http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Duży Format >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Duży Format

Wymazany Aron Bell

Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski
2008-06-16, ostatnia aktualizacja 2008-06-18 09:18

Żydowski partyzant oskarżany o udział w mordzie na Polakach został bohaterem hollywoodzkiego filmu za 50 milionów dolarów. W roli głównej: aktualny James Bond. Na prawicowych portalach już wrze: "Będzie afera"

Gdy w Europie miliony zostały skazane na śmierć,

trzech braci ruszyło na wojnę. Oto historia, jakiej dotychczas jeszcze nie słyszeliście.

Tymi słowami reklamuje się najnowszy film za 50 milionów dolarów w reżyserii Edwarda Zwicka - "Opór". Aktualny James Bond Daniel Craig gra w nim partyzanta Tewjego Bielskiego. Pozostałych dwóch braci Bielskich - nie mniej utalentowani aktorzy.

Braci było jednak nie trzech, jak sugerują twórcy filmu, ale czterech. Jedyny, który jeszcze żyje, czeka właśnie na proces, w którym grozi mu 90 lat więzienia.

PORWANA WDOWA

Kiedy 23 sierpnia 2007 roku dwaj panowie w czerni - oficerowie ambasady USA - wchodzą do prywatnego domu opieki na przedmieściach wielkopolskich Pobiedzisk, Janina Zaniewska woła: "Thank God, you found me!"(Dzięki Bogu, że mnie znaleźliście!).

Dom jest duży, ale atmosfera kameralna - tylko 15 pensjonariuszy. W ogrodzie ozdobne krzewy; z tyłu mały park, warzywnik, oczko wodne z karasiami i żabami. Żyje tutaj nawet rodzina jaszczurek.

Dlatego pielęgniarki, zawsze uśmiechnięte dziewczyny, są zdziwione, że pani Nina - jak ją nazywają - zachowuje się przy Amerykanach, jakby ją mieli uwolnić z więzienia.

Nie łączyć żadnych rozmów

Siwa, dystyngowana 93-latka spędziła w Pobiedziskach pół roku. Przywiozła ją para starszych Polonusów z Ameryki - Aron i Henryka Bellowie. Przedstawili się jako prawni opiekunowie, pokazali potrzebne pełnomocnictwa. Powiedzieli, że chcą tu zostawić podopieczną na dłużej. Zapłacili i wyjechali. Potem kilka razy Henryka dzwoniła do Pobiedzisk, ale i to się urwało. Tylko pieniądze za pobyt - 2,7 tys. zł co miesiąc - nie przestały wpływać.

Zaniewska dostała jasny pokój z telewizorem. Szybko polubiła polskie kiełbaski i żytni chleb.

- Przez pierwsze miesiące wszystko było w porządku - wspominają opiekunki. Pijemy kawę na ławce w ogrodzie. Pensjonariusze jedzą śniadanie przy wspólnym stole. - Pani Nina chodziła do fryzjera, jeździła na wycieczki, ale jakoś tak w połowie lata jej stan się pogorszył.

- Zaczęła się izolować, większą część dnia przesypiała - mówi Karol Chyra, współwłaściciel domu. - Raz była apatyczna i depresyjna, nie chciała nikogo widzieć. Innym razem pobudzona. Wylewała herbatę na podłogę. Wyzywała pielęgniarki po polsku i angielsku. Chciała wracać na Florydę. Twierdziła, że jakaś znajoma ją okradła, oświadczyła, że chce umrzeć.

Myśleliśmy, że to przez dziwne telefony. Bo ona dzwoniła za granicę. Albo dzwonili do niej. Mówiła: to detektyw ze Szkocji. Po rozmowach była jeszcze bardziej zdenerwowana.

W końcu zadzwoniła do nas z Ameryki pani Bell i poradziła, by nie łączyć podopiecznej żadnych rozmów, dla jej zdrowia.

Ćwierć miliona dolarów

Po odcięciu od telefonu Zaniewska wpada w apatię. Kiedy przyjeżdżają oficerowie amerykańskiej ambasady, deklaruje chęć powrotu na Florydę "w tej minucie". Formalności trwają jednak przeszło miesiąc. Odlatuje w październiku, by trafić prosto na wstępną wokandę w sprawie stan Floryda przeciwko Aronowi i Henryce Bellom.

Oskarżenie przygotował detektyw Nicholas Caristo. Zaznaczył, że ujęcie obojga porywaczy stało się możliwe dzięki czujnej postawie Pameli Liekala, urzędniczki mieszczącego się w Palm Beach na Florydzie oddziału Regent Bank.

Liekala od lat prowadziła sprawy finansowe Zaniewskiej, która zdeponowała na lokatach przeszło 250 tysięcy dolarów ze spadków po bogatych mężach.

Zanim jednak urzędniczka bankowa zwróciła uwagę na te pieniądze, zamożną wdową zainteresowała się 60-letnia Henryka Bell - sąsiadka Zaniewskiej w Palm Beach.

Źródło: Duży Format

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne