http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Duży Format >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj Duży Format

Pięknie jest być jak wszyscy

Mariusz Szczygieł
2008-05-05, ostatnia aktualizacja 2008-05-06 00:00

Odpowiedzieli na nasze ogłoszenie: ?Szukamy przeciętnych Polaków?. Zadzwoniło sto osób


Zdjęcie: Zorka Project
SONDAŻ
Czy czujesz się przeciętny/przeciętna?

Tak, jestem przeciętny/przeciętna
Nie, jestem wyjątkowy/wyjątkowa
Nie wiem. Co to znaczy "przeciętny"?

Przekonywali, że są przeciętni, bo właśnie robią weki na zimę, a "przecież wszyscy robią weki". Jedni przekonywali, że są matką Polką i Polakiem katolikiem, inni - że odeszli od Kościoła, bo "przecież tyle ludzi teraz odchodzi".

Fotografki - Monika Bereżecka i Monika Redzisz (duet Zorka Project) - przyjęły 30 zaproszeń od ludzi, którzy uważają, że przeciętność to określenie, które mówi najwięcej o ich życiu.

Jedna pani, kiedy idzie spać, gasi światło i odsłania okna. Nie chodzi o to, że nie może spać przy zaciągniętych zasłonach. Tylko że śpi za długo. A w jej miasteczku wszyscy wstają o szóstej do pracy lub na targ. Żeby ludzie nie myśleli, że wyleguje się w łóżku, już przed snem okna odsłania, bo najważniejsze to dać otoczeniu właściwą informację. Jestem jak wy. Jej okno musi więc codziennie upodobnić się do dwustu okien bloku naprzeciwko.

Moja mama marzyła o tym, żebym się nie wyróżniał. - Chciałabym, żebyś był taki jak wszyscy - powtarzała. - To piękne być takim jak wszyscy - dodawał mój ojciec, zresztą tak uważa do dziś.

Nieprzeciętność wiązała się dla nich ze zbyt dużym ryzykiem.

Może, uformowani przez komunę, obawiali się, że zbytnie zwracanie na siebie uwagi może skończyć się katastrofą?

Ale w dzisiejszych czasach - gdy nasze sukcesy zależą przeważnie od tego, jak bardzo odejdziemy od rutyny i normy?

"Marzymy o spokoju" - deklaruje para studentów z Krakowa.

"Nic specjalnego w życiu nie robimy i niczego nam nie brakuje. Założyliśmy rodzinę i nie dążymy do niczego więcej" - wyznaje małżeństwo z Tarnowskich Gór, które wydaje się najszczęśliwszym małżeństwem na świecie.

Dla wielu z naszych bohaterów przeciętność jest bronią przed światem. (Nie na przykład talent, dzięki któremu można światu się przeciwstawić, nie jakaś nieprzeciętność, która sprawi, że świat zacznie nas poważać). "Gdybym miał możliwość wyboru - mówi jeden z przeciętnych z miejscowości Wilga - znów wybrałbym przeciętność. To tak zwana środkowa półka: stąd widać lepiej i to, co na górze, i to, co na dole".

- Społeczeństwo nie lubi niezwykłych - tłumaczy jedna z przeciętnych. - Nie ma sensu wystawiać się na odstrzał.

- Wszystkie mieszkania przeciętnych są podobne - opowiadają autorki projektu Monika Bereżecka i Monika Redzisz. - Nie ma podziału na wieś i na miasto, na Polskę A i B. Młodsi mają mieszkania wyraźnie urządzone na przekór swoim rodzicom. Rodzice mają wciąż peerelowskie meblościanki pełne kryształów, kwiatków, zdjęć i świec. Orgia nadmiaru. Młodzi w swoich nowych mieszkaniach (prawie zawsze na kredyt) obcują z pustymi ścianami; w salonach są tylko kanapy, niskie stoliki i telewizory.

Starsi uwielbiają ściany beż i kawa z mlekiem; młodsi - żywe kolory.

Każdy przeciętny ma dywan.

"W Europie Środkowej wszystko jest płaskie, wyrównane, podporządkowane powszechnej przeciętności. Ludzie unikają skrajności i nie przejawiają nimi zainteresowania" - napisał w głośnym eseju o naszej części świata Czech Josef Kroutvor. I dodał: "Drogą Europy Środkowej jest droga złotego środka".

Kim się czują przeciętni? Dlaczego obrali taktykę przeciętności? Kogo na przeciętność skazało życie albo własne kompleksy? I dlaczego przeciętność może dawać satysfakcję?

Przeczytajcie o tym, jak pięknie jest być takim jak wszyscy.

