http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Naiwność Nieznalskiej, czyli felieton umoralniający

Krzysztof Varga
2011-08-25, ostatnia aktualizacja 2011-08-29 14:54

Gdański wernisaż
Gdański wernisaż "Pasji" w 2001 r.
Fot. Sławomir Mielnik / AG

Nie tylko katolicy się obrażają. Ja jestem obrażany non stop

Krzysztof Varga
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Krzysztof Varga

Fot. Katarzyna Kozyra
"Piramida zwierząt" Katarzyny Kozyry (1993), praca dyplomowa na warszawskiej ASP
2009 r. Wilhelm Sasnal w kibucu na Muranowie maluje logo
Ruchu Odrodzenia Żydowskiego
w Polsce.
MAGDA WUNSCHE/MUZEUM SZTUKI NOWOCZESNEJ
2009 r. Wilhelm Sasnal w kibucu na Muranowie maluje logo Ruchu Odrodzenia...
Przeczytałem wywiad z Dorotą Nieznalską w poprzednim "Dużym Formacie" i zdaje się, że nadal mam problem ze zrozumieniem jej sztuki oraz ze zrozumieniem jej zdziwienia, że ktoś się jej słynną "Pasją" wystawioną w 2001 roku mógł oburzyć. Przypominam, że głównym elementem owej pracy było zdjęcie penisa na krzyżu, o to była cała afera i proces o obrazę uczuć religijnych. Nieznalską na pierwszym procesie (2003) skazano, a na drugim (2010) uniewinniono. Sprawa ciągnęła się latami i to jest kolejny skandal. Tak długim procesem można pognębić i upokorzyć każdego człowieka. Uniewinnienie to oczywiście było dobrą wiadomością, artyści nie powinni być sądzeni za swoją sztukę, gdyż to jest zwykła cenzura, a cenzura powinna być zakazana. Artysta może być sądzony jako obywatel, gdy kogoś okradnie, pobije czy zamorduje, za sztukę nigdy. Za sztukę należy bronić, jakakolwiek ona by była. Co nie znaczy, że nie można się nią zniesmaczyć i dostać torsji na widok dzieła sztuki, a artysty uznać za idiotę.

Obecnie Nieznalska w ramach swojej sztuki rekonstruuje bramę Stoczni Gdańskiej, też nie za bardzo rozumiem czemu, ale za to raczej jej procesu nikt nie wytoczy.

Oczywiście, że jednym z rozlicznych zadań artysty jest epatowanie strasznych mieszczan i kołtunów, do tego służy artystyczna prowokacja, ale dziwić się, że owi kołtuni będą protestować, to już zbyt duża naiwność. Wszak chodzi w epatowaniu kołtunów też o to, żeby ich krew zalała. A tymczasem Nieznalska nie może wyjść ze zdumienia, że ów penis na krzyżu - dla katolików, przypomnę, krzyż to symbol Męki Pańskiej - doprowadził ich do furii. Zupełnie się tego nie spodziewała, no kto by pomyślał, że katolicy się wściekną za tę profanację. Otóż wolność polega na tym, że Nieznalska mogła ustawić penis na krzyżu, a inni mogli zapałać oburzeniem i nazwać to skandalem. Ja zaś na przykład mogę powiedzieć, że inne dzieło sztuki Nieznalskiej, które opisuje ona w wywiadzie - siedem dużych worków imitujących nadnaturalnie wielkie męskie jądra, pod którymi artystka rozsypała ziemię - to jest zupełna brednia.

Ja w ogóle mam duży problem ze sztuką współczesną - oglądam i nie rozumiem, nie wiem, czy ma mi się podobać, czy też nie, ktoś zazwyczaj musi mi wyjaśnić, co artysta chciał mi powiedzieć. Sztuka współczesna jest jedyną dziedziną kultury obecnie, która potrzebuje krytyka, przewodnika i tłumacza, który takim ciemnotom jak ja wyklaruje ideę dzieła. Jak czytam powieść, to wiem, czy jest dobra, czy nie, bo mam do niej narzędzia, jak oglądam film, mam jasność, czy to wybitne kino, czy wybitny gniot, bo mam oczy, gdy słucham muzyki, wiem, że jest świetna lub koszmarna, bo mam uszy, ba - nawet teatr współczesny umiem jakoś ogarnąć swym umysłem. Sztuki współczesnej nijak nie kumam, wszystkie zmysły zawodzą.

