6 grudnia 1912 roku do portu nowojorskiego wchodzi statek "Königin Luise", dwa maszty, dwa kominy, zbudowany w stoczni Vulcan w Szczecinie. Ma dwieście dwadzieścia pięć miejsc w pierwszej klasie, dwieście trzydzieści pięć w drugiej, tysiąc dziewięćset czterdzieści w najgorszej - na "steerage". Należy do Północnoniemieckiego Lloyda i wypłynął z Bremy pod flagą niemiecką.
Pasażerowie "steerage" przechodzą z bagażami na prom Ellis Island i wysiadają na wyspie.
Gdyby na tym świecie panowała jakakolwiek równowaga, powinny się teraz odezwać wszystkie dzwony i dzwonki - na promie, na nabrzeżu Ellis, w rękach dozorców i na biurkach sekretarek. Prom powinien być ozdobiony chorągiewkami, przynajmniej tak pięknie jak dwadzieścia lat temu, gdy na stacji postawiła nogę pierwsza jej klientka, Annie Moore z Irlandii.
Z promu schodzi Franciszka Jagielska. Wiemy o niej tyle co z listy pasażerów zwanej manifestem, ale wystarczy, żeby mieć pewność - to ta sama Franciszka Jagielska, którą mąż przywoływał do siebie, strasząc, że w "Ameryce dużo żonów można nabyć za małe pieniedze". Franciszka nie mogła się przestraszyć tej groźby, bo list do niej nie dotarł. Zatrzymała go wraz z setkami innych listów z Ameryki carska cenzura.
"Pochodzenie:
Rosja, polskie
Ostatnie miejsce zamieszkania: Dulsk, Rosja
Wiek w dniu przybycia: 42
Stan cywilny: Mężatka
Wzrost: 5 stóp, 3 cale [metr sześćdziesiąt]
Ile ma pieniędzy: Nie ma
Czy była przedtem w Stanach: Nie
Z kim płynie: Sama
Kto kupił bilet: Mąż
Gdzie mąż mieszka: W Pensylwanii, Pittsburgh [nazwa miasta niezupełnie czytelna]
Dokąd się udaje: Do męża
Umie czytać, pisać: Nie
Poligamistka, anarchistka: Nie, nie
Zdeformowana, kaleka: Nie
Stan zdrowia, fizyczny, umysłowy: Dobry
Budowa ciała: Foremna