Przy lekturze wyjdzie na jaw, że i przeciętni nie chcą przejść przez życie niezauważeni. Gdyby tak naprawdę było, nie zadzwoniliby do naszej redakcji.



Bogusława (30) i Marek (34) Bińkowscy, Winna Stara

- Tak naprawdę to chcieliśmy, żeby ktoś nas odwiedził. Jak się mieszka na takiej wsi, to rzadko ktoś zagląda. Do Winnej Starej, 140 km na wschód od Warszawy, trudno trafić, nie ma nawet drogowskazu. Wokół pełno innych Winnych. Panieńskie nazwisko Bogusi to Wińska. Jest stąd. Dlaczego są "przeciętni"?



Olga Łukasiewicz (38) z czterema córkami, Puławy

- Sama się zastanawiam, dlaczego się zgłosiłam. Jestem raczej osobą wycofaną. Z jednej strony każdy uważa się za osobę nieprzeciętną, ale z drugiej - prowadzę bardzo zwyczajne życie, można powiedzieć, że aż za zwyczajne. Dlaczego jest "przeciętna"?



Zbigniew Wiśnicki (43) z synem, Kartuzy

- Przeciętna praca, mieszkanie w bloku, normalna rodzina. O, żona właśnie robi zakwas na barszcz. Weki robimy... Technik pomiaru w firmie elektronicznej. Pracuje w tym zawodzie od dwudziestu paru lat, od czasu skończenia szkoły zawodowej. Niedawno zrobił zaoczne liceum dla dorosłych. Dwa lata temu wzięli kredyt mieszkaniowy na 25 lat, a ślub wzięli w zeszłym roku, w walentynki. Wcześniej żona wynajmowała mieszkanie z dwiema córkami z pierwszego małżeństwa. On także był już żonaty. Dlaczego są "przeciętni"?



Rita Suszek (21), Poznań

Pochodzi z Lublina. Mama na rencie, ojciec elektryk. - Przygaszenie - to słowo, które kojarzy mi się z Lublinem. W Lublinie o wiele bardziej niż w Poznaniu czułam zamknięte umysły, niechęć do zmian. Czułam się taka przyduszona. W Poznaniu zaskoczyła mnie liczba opcji - koncertów, warsztatów, wystaw. Byłam w szoku, że nie daję rady zobaczyć wszystkiego! Dlaczego jest "przeciętna"?



Lucyna Niedzielska-Święciak (70) z wnukami, Gliwice

- Zbliżam się już do końca życia. Żadnego specjalnego śladu po sobie nie zostawię. Zostaną po mnie wnuki. Może wolałabym być kimś wybitnym, ale to też pewnie niesie ze sobą wiele utrapienia. Trzeba się cieszyć z tego, co się ma. Może nie tryskam radością, ale w sumie jestem zadowolona ze swojego życia. Dlaczego jest "przeciętna"?



Andrzej Chłopecki (54) Oświęcim

Najważniejsze dla mnie w życiu jest, jak rano wstaję i idę do łazienki się golić, to żebym w lusterku widział Andrzeja Chłopeckiego, a nie świnię. Pamiętam, jak jechałem do Koszalina i ojciec odprowadzał mnie na pociąg, to powiedział mi tylko: pamiętaj, synu, bądź zawsze człowiekiem. I wydaje mi się, że przez te wszystkie lata starałem się jakoś trzymać tej dewizy. Dlaczego jest "przeciętny"?



Marzena (46) i Robert (43) Buczkowie z dziećmi, Warszawa

Robert, elektromechanik, od świtu do zmierzchu zajmuje się konserwacją i montażem domofonów i wideofonów. Marzena, z wykształcenia technik chemik, jest gospodynią domową. Mają toyotę i działkę nad morzem. Są małżeństwem od 20 lat. Dlaczego są "przeciętni"?



Justyna Jagiełło (34), Warszawa

Emigrować nie chcą. - Mamy rodzinę, przyjaciół i dobrą pracę. Dobrze się tu czujemy, choć denerwuje nas ponuractwo Polaków. Siostra Wojtka mieszka w Belgii i czuje się obywatelem drugiej kategorii. Lubię pracę, ale nie mam parcia na karierę. Staram się pamiętać, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. Z dzieckiem mam zamiar być osiem miesięcy, potem zatrudnimy opiekunkę. Dlaczego jest "przeciętna"?



