Coraz bardziej oswajamy się ze zbieraniem deszczówki i wykorzystywaniem jej na przykład do podlewania ogródka. W gospodarstwach domowych wspomagają nas w tym samorządowe i rządowe programy. Dzięki nim na oczka wodne czy instalacje do zbierania wody można dostać do 5 tys. zł dofinansowania. Na przykład Wrocław ogłosił program "Złap deszcz", w którym pieniądze można było dostać na budowę studni, instalacji do gromadzenia wody z dachów czy ogrodów deszczowych. Dodatkowo w ramach konkursu do wrocławian trafiły specjalne pojemniki do łapania deszczówki.
Wszystkie komentarze
Bardzo słusznie!
Należy wyliczyć dzienne zapotrzebowanie na wodę na jedną osobę, ze zróżnicowaniