- Mówimy o największym rozmieszczeniu państwowych sił bezpieczeństwa i organów sił zbrojnych, jakie kiedykolwiek miało miejsce w naszym kraju w czasach pokoju – powiedział w trakcie sobotniego przemówienia (02.11) premier Hiszpanii Pedro Sanchez.
Większość z żołnierzy już działa na miejscu, ostatni tysiąc wojskowych dotrzeć ma do prowincji Walencja w niedzielę 3 listopada.
Z perspektywy dotychczasowego zaangażowania wojska (powolnie podnoszący się stan osobowy operujących jednostek wynosił ok. dwóch tysięcy żołnierzy) decyzja o natychmiastowym wysłaniu na miejsce ponad dwukrotnie większych sił jawi się jako przełom w obecnej sytuacji kryzysowej.
Oprócz sił zbrojnych na obszarach najsilniej dotkniętych kryzysem pracować ma też pięć tysięcy członków służb mundurowych, w większości policjantów. Decyzja ta wydaje się szczególnie istotna z perspektywy ofiarnego zaangażowania lokalnych służb, których wysiłki nie ustają od 29 października, gdy fala powodziowa wdarła się do prowincji Walencja.
Ciąg dalszy tekstu pod zdjęciem
Tragiczne w skutkach deszcze nawiedziły wschodnią Hiszpanię w ostatnim tygodniu października. We wtorek i środę (29 i 30 października) w rejonie spadło tyle deszczu ile średnio przez cały rok. Władze ogłosiły stany alarmowe w siedmiu prowincjach. Jednak ostrzeżenie przyszło zbyt późno. Zaskoczeni ludzie nie zdążyli się zabezpieczyć. W sobotę 2 listopada bilans ofiar sięgał ponad 200 osób, ale już wiadomo, że ta liczba może być dużo bardziej tragiczna, bo ratownicy wciąż docierają do wcześniej niedostępnych miejsc.
Trudna do oszacowania jest też skala zniszczeń. Będzie to w pełni możliwe dopiero po ustaniu ulewnych deszczy i obniżeniu ryzyka kolejnych ekstremalnych zjawisk pogodowych.
W najbardziej zniszczonej kataklizmem prowincji Walencja trwa wytężona akcja ratunkowa. W poszukiwanie zaginionych zaangażowane jest wojsko, lokalne służby i wyspecjalizowane jednostki poszukiwawczo-ratownicze korzystające ze wsparcia psów tropiących oraz dronów.
Pomimo starań i postępującej akcji oczyszczania zalanych terenów, niemal 2000 osób nadal uznawanych jest za zaginione. Choć zgodnie z informacjami władz lokalnych energia elektryczna i podstawowa pomoc zostały już zapewnione w ponad 90% poszkodowanych obszarów, wiele miejsc nadal zmaga się z problemami komunikacyjnymi i utrzymującą się izolacją.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez El Pais ponad sto sześćdziesiąt przeprowadzonych sekcji zwłok doprowadziło do identyfikacji zaledwie trzydziestu dziewięciu osób. Wiele wskazuje na to, że strach o zaginionych bliskich i utrzymująca się od kilku dni niepewność, nie opuszczą lokalnej społeczności nawet po pełnym opanowaniu sytuacji przez służby.
- Rozsądnie jest myśleć, że będziemy mieli więcej ofiar – powiedział w radiu Cadena SER minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska.
Liczbę zabitych szacuje się obecnie na co najmniej 211 osób.
Społeczeństwo nie pozostało bierne w obliczu największej katastrofy naturalnej we współczesnej historii Hiszpanii. Jeszcze przed względnym ustabilizowaniem niebezpieczeństwa i wycofaniem ostrzeżeń pogodowych, do prowincji Walencja ściągać zaczęły tłumy ochotników.
Zniszczone drogi i zerwana trakcja zmusiły wielu z nich do pieszej podróży w kierunku epicentrum katastrofy. Spontaniczna społeczna mobilizacja osiągnęła tak znaczące rozmiary, że lokalne władze wydały apel o zmniejszenie natężenia przyjazdów.
Tłumy ciągnące w kierunku prowincji utrudniały zarządzanie sytuacją logistyczną regionu. Niebezpieczne warunki ochotniczej pracy i wysiłki samodzielnego poszukiwania zaginionych wkomponowały się w chaotyczną reakcję na katastrofę pierwszych dni powodzi.