Mirosława (27) i Marcin (33) Kozłowscy z synem, Małe Łąki

- Ja bym chciał się w niedzielę ponudzić. Posiedzieć z najbliższymi, pójść na spacer, z sąsiadem wypić piwko przy płocie. Niepotrzebne mi skoki na bungee i wielkie wrażenia. Wolę odwiedzić mamę lub teściową. Dobrze gotują, jest fajnie. Dlaczego są "przeciętni"?



Magdalena Pająk (43), Łódź

- Nie wiem, czy jestem osobą fotogeniczną, bo to moje pierwsze podejście u profesjonalistów. Podobno w Łodzi są interesujące dziewczyny, bo tutaj był taki napływ ludności z różnych stron. Dlaczego jest "przeciętna"?



Artur Wieczorek (33), Warszawa

Pochodzi z Sandomierza. Jest grafikiem w firmie, która sprzedaje pasty do zębów i testy ciążowe. Studiował budownictwo na Politechnice Warszawskiej, ale nie zrobił dyplomu, oraz w szkole filmowej na Chełmskiej, której również nie skończył. - Mam taki nawyk zaczynania i niekończenia - mówi. Dlaczego jest "przeciętny"?



Krystyna (53) i Eugeniusz (57) Kopczyńscy z córką, zięciem i wnukami, Bydgoszcz

Mówią, że mają europejską przeszłość: osiem urlopów poświęcili na pracę za granicą. Pierwszy raz pojechali swoją syreną w 1977 roku do Helsinek, a potem co roku wyjeżdżali na dwa miesiące do Holandii. Pracowali na giełdzie kwiatowej pod Amsterdamem. - To były nasze trzyletnie dochody! Dlaczego są "przeciętni"?



Bożena i Tadeusz Mazurkowie (80), Warszawa

Mieszkają w trzypokojowym mieszkaniu na Przyczółku Grochowskim. Mają działkę po rodzicach w Zalesiu (- Jeszcze dwa lata temu miałem zamiar budować tam dom, ale doszedłem do wniosku, że jestem za stary) i działkę na Mazurach, gdzie spędzają każdy weekend od maja do listopada. Dlaczego są "przeciętni"?



Elżbieta Bińczycka (22) i Łukasz Gacek (25), Kraków

Nie chcą emigrować. - Jeśli już, to do Czech - mówi Ela. - Kraj piękny, prosperity, nie ma państwa wyznaniowego, wokół szczęśliwi ateiści... Nie czuję się specjalnie Polką. Nie mam w sobie takiej miłości ojczyzny jak niektórzy moi koledzy, którzy na Gadu-Gadu piszą: kocham Polskę. Dlaczego są "przeciętni"



Anna Biernacka (22), Pszczółki

- W Pszczółkach to mnie właśnie dręczy. Tu każdy wie o sobie wszystko. Kiedy po drodze do domu nie powiem jednej sąsiadce "dzień dobry", to jak dojdę do domu, mama już o tym wie. Że zarozumiała, że ludzi nie dostrzega. Poza tym kiedy chcę iść do kina albo na dyskotekę, muszę jechać do Gdańska. Ostatni powrotny pociąg mam o 22.30 albo muszę czekać do 4 rano. Dlaczego jest "przeciętna"?



Ola Żukowicz (20), Konrad Gliściński (21) i Zbyszek Zieliński (21), Kraków

- Filister w nas tkwi. Jest w nas takie głęboko zakorzenione mieszczaństwo, konserwatyzm, przyzwyczajenie do pewnych rytuałów Lubimy się rano kawy napić, oj, do tego jesteśmy bardzo przywiązani. Dlaczego są "przeciętni"?



Bożena (59), Roman (57) i Radosław (22) Rutkowscy, Pomiechówek

Syn od września jest nauczycielem stażystą wychowania fizycznego w tym samym gimnazjum co mama. Studiuje zaocznie w Płocku pedagogikę i wychowanie fizyczne. - To było tak - opowiada. - Nie mogłem się zdecydować na żadne studia. A co najbardziej lubisz? - spytała mama. - Sport. - No to idź na wychowanie fizyczne. Dlaczego są "przeciętni"?



Marzena (39) i Paweł (45) Szymczakowie z dziećmi, Poznań

Nigdy nam się nie przelewało - mówi Paweł. - Rzadko kiedy mamy wolny weekend, żona pracuje już trzeci z rzędu. Ona ma etat i jeszcze dodatkowo sprzątanie, po 10 godzin dziennie. Pracujemy na okrągło. Kiedyś było gorzej, więc teraz to odetchnęliśmy. Dzieciom ciężko, bo nie dostają kieszonkowego. Ślub był skromny, wesele urządziliśmy na ogródkach działkowych. (- Ani jego rodzice nie mieli pieniędzy, ani moi - dodaje żona). Ale jesteśmy optymistycznie nastawieni. Dlaczego są "przeciętni"?



