Zgodnie ze strategią dla bioróżnorodności Unii Europejskiej do 2030 r. aż 30 proc. powierzchni lądowej i morskiej UE powinno zostać objęte ochroną przyrodniczą, z tego jedna trzecia – ochroną ścisłą.
Skalę zadania dobrze widać na przykładzie Polski. Parki narodowe zajmują ledwie około procenta powierzchni naszego kraju. A lasy, choć porastają blisko jedną trzecią Polski, zazwyczaj są eksploatowane gospodarczo. Większość obszaru lądowego jest natomiast wykorzystywana rolniczo.
Materiał promocyjny
Materiał promocyjny
Wszystkie komentarze
zwłaszcza na Podhalu i w Bieszczadach - wycinka i rabunkowa zabudowa w najcenniejszych przyrodniczo terenach. Kasa misiu, kasa!
I paczpan, tak się składa, ze właśnie mniej więcej w owych 30+% ile postulują naukowcy i UE. Chyba po raz pierwszy jesteśmy w awangardzie (no i jeszcze w posługiwaniu się widelcem byliśmy pierwsi :-)))
Błąd!
Nigdy się nie ucywilizował!
Tam nie wszędzie są rezerwaty i parki narodowe, ale stan faktyczny jest taki, że np. fińska Laponia (powierzchnia mniej więcej 1/3 Polski lub troche więcej niż cała Austria) to w większości teren oddany naturze. Nawet tam gdzie trwa stała wycinka, ale to w okolicach i na południe od Koła Podbiegunowego. A jeśli chodzi o oddawanie części miast naturze - w Rovaniemi, stolicy wspomnianej fińskiej Laponii, w centrum miasta, obok uniwersytetu, jest rezerwat ptaków. Druga największa rzeka tego miasta, to rezerwat. Central Park w Helsinkach to las. Tak, w Finlandii są pola, miasta i wycinka, ale tam już nie bardzo jest co oddawać naturze. Tam w regionie trochę gęściej zamieszkanym, czyli na zachodzie, Finowie zastanawiają się jak chronić dzieci idące do szkoły przed atakami wilków (sporadycznymi, ale jednak). W Finlandii nie buduje się parków tylko zostawia się fragmenty lasów. Za oknem mojego 3 piętrowego bloku (niecałe 2km od ścisłego centrum miasta) mam las z grzybami, jagodami i wiewiórkami, a czasami zapędzi się tutaj renifer, albo dwa. Poza tym fińska Laponia się wyludnia sama.
Co ci naukowcy chcą jeszcze oddawać naturze w tym rejonie świata?
Tak to jest, jak sie robi badania zza biurka. Pościągali dane o zaludnieniu, wielkości terenów rolnych itd I tak sobie wywnioskowali.
O czym sami napisali w swoim opracowaniu....
Ale Ty jesters madry. Dzieki za wyjasnienia. Rozumiem, ze publikujesz glownie komentarze na gw.
Oczywiście naukowcy o tym nie wiedzą i nigdy nie widzieli Finlandii nawet w TV, uważasz? To tak jak Zachód nie ma pojęcia o Polsce/Węgrzech/Rosji (niepotrzebne skreślić).
Podejrzewam, że w badaniach brali również uczeni skandynawscy. Więc raczej uwzgledniają lokalny koloryt.
No i cóż złego w tym, że sformalizuje się stan faktyczny?
