- Staję w drzwiach, w bloku, otwiera mi skromna dziewczyna, zaczesana w koński ogon. Po pewnym czasie, w trakcie rozmowy, która w zasadzie niczego nowego nie wnosiła, Aneta Krawczyk zaczyna opowiadać mi o historii, która wkrótce wzburzy cały świat polityczny Polski - opowiada Marcin Kącki, zdradzając kulisy powstawania cyklu tekstów 'Praca za seks'.

Marcin Kącki dziewięć lat temu ujawnił proces molestowania i wymuszeń seksualnych, których politycy Samoobrony dopuścili się wobec swojej pracownicy, Anety Krawczyk. Postawienie tak poważnych zarzutów sam dziennikarz nazywa wypowiedzeniem wojny. Cały proces dziennikarstwa śledczego to gromadzenie amunicji. Wymaga znalezienia silnych dowodów i przede wszystkim dotarcia do świadków, którzy odważą się zabrać głos. To właśnie strach i wstyd rozmówców Kącki uważa za jeden z trudniejszych momentów w swojej pracy. Zbudowanie wzajemnego zaufania jest kluczowe zarówno dla powstającego materiału, jak i późniejszych losów bohaterów.

- Seksafera do dzisiaj ma swoje skutki pozytywne. Przedefiniowała tak naprawdę olbrzymią skalę tej całej sfery seksualnej i obyczajowej. Wszystko co się działo później, myślę, że w jakiś sposób miało w sobie to odium naszej historii z 2006 roku - dodaje Marcin Kącki.

Cena, jaką muszą zapłacić dziennikarze śledczy w swojej pracy jest tematem konferencji organizowanej przez HBO i Gazetę Wyborczą: 'Cena prawdy w dziennikarstwie śledczym'
Komentarze
`