Helena Sikorska (71), Bąków na Opolszczyźnie

Po studiach dostała skierowanie do pracy do Bąkowa, do Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin. Tu pracowała 30 lat na stanowisku główny hodowca do spraw jęczmienia. W 1964 roku wyszła za mąż, za inżyniera budowlanego z sąsiedniej wioski. Mają córkę i syna. Na wakacje nigdy nie jeździli. - Ja byłam zajęta latem w pracy, a mąż nie lubił. Raz jeden pojechaliśmy na wczasy do Sulejówka, ale bardzo złą pogodę żeśmy trafili i się do reszty zniechęcił. Dlaczego jest "przeciętna"?



Natasza Perek (33) z córką, Poznań

- Już w ciąży wiedziałam, że nie będę z ojcem dziecka. Ten człowiek ma żonę, syna i jest zupełnie nieodpowiedzialny, nie chcę o nim mówić. Ciąża była zagrożona, leżałam w szpitalu i czytałam. Wyczytałam, że w Polsce jest półtora miliona samotnych matek. Pod tym względem jestem przeciętna. Dlaczego jest "przeciętna"?



Wioletta (30) i Leszek (30) Gasikowie z synami, wieś Olsztyn

Wychowywali się na częstochowskich osiedlach. Do wsi Olsztyn przeprowadzili się zaraz po ślubie. Małe gospodarstwo z domkiem 28 m kw. dostali od dziadków. Dwa lata temu wzięli kredyt dla młodych małżeństw na 30 lat i dom teraz ma 250 m kw. - To było jedyne wyjście, żeby zapewnić dzieciom większy standard. Dlaczego są "przeciętni"?



Jan Bursztyński (46) z synem Tomkiem (10), Żyrardów

- Ostatnio starszy syn przyszedł z taką propozycją - opowiada - czy mógłby z religii zrezygnować. "Bo większość klasy nie chodzi". Absolutnie nie, mówię. Musi mieć chłopak jakieś wzorce. Później jakieś sekty, zielonoświątkowcy, inni. Po jakimś czasie przyznał mi rację. Dlaczego są "przeciętni"?



Karolina (29) i Łukasz (30) Walentkowie z dziećmi, Tarnowskie Góry

- Znamy się od 12 lat. Wesele mieliśmy ekspresowe. Teraz to rok wcześniej załatwiają, a my raz dwa i super, najlepsze wesele, na jakim byłam. Łukasz nie śpieszył się do zakładania rodziny, więc ja już się wnerwiałam, chciałam, żeby się opowiedział, bo co, kurczę, skończyłam studia, mam dobrą pracę i będę tu siedzieć na nie wiadomo jakich warunkach. Wtedy okazało się, że Tymek będzie na świecie, i to nas zmobilizowało. Dlaczego są "przeciętni"?



Joanna Dłutkowa (58), Warszawa

"Zaczęła pracować w wieku 19 lat, kształcąc się w zawodzie bibliotekarza. Jej matka także pracowała w bibliotece, ojciec prowadził jedno z pierwszych laboratoriów filmowych w Warszawie, które wywoływały kolorowe filmy. Rodzice zaszczepili jej wartości, które w jej odczuciu w dzisiejszych czasach nie mają większego znaczenia: solidność, obowiązkowość, prawość. Mieszka w czteropokojowym własnościowym mieszkaniu na Ursynowie." Dlaczego jest "przeciętna"?



Agnieszka (33) i Piotr (35) Dłubałowie z dziećmi, Warszawa

Mieszkają w dwupokojowym mieszkaniu rodziców Agnieszki na warszawskim Bemowie. Do niedawna w drugim pokoju mieszkała jej siostra z dzieckiem i mężem. Dwa lata temu wzięli kredyt na 30 lat i budują dwustumetrowy dom pod Warszawą. Mają siedmioletniego volkswagena passata combi. Dlaczego są "przeciętni"?



Beata Suchodolska-Zabiegałowska (41) i Jerzy Zabiegałowski (49), Wilga

Beata jest nauczycielką wf. w szkole w Wildze. Jej ojciec był cieślą, matka - pokojówką w ośrodku wypoczynkowym. Jerzy pracował w tej samej szkole, również jako nauczyciel wf., był wychowawcą Beaty. Są małżeństwem od 20 lat. Po ślubie dostali służbową kawalerkę. Dlaczego są "przeciętni"?

Źródło: Duży Format

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne