówić. To, co może wydawać się wulgarne, w wykonaniu osoby, którą lepiej znamy, jest po prostu bezpośrednie. Gdy rozmawiamy o seksie, mówię: łechtaczka, pochwa czy penis. Nie należy ludzi bombardować nazewnictwem, ale trzeba powiedzieć tyle, żeby było wiadomo, o co chodzi. Nie może więc być to język w stylu "tego-tego, no, domyślcie się".

Jak w podręczniku wychowania seksualnego rekomendowanym przez środowiska katolickie, gdzie pochwę nazwano fontanną rozkoszy

- Nie o to chodzi, żeby się bawić w poetę lub lekarza. Najważniejsze, by język był komunikatywny.

Sondaż "Gazety" pokazał, że rodzice z dziećmi nie rozmawiają o seksie. To jest w Polsce rodzinne tabu. Dzieci dowiadują się wszystkiego od kolegów, z internetu, pism kolorowych.

- Na początku rekolekcji zawsze pytam uczestników, jaki przekaz na temat seksualności otrzymali w dzieciństwie. Dla przeważającej liczby seks faktycznie był w domu tematem tabu. Chyba że w formie nakazowo-zakazowej, gdy rodzice ostrzegali: uważaj, żebyś czegoś nie przeskrobał. Zapewne wynikało to z troski i miłości, ale automatycznie rodziło skojarzenie, że seks to coś negatywnego. Niektórzy wiedzę o seksie czerpali ze "świerszczyków". Stąd wynika trudność normalnego mówienia o seksie, wydaje się nam, że jest to coś nienaturalnego, wstydliwego.

Natomiast większość ludzi łączy seks z miłością. Rzadko słyszę, żeby to połączenie było dla kogoś odkryciem.

A jaką edukację seksualną odebrał ksiądz?

- Moi rodzice traktowali seks zdrowo. Jestem chyba nielicznym z mojego pokolenia, który wie, jak wyglądało życie seksualne własnych rodziców. Już w przedszkolu kupili mi książkę wyjaśniającą za pomocą obrazków, skąd się biorą dzieci. Ostatnio ktoś się oburzał jakimś moim tekstem. Zadzwoniłem do taty, który ma prawie 80 lat, i pytam, czy w jego odczuciu w tej wypowiedzi było coś niedobrego. A on mówi: słyszałem cię i się nieźle ubawiłem.

Dlaczego ksiądz zaczął się specjalizować w tematyce seksualnej?

- Gdybyście mnie spotkali dziesięć lat temu, nawet bym sobie nie umiał wyobrazić, że moje życie tak się potoczy. Ale już wcześniej miałem świadomość, jakim ważnym, a jednocześnie zaniedbanym rewirem jest seks. Uważam, że są to wręcz problemy kluczowe. Każda epoka ma swoje konflikty, swoje znaki czasu.

Wyzwaniem naszych czasów jest seksualność?

- Tak myślę. To jednocześnie daje nam możliwość otwartego dyskutowania o seksie. Młodsze małżeństwa potrafią mówić szczerze i otwarcie, starsi miewają kłopoty.

Źródło: Duży Format

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.4

8 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne