Można bezkarnie rzucić laptopem, rozbić butelkę albo wazon, zdewastować meble, rzucić telewizorem. Pomieszczenie może imitować pokój mieszkalny, biuro, a nawet salon fryzjerski. Wszystko po to, aby uwolnić stłumione emocje. Pokoje furii zyskują coraz większą popularność.

- Bardzo wielu ludzi ma z tym kłopot, że jesteśmy ciągle podkręceni adrenaliną, że działamy w agresywnym trybie naszego organizmu. Nie ma za bardzo jak tego uwolnić, bo niewielu ludzi decyduje się, żeby rozbić coś na ulicy. Możemy się wyżywać na dzieciach, na zwierzętach, bądź w internecie w postaci hejtu. Dlatego znacznie lepiej jest pójść do takiego pokoju furii i tam w sposób, który nie przynosi nikomu nic złego, rozładować te uczucia po to, aby móc się od nich uwolnić - mówi psychoterapeuta, Wojciech Eichelberger.

Kontrolowane ataki furii pomagają w rozładowaniu emocji i osiągnięciu wewnętrznego spokoju. Wyposażenie pokoju uzależnione jest od potrzeb klienta. - W większości przychodzą ludzie pracujący w biurach, lekarze, prawnicy, ludzie, którzy chcą przeżyć przygodę - mówi Zdzisław Hoffmann z EXITchampions.

Więcej o pokoju furii przeczytasz w najnowszym wydaniu 'Dużego Formatu'.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Stanisław Lem był genialnym wizjonerem...
    @drskues dla niezorientowych: Stanisław Lem w jednym z opowiadań o podróżach Ijona Tichego (napisanego w archaiku czyli w drugiej połowie zeszłego wieku :) dokładnie opisał takie pomieszczenie i jego zastosowanie. Co więcej Mistrz Lem wymyślił dla tego udogodnienia genialną - jak zwykle - i swojsko brzmiącą nazwę: wyszalnia.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    `