Fakt, należało zrobić porządek w konkursach, bo rozkwitł cały rynek płatnych konkurencji, które sprowadzały się do wypełniania w szkole niezbyt skomplikowanego testu, by zyskać uprawnienia takie jak laureaci trudnych wieloetapowych konkursów kuratoryjnych. A za przejście do finału można zarobić nawet 18 z 200 punktów rekrutacyjnych i uzyskać pierwszeństwo w przyjęciu do liceum czy techników.
W zeszłym roku takie uprawnienia dawało na Mazowszu ponad tysiąc konkursów bardzo różnej jakości.
Materiał promocyjny
Materiał promocyjny
Wszystkie komentarze
Wszyscy się zgadzamy, że sytuacja z dodatkowymi punktami za "osiągnięcia" była na Mazowszu chora. Ale to co się wydarzyło przypomina leczenie dżumy cholerą. W moim odczuci potrzebne są radykalne korki, czyli całkowita rezygnacja z punktów za coś ponad finalistę konkursu przedmiotowego (ale nie na zasadzie zaskoczenia).
Opłaty za start w części konkursów to tylko pozornie główna odsłona niesprawiedliwości. Tymczasem to 8 złotych to nie jest główny problem.
Zasadnicza niesprawiedliwość polega na tym, że od lat punkty dostają przede wszystkim dzieci rodziców, którzy potrafią to zorganizować. Bo tyle jest niedopowiedzeń.
Rodzicielskie aktywności to wyszukiwanie konkursów, dostarczanie na nie prac (typu plakat czy ozdoba świąteczna), egzekwowanie od szkoły podstawowej wpisu na świadectwie a także wymuszanie na komisji rekrutacyjnej w liceum uznania budzących wątpliwość osiągnięć. Czasami organizowanie konkursów (po te międzynarodowe). To wszystko działo się. I kuratorium miało tego świadomość.
Zatem dobrze, że w końcu była możliwość, żeby raz na zawsze z tym skończyć. Wycofanie się rakiem MKO, które nie dziwi, jest rozwiązaniem zdecydowanie gorszym. Znowu wszystko ucichnie i cwaniaczki będą rozgrywać swoje gierki pod okiem i przykrywką kuratorium. To jest prawdziwy skandal.
A konkretnie Kangur matematyczny? Wpisowe to bodajże kilka złotych (może trochę więcej).
Oczywiście, że trzeba było zrobić porządek w konkursach. Tylko chodzi o sposób, w jaki to właśnie zrobiono. Po pierwsze o takich rzeczach może warto jednak informować zainteresowanych wcześniej (najpóźniej początek roku szkolnego, którego dotyczą zmiany), a po drugie sporo konkursów jednoetapowych i/lub płatnych (i to są raczej dość tanie rzeczy, te, które znam kosztują ok. 8-9 zł) to konkursy dużo bardziej wymagające niż niektóre darmowe i/lub wieloetapowe. Może warto więc skupić się na jakości konkursów, a nie na ich płatności i liczbie etapów.
Ta wymuszona przez opinię publiczną wolta w tył - charakterystyczna zresztą dla mazowieckiego kuratorium - nie zmienia złej oceny, na którą instytucja ta zasługuje. I tu pełna zgoda z autorką komentarza i jej argumentami.
Przygotowywane w zaciszu gabinetów dyrektywy, podawane w ostatniej chwili do wiadomości zainteresowanym, nie są przemyślane (nawet gdy reforma jest tak potrzebna jak w tej sprawie). Urzędnicy MKO mówią o trosce o "dobro dzieci", ale tej troski w ich działaniach nie widać. Jest absolutny brak przewidywania skutków.
Obecnie - po tej wolcie w tył - mamy jeszcze większe zagmatwanie zasad rekrutacji niż to było w poprzednich latach!!!
Już i tak szkolne komisje rekrutacyjne męczyły się z ogromną listą komkursów i niepewnością co można punktować (a rodzice skutecznie wykłócali się o punkty dla dzieci). Teraz tych list będzie kilka równoległych - dla każdego roku szkolnego inna! Istny dom wariatów.
Po co gadać takie pierdoły? Jest kuratoryjny konkurs matematyczny, który daje laureatom wolny wstęp do liceum.
Kuratoryjne konkursy są "jakieś dziwne" i ostatnio nie było ich zbyt wiele dla uczniów podstawówek, były przygotowane pod gimnazjalistów.
Konkurs kuratoryjny z matematyki jest przede wszystkim trudny. Ale o to chyba chodzi? Kangur nie jest zły, ale bez problemu radzą sobie w nim dzieciaki, które za nic nie dają rady w konkursie kuratoryjnym. Kangur jest opcją dla tych, co chcą rozwijać swoje zainteresowania. Nie wszystko, co dziecko robi musi być związane z ciułaniem punktów do liceum.
Już o tym pisałam, ale powtórzę. Warto wiedzieć, że w przypadku Kangura punktowany był w rekrutacji jedynie tytuł laureata. To niezwykle wysoko ustawiona poprzeczka, bo tych laureatów jest po kilku na województwo, przy bezmiarze startujących. Trzeba praktycznie bezbłędnie rozwiązać arkusz. Nie jest więc prawdą, że punkty za Kangura są łatwiejsze do zdobycia niż punkty w "kuratorze" z matematyki. Jeśli prześledzi się listy laureatów Kangura w wyższych kategoriach wiekowych, to widać powtarzające się na przestrzeni kilku lat nazwiska wielokrotnych laureatów. To świadczy dobrze o tym konkursie wyłaniającym uczniów ze specyficznymi uzdolnieniami i świadczy dobrze o uczciwości szkół.
Wczoraj Kuratorium ogłosiło, że wycofuje się ze zmian. Autorka artykułu niedoinformowana!
No chyba, że zlikwidowano możliwość dostania się poza konkursem dla laureatów konkursów o tym gościu co chronił pedofili, a niedawno zrobili go nawet tak zwanym świętym oraz innych tego typu bredni związanych z wiarą o pastuszkach, osiołku i stajence.
Acha. I nie słyszałem żeby Kangur był kiedyś brany pod uwagę.