Ciąg dalszy tekstu pod zdjęciem
Z wypowiedzi wielu wolontariuszy płynęły obawy o słabą organizację pomocy i nieudolność lokalnych władz. Obecnie zauważyć można znaczące zmiany, dążące do usystematyzowania pracy ochotników, których liczba przekroczyła wszelkie oczekiwania.
- W sobotę o 7 rano, wraz z Platformą Wolontariatu, uruchomimy centrum wolontariatu, aby lepiej zorganizować (i) przetransportować pomoc tych, którzy pomagają z kompleksu Miasta Sztuki i Nauki w Walencji – przekazał prezydent Walencji Carlos Mazón za pośrednictwem portalu X.
Associated Press podaje, że:
„liczba osób, które zarejestrowały się, aby pomóc, przekroczyła 100 000".
Ochotnicy pracują w centach rozdysponowywania żywności, sprzątają ulice i dostarczają pomoc bezpośrednio do potrzebujących.
Znacząca grupa około 10% ochotników przez wiele godzin była rozwożona ponad 50 autobusami do obszarów na zachód od miasta Walencja, które najboleśniej odczuły kataklizm.
- Mam wrażenie, że połowa Walencji zaangażowała się w pomoc i jest tutaj z nami – powiedział „Wyborczej" Angel, który rozdaje żywność i produkty pierwszej potrzeby w jednym z głównych punktów logistycznych w mieście.
I dodaje:
- Co godzinę jesteśmy w stanie zapakować i wysłać w drogę jednego tira pełnego najpotrzebniejszych rzeczy. W Walencji funkcjonuje obecnie dziesięć podobnych centrów.
Premier Pedro Sanchez w swoim przemówieniu powiedział, że wysiłki zaangażowanych w niesienie pomocy umożliwiły przeprowadzenie niemal pięciu tysięcy akcji ratunkowych. Pomoc dotarła do blisko 30 tysięcy osób.
- Niestety, zakres tej katastrofy oznacza, że to nie wystarczy – przyznał Sanchez. I dodał:
- Wiemy, że dotarcie pomocy do niektórych miejsc wymaga czasu. Nadal istnieją garaże i domy, które są zablokowane, a ludzie uwięzieni.
Za październikową powódź odpowiedzialna jest DANA (hiszp. depresion aislada en niveles altos). To zjawisko, które powstaje, gdy zimne powietrzne napotyka nad Morzem Śródziemnym ciepłe i wilgotne, tworząc niestabilność atmosferyczną. Jej konsekwencją są ekstremalne zjawiska pogodowe, takie jak burze, tornada i powodzie. Choć widmo największego niebezpieczeństwa minęło, nieprzewidywalna DANA wciąż może być niebezpieczna. Jak podaje BBC:
„W niektórych regionach Hiszpanii nadal obowiązują ostrzeżenia pogodowe przed burzami i ulewnymi deszczami".
Hiszpańska agencja meteorologiczna Aemet wydała ostrzeżenia dla niektórych obszarów w północno-wschodniej Hiszpanii, w tym Tarragony i Castellon oraz części południowej Hiszpanii. Wszystkie mają obowiązywać do niedzieli 3 listopada.
red. Alicja Lehmann
Materiał promocyjny
Materiał promocyjny
Wszystkie komentarze
Przecież podnieśli wrzask, że rząd ukrywa prawdę i ilości utopionych!!!
I bełkotali o wielu brakach, których nie było. A swoje zaniechania też próbowali przerzucić na rząd.
Mają swoich macierewiczów i już dawno jest afera.
Mają swoich zjebów. Ichni „prezydent”Walencji rok temu rozwiązał służby ratownicze powołane przez poprzedników.
Lecz głąby będą zawsze mądrzejsze mówiąc, że nie ma zmiany klimatu, zaś te, co się dzieją są w szerszej perspektywie jak najbardziej wytłumaczalne !
właśnie głąb zminusował mój post.
Jest ci lepiej, głąbie ?
Brednie. To gota fria -. zjawisko pojawiające się cyklicznie, średnio co 25 lat, odkąd są zapisy , od 14wieku. spotkanie zimnych mas powietrza z gorącym morzem.
zapomniałem dodać, głąbie
Czyli coś w rodzaju zachowania obecnie miłościwie rządzącej nam koalicji w obliczu kryzysu na granicy z Białorusią w 2021 roku.
Wreszcie czytam komentarz kogoś, kto wie o co chodzi. GW cały czas wydaje się korzystać ze źródeł El Pais i cały czas słodko pierdzą o tym chorym na władzę człowieku. Pedro wysłał, Pedro powiedział, Pedro zapłakał, Pedro pogłaskał głodnego psa.