Serio uważasz, że te teorie powstały zza biurka? Głupi jestes
Niestety, ale nie mogę się z tobą zgodzić. Po pierwsze- w Fi nie ma lasów. Są uprawy leśne. I są cięte bez opamiętania. To są lasy prywatne. Rezerwaty i parki narodowe- jak w Polsce, to margines. Las stary jest wycinany. Owszem, w Laponii prawie nie ma lasów, im dalej na północ, tym mniej, ale nic ich nie chroni przed wycinką. Dwa. Wilków to w Fi jest 300. Nie trzeba chronić dzieci przed wilkami, bo ich tam (wilków) nie ma. Wiecej jest niedźwiedzi, ale one też nie stanowią zagrożenia dla dzieci, raczej dla uprawiających sporty w lesie. Są ataki, jak ktoś zaskoczy misia w jego domu. Zazwyczaj mis usuwa się z drogi, to samotnicy ceniący sobie spokój. Lasy w mieście nie są lasami. Owszem, np w Espoo, dzielnicy Helsinek, jest duży rezerwat, a za moim oknem (środek Finlandii) też rośnie las, ale... Ale jest to park miejski, i ostatnio wycięto w nim wszystko, co nie jest dużym drzewem. Wszystkie młode sosny, świerki i brzozy. Bo to nie las, jak wyjaśniła gmina, tylko park miejski i ma być porządek. Aha! Dużo obszarów zalesionych jest odlesianych i zamienianych na pola uprawne (jęczmień i owies, czasem kartofle) bagna są meliorowane. Jeszcze 50 lat temu 30% pow. Fi stanowiły bagna, dzisiaj- 10%. W Finlandii jest co zwracac naturze. Szczególnie ze w tym klimacie odbudowa strat trwa latami! Tylko że na to muszą się znaleźć pieniądze. Najważniejszą dziedziną gospodarki Fi jest przemysł drzewny, uprawy leśne to najbogatszy surowiec naturalny. Lasy są prywtne, ziemia rolna jest prywatna. To daje ludziom środki do życia. Można “zdziczyć“ Finlandię, ale to są duże koszty.
-
Wróćmy na nasze poletko, w UE była mowa o przeznaczeniu 4% ziemi rolniczej na tzw. miedze, które jak rozumiałam naukowców byłyby ostoja zapylaczy i innych dzikich stworzeń. Polski rząd z DT na czele się ugiął i teraz niektóre partie koalicyjne się licytują jakie by tu przepisy "z ochrony przyrody" odwrócić.
Miało być więcej parków narodowych - jakoś nie słychać - ważniejsi są potencjalni wyborcy. Naukowcy opublikują, durni politycy oleją.
-
Czy znacie Państwo w Europie partię, czy polityka, który byłby prawdziwym przywódcą, który głosiłby niepopularne hasła, ale mające mitygować zagrożenia i chronić Ziemię dla przyszłych pokoleń?
Właśnie wyczytałem ze spada popyt na paliwo lotnicze. Dobrze, myślę, mniej zanieczyszczenia atmosfery. Ale w drugim akapicie że banki biją na alarm żeby podnieść popyt (propagować turystykę?) bo...ich plany zysku ucierpią....
O wladco dziekujemy za zgode.
Ach, doprawdy, nie ma o czym mówić...
A co tu robisz - miałeś sadzić las koło Sochaczewa? Zasuwaj!
Och, żeby to było takie proste. Polecam poczytać publikacje z przed Zielonej Rewolucji (czyli wprowadzenia nawozów sztucznych na dużą skalę). W latach 60-70 ubiegłego wieku niemal wszystkie kraje zastanawiały się nie 'czy' , ale 'kiedy' zabraknie ziemi uprawnej dla powiększającej się populacji na Ziemi. Po prostu wydajność produkcji rolnej jest mniejsza bez nawozów, czy się tego chce, czy nie.
Ograniczanie ilości stosowanych nawozów, używanie lepszych, bezpieczniejszych i bardziej wydanych metod walki ze szkodnikami - jak najbardziej. Ale to trzeba robić z głową, bo gwałtowna i całkowita ich eliminacja to niestety głód, migracja i wojny.
bez nawozów jest obecnie za malo areału żeby wszystkich wykarmić. Bez nawozów wszystko między miastami musiałoby być obsiane plus wycinka lasów pod uprawy. Brak nawozów w średniowieczu wiązał się z używaniem ludzkiej gnojówki bo zwierzęcej nie starczało. Fajnie sobie idealizować świat bez nawozów ale jest to po prostu mrzonka.
