- 10 kwietnia w tym miejscu upadł samolot z naszymi rodzinami na pokładzie. Rozbił się na tysiące kawałków. W tym samym momencie na tysiące kawałków rozbiło się nasze życie i na tysiące kawałków rozbiły się nasze serca - mówiła w Smoleńsku Ewa Komorowska, żona wiceministra obrony Stanisława Komorowskiego, jednego z 96 ofiar tragedii w Smoleńsku. Później to właśnie ona odczytywała listę nazwisk 96 ofiar katastrofy. Swojego męża wyróżniła czytając też jego drugie imię: Stanisław Jerzy Komorowski.
- Tego samolotu nie da się złożyć jak dawniej i nim latać - mówiła. - Ale nasze serca, nawet jeśli są w szczątkach - to serca żywych ludzi. To serca z żywej tkanki, która się odradza. Jeśli będziemy karmili ją miłością, dobrą pamięcią o naszych bliskich, to nasze serca będą się odnawiać. Wierzę że kiedyś znowu będziemy mogli latać.
- Ból odczuwają miliony Rosjan. W tej trudnej chwili byliśmy z Wami, modliliśmy się razem z Wami. Drodzy przyjaciele, nasze kraje w historii były ściśle powiązane. Były trudne chwile. Ale narody Rosji i Polski znajdowały drogę do wzajemnego zrozumienia. To jak razem odczuwaliśmy tę tragedię, to jak dziś ją razem przeżywamy o tym świadczy - mówiła prezydentowa Rosji Swietłana Miedwiediewa. - Proszę przyjąć wyrazy współczucia ode mnie, od prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, od całego narodu. Pamięć o waszych bliskich na zawsze pozostanie w naszych sercach
Wystąpiła też prezydentowa Polski Anna Komorowska, która patronuje pielgrzymce rodzin. Dziękowała za zaproszenie jej do tego wydarzenia. - Rodziny uznały, że mimo bólu chcą dokończyć tragicznie przerwaną podróż - mówiła. Dziękowała prezydentowej Rosji za to, że razem z rodzinami pojedzie na cmentarz polskich oficerów zabitych w Katyniu. - Mam nadzieję że te serdeczne myśli, modlitwy przyniosą nam wszystkim ukojenie - dodała.
Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej z towarzyszącą im pierwszą damą Anną Komorowską, przybyły w niedzielę rano do Witebska na Białorusi. Później przejechały na miejsce katastrofy w Smoleńsku. Pielgrzymka rozpoczęła się przy wraku samolotu Tu-154M na płycie lotniska Siewiernyj, gdzie rodziny i bliscy złożyli kwiaty i zapalili znicze. Ta część uroczystości miała charakter prywatny, bez udziału mediów. Później rodziny przeszły w pobliże kamienia upamiętniającego ofiary lotu. Prezydentowa Rosji będzie też na uroczystościach na lotnisku w Smoleńsku, pojedzie też do Katynia na cmentarz polskich oficerów.
Teren wokół miejsca katastrofy uprzątnięto. Wokół kamienia, przy którym 10 kwietnia wieczorem premierzy Polski i Rosji składali kwiaty i objęli się, wyłożono kostką brukową.
Po złożeniu kwiatów i okolicznościowych przemówieniach rodziny przeszły jeszcze pod brzozę, o którą uderzył skrzydłem prezydencki Tu-154. Potem prezydentowe udały się na 20-minutową rozmowę w cztery oczy. Spotkanie Komorowskiej i Miedwiediewej odbyło się w hotelu "Nowyj", w pobliżu lotniska Sewiernij.
Po południu i wspólnym obiedzie bliscy ofiar katastrofy samolotu Tu-154 i pierwsze damy odwiedzili Cmentarz Katyński. O tym, że będzie tam też małżonka prezydenta Rosji, strona rosyjska zdecydowała w piątek wieczorem. Wcześniej planowano, że uroczystości w Katyniu odbędą się wyłącznie w polskim gronie. Swietłana Miedwiediewa była pierwszą małżonką prezydenta Rosji, która odwiedziła cmentarz polskich oficerów zamordowanych w 1940 r. przez NKWD oraz radzieckich ofiar stalinizmu.
W Katyniu uczestnicy pielgrzymki złożyli kwiaty. Wspólnie zapalono znicze i modlono się w polskiej i prawosławnej części cmentarza. - Jesteśmy tu, by zrealizować pragnienie naszych bliskich, którzy zginęli 10 kwietnia - mówiła na Cmentarzu Katyńskim Izabela Sariusz-Skąpska, córka prezesa Federacji Rodzin Katyńskich, Andrzeja Sariusz-Skąpskiego. - Pragnienie, które przywiodło nas tutaj, to pragnienie dotknięcia ziemi, na którą 10 kwietnia tego roku upadł samolot, gdzie zginęli nasi najbliżsi. Pragnienie, które było naszym pragnieniem i udało nam się je zrealizować. Jesteśmy teraz tutaj, aby zrealizować ich pragnienie. Oni jechali do Katynia, na Polski Cmentarz Wojenny, aby w 70. rocznicę mordu na polskich jeńcach września oddać hołd tym, którzy spoczywali w tej ziemi - powiedziała. Wcześniej mówiła "Gazecie": - W Katyniu leży mój dziadek, a ojciec zginął lecąc na jego grób. Opowiem o symbolice cmentarza katyńskiego, żeby wszyscy wiedzieli, gdzie są i co to za miejsce.
Źródło: Gazeta Wyborcza