http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Unter deutschen Betten. Eine polnische Putzfrau packt aus". Polka pod niemieckim łóżkiem

Włodzimierz Nowak
2011-09-11, ostatnia aktualizacja 2011-09-08 14:52

Justyna Polańska: - Dlaczego ta niemiecka sprzątaczka, która przyszła raz jeden jedyny, zasiadła z nimi do stołu, a ja nie. Łzy mi leciały, powiedziałam sobie: Boże, jacy chamscy są ci ludzie, piszę książkę i koniec 

Polka sprzątająca W Niemczech: U Polaka musi być wyglancowane. U Niemca nie
Rys. Jacek Gawłowski
Polka sprzątająca W Niemczech: U Polaka musi być wyglancowane. U Niemca nie
SONDAŻ
Czy uważasz, że Polak ma szansę zrobić prawdziwą karierę za granicą?

Tak, jeżeli tylko zna język i jest ambitny, jak każdemu innemu, może mu się to udać
Nie jest to niemożliwe, ale na pewno trudne
Nie, Polak za granicą jest zawsze obywatelem drugiej kategorii

Od czego zaczynamy?

- Od kuchni. (Justyna Polańska zdejmuje wysokie obcasy i zakłada pantofle na niższym obcasie. Drobna, zgrabna, włosy blond - tlenione, balejaż).

Po co pani opisała w książce, co mają Niemcy pod łóżkami?

- Bo się wkurzyłam.

Na co?

- Siedem lat sprzątałam u jednej rodziny niemieckiej. Jak zrobili remont, to wzięli jeszcze do pomocy sprzątaczkę niemiecką. Kończyliśmy już i ładnie pizzą zaczęło pachnąć. Mówię: kurde, jestem głodna, cały dzień sprzątania. Schodzę na dół z wiaderkami i odkurzaczem, wszyscy siedzą przy stole. Ja przeszłam pod zmywak. Nikt się nie spytał: Justyna, chcesz kawałek pizzy? Nie zabolałoby mnie może to, ale niemiecka sprzątaczka siedziała z nimi przy stole.

Jadła?

- Jadła.

A ja tyle lat u nich sprzątałam. Jak chcieli wieczorem wyjść, a nie mieli dzieci z kim zostawić, to zadzwonili i jechałam, żeby sobie miły wieczór zrobili. Prasowałam, śmieci wynosiłam. I wie pan, pierwszy raz jechałam do domu i łzy mi leciały jak krokodylowi.

Jechała pani samochodem i płakała?

- Mnie nie chodzi o ten kawałek pizzy, ale dlaczego ta niemiecka sprzątaczka, która przyszła raz jeden jedyny, zasiadła z nimi do stołu.

A 11 lat temu, kiedy tu pani przyjechała, co pani wiedziała o Niemcach?

- No że tacy czyści, pachnący.

Przystojni?

- Nie. Niemcy mi się kojarzyli z jakimiś rudymi Helmutami. Byłam po maturze, myślałam, co mam, kurde, ze swoim życiem robić. Przyjechałam znad morza, w domu leżała gazeta. Było coś takiego: poszukiwana opiekunka do Niemiec, jeżeli chcesz poznać kraj, ludzi, to zadzwoń 049... No to dzwonię ostro, dzięki Bogu odezwała się Polka, bo ja niemieckiego zero. Uczyłam się kilka lat, ale tylko w pamięci zostało fenster. Mama mówi: ty już wiedziałaś, że będziesz u nich okna myć.

Jaka była wtedy Justyna? Pani imię jest prawdziwe, prawda?

- Tak. Tylko jak książkę pisałam, to, żeby mnie nie rozpoznali, podpisałam "Polańska", od Polańskiego, tego reżysera, bo znany i się z Polską kojarzy.

Miałam 20 lat i w głowie dyskoteki, chłopaków, fajne samochody, takie coś. Długo chciałam być fryzjerką, ten zawód mnie trzymał przez całe liceum. A sprzątać nie lubiłam. Bo dzisiaj to ja lubię. Mama pracowała w sklepie, jak przyszła do domu, musiało być posprzątane i ugotowane. I zawsze burczała, że źle posprzątałam. A jak tu zaczęłam, a sprzątam trochę gorzej niż w domu, bo mam tylko dwie-trzy godziny, to się okazało, że ludzie mówią "super" i płacą. To dlaczego mamie się nie podobało?

Może czystość polska jest inna niż niemiecka?

- Czystość polska to jest coś takiego: nadchodzi Wielkanoc albo Gwiazdka, jest szał na mycie okien, trzepanie dywanów, wszystko musi być na tip-top. A czystość niemiecka: przyjdziesz po świętach, tydzień czy miesiąc po, okna umyjesz, nie ma sprawy, tacy są wyluzowani po prostu.

Źródło: Duży Format
  • 75
  • 26
  • 8
  • 34
  • 8
  • 133 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    117 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':