Ujawniam się tu oczywiście bezwstydnie jako zacofany niedouczony amator, który od Sasnala woli Pietera Breughla, od Kozyry Hieronima Boscha, od Żmijewskiego obrazy Caspara Davida Friedricha i który też (zgroza! wstyd! żenada!) lubi sobie czasami popatrzeć na obrazy impresjonistów. Ponieważ sztuka jest obecnie - jak wiadomo - sprawą polityczną, osobliwie sztuka krytyczna, zdaje się, że jestem zapyziałym konserwatystą. Z przerażeniem oczywiście o tym myślę, ale co zrobić. Usiłuję tę sztukę zrozumieć, udokumentować swoją postępowość, zaangażowanie w najważniejsze tematy współczesności - nijak mi nie wychodzi.

Nie mam pojęcia, po co Zuzanna Janin sfingowała swój pogrzeb jako akcję artystyczną, nie wiem, po kiego Julita Wójcik obierała kiedyś ziemniaki w Zachęcie, co miał oznaczać rekin w formalinie Damiena Hirsta i wiele innych dzieł sztuki. Może ktoś mi to wszystko wyklaruje, będę bardzo wdzięczny.



Żeby było jasne - przepis o znieważeniu uczuć religijnych jest skandaliczny i nie powinno go być, jest wstydem w demokratycznym, nowoczesnym świeckim państwie. Ale nie zmienia to faktu, że katolicy mają prawo się wzmożyć moralnie, ja nie jestem katolikiem, chociaż bardzo bym chciał być, żarliwa wiara ułatwia życie i różne dylematy rozwiązuje, chętnie bym się trzymał dekalogu, nie dana mi była, niestety, łaska wiary. Ale gdybym jednak był katolikiem, to na widok penisa na krzyżu dostałbym ataku furii. Również gdybym się dowiedział, co wiem z tego wywiadu, że planowała Nieznalska wystąpić w performansie, w którym na golasa miała być ukrzyżowana. Tak samo, jakbym był katolikiem, to szlag by mnie trafił, gdybym widział pieśniarkę Madonnę, jak się przypina na koncertach do krzyża. Także - uwaga, uwaga! - jakbym się dowiedział o tym, że Nergal podarł Biblię na koncercie, też bym zapałał do niego szlachetną niechęcią. Bo Biblia jest dla chrześcijan Pismem Świętym i ja to szanuję.

Tak, uznałbym to za bluźnierstwo, bo z punktu widzenia prawdziwego chrześcijanina to jest bluźnierstwo. Natomiast nie poszedłbym z tym do sądu, ponieważ wierzyłbym raczej w Sąd Ostateczny, który takie sprawy musi rozstrzygać i wyekspediować zapewne Nieznalską z Nergalem do ostatniego kręgu piekielnego. Co akurat Nergalowi powinno pasować.



Istnieje więc przepis o obrażaniu uczuć religijnych, lecz są to raczej sporadyczne wypadki, a że sporadyczne, to chętnie nagłaśniane, tymczasem codziennie jesteśmy w jakiś sposób obrażani. Politycy różnych opcji obrażają naszą inteligencję nagminnie, uważając, że jesteśmy nic niemyślącymi idiotami, polityka zamieniła się w tym kraju w telewizyjną rozrywkę, co też mnie obraża. Polskie komedie filmowe obrażają regularnie moje poczucie humoru, programy w paru stacjach telewizyjnych i artykuły w paru portalach obrażają moje poczucie smaku - owszem, posiadam poczucie smaku, choć uchodzę raczej za postmodernistycznego relatywistę moralnego. Relatywista moralny też się może zniesmaczyć.

Obraża mnie też nazywanie połowy Polaków zaprzańcami i zdrajcami, to mnie ostatnio obraża najbardziej. Mówienie, że jest prawdziwy naród polski i jakieś odpady niebędące narodem polskim. Otóż ja, mimo że nie głosuję na PiS, to uważam się za przedstawiciela narodu polskiego. Mam swoje problemy z Polską, mam swoje sympatie i antypatie, inaczej formułę słowo "patriotyzm", ale ma mnie to wykluczać z narodu polskiego? Obraża mnie też ostatnio mówienie o Polsce jako o kraju totalitarnym, przypominam dla porządku, że totalitarne to były III Rzesza i ZSRR. Doprawdy, żyjemy w kraju, gdzie rządzi tajna policja i są gułagi?

Jest w Polsce pewna siła polityczna, która wciąż domaga się przeprosin, to może mnie też oni powinni przeprosić. To byłoby bardzo chrześcijańskie.

Źródło: Duży Format
  • 1
  • 8
  • 3
  • 5
  • 4
  • 31 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    71 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':