Naukowcy z Uniwersytetu w Durham wykazali właśnie zbawienny wpływ filozofii na dzieci (ich badania opisał brytyjski "The Guardian"). Wiedzą, co mówią, bo przebadali 3 tys. uczniów podstawówek (z 48 różnych szkół), w których wprowadzono roczne kursy filozofii. I odnotowali pozytywny wpływ na dzieci - nie tylko w kwestiach społecznych, ale nawet w matematycznych. Dzieci z filozofią rozwijały się o dwa miesiące szybciej niż rówieśnicy. Dobrze szła im dyskusja na trudne tematy, jak np. szkolna przemoc. Były lepszymi słuchaczami, a to sprawiało, że bardziej podobały im się lekcje.
Obowiązkową filozofię w szkołach (na poziomie gimnazjum i szkół średnich) mają m.in. Finlandia, Hiszpania i Francja. W Polsce to przedmiot do wyboru, ale tylko dla uczniów szkół średnich. A ponieważ to fakultet, teoretycznie można uczyć się go tylko na poziomie rozszerzonym (240 godzin w ciągu trzech lat) i na tym poziomie zdawać też z niego maturę.
W 2008 r. "Wyborcza" przeprowadziła debatę na temat filozofii w szkołach, próbując odczarować jej nienajlepszy wizerunek. Prof. Jan Hartman mówił wtedy: - To, że filozofia musi się tłumaczyć, odpowiadać na pytanie, po co ma być uczona w szkole, świadczy o tym, jak w straszliwym znalazła się upadku w oczach opinii publicznej.
Dlaczego filozofia jest tak ważna? Dlaczego warto jej nauczanie wprowadzić do szkół? W których szkołach można się już jej uczyć? Czytaj tekst Justyny Sucheckiej w środę w "Wyborczej"
Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.
Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl
Materiał promocyjny
Materiał promocyjny