Podobno jesteśmy, my ludzie podwójnie sapiens... To ruszmy do cholery mózgami i odkryjmy istnienie trzeciego wymiaru! Rolnictwo wertykalne zwolni ogromne obszary przeznaczane dziś pod uprawy, a to co pozostanie, oddajmy we władanie naturze.
skąd weźmiesz ziemię na kolejne poziomy? zdzierając ja pol z setek kilometrów dookoła aż do kosci? jak się ma to nawozić-naturalna gnojówka i dookoła mega factory gnojówki produkujące przy okazji gazy cieplarniane ? światło słoneczne? to ma być jakaś budowla na kilkadziesiąt czy kilkaset poziomów? energia na serwisowanie i zebranie zbioru z tego monstrum skąd? ktoś kiedys już ruszył ostro mózgiem i mamy właśnie nawozy i intensywna uprawę a nie jakieś ekstensywne tryliony hektarów podlewane gnojówka i okresy głodu.
Nie, najlepiej od raxu 5 wymiarów, timecube, czy jak to się tam nazywało!
Co ty pierdzielisz, sojaku...
Nie, nie brakuje areału. Produkcja niektórych roślin, np. soi, w ponad 90% (!) przeznaczana jest na pokarm dla zwierząt hodowanych do zabicia i zjedzenia. Jeśli ludzie odżywiający się zwłokami zaczną jeść bez pośrednictwa zwierząt, Ziemia odżyje.
Rośliny mogą rosnąć bez ziemi. Ale to wysadzić ci mózg.
acha. a jak podasz im azot bez ziemi i bez nawozu? po-my-sly?
Wystarczy kliknąć, ale skoro to dla Ciebie za duży wysiłek... sorry, algorytm zabrania wklejania linków. Farmy wertykalne w systemie hydroponicznym nie potrzebują ziemi, wobec czego zarzut o zdzierania i.t.d. jest nonsensem. Przypominasz mi osiemnastowiecznych przeciwników kolei którzy protestowali, ponieważ to straszne cóś na torach zmniejszy dojność krów, nośność kur i zabije wszystko co się rusza. Dlatego Parlament brytyjski uchwalił ustawę o gońcu konnym jadącym przodem i ostrzegającym przed pociągiem. W Twoim wypadku powinno wystarczyć zabranie Cię i pokazanie jak może wyglądać rolnictwo przyszłości, czy raczej, jak musi wyglądać, jeśli chcemy przetrwać.
ależ miło się rozmawia, trzymasz poziom. ja piszę o tym, że nie można obejść się bez nawozów i, że na ekstensywne rolnictwo bez nawozów brakuje ziemi, i że wiąże się to że zniszczeniem środowiska, efektem cieplarnianym i głodem. świetnie, że są farmy wertykalne, ale da się tym wykarmić miliardy ludzi? da się uprawiać coś bardziej kalorycznegi niż sałata i zioła? Póki co jest to nowinka dla start-upow.
nie zabraknie areału gdy wyłączymy nawozy i przestaniemy chodowac bydło? dobrze rozumiem? obawiam się, że i to nie wystarczy. btw. Co to znaczy Ziemia odzyje? Że rolnictwo ekstensywne bez wsparcia nawozów to ten wymarzony stan? btw. zdajesz sobie sprawę, że od czasów wymyślenia rolnictwa mamy wlasciwie pustynie monogatunkowe na polach? to nie jest naturalny stan dający bioróżnorodność gatunkową tylko sztucznota.
Prosta odpowiedź drogi kolego, da się. Sprawdź sam na czym to polega. Oprócz oczywistego braku konieczności przeznaczania pod uprawy tysięcy hektarów najwartościowszych obszarów, uprawy hydrponiczne wertykalne zapewniają minimalizowanie zużycia nawozów i środków ochrony przez ich precyzyjne dawkowanie. Zamiast zasypywać chemią ogromne obszary, trując przy okazji wszystko co żyje(łącznie z nami) komputery dozują odpowiednie dawki w aerozolach rozpylanych miejscowo. Ta technologia nie jest nowinką, jest znana od dawna i stosowana na Zachodzie. U nas problemem jest potężny hamulcowy, nazywający się PSL i lobby rolnicze. Oni gdyby mogli, nie zmienialiby niczego wychodząc z założenia, że skoro tak robili ojce i dziady nasze, my też będziemy tak robić, a kto przeciw nam, to światowa lewizna. I co z takimi począć?
Dzięki za info, spróbowałeś zasiać/posadzić przynajmniej te 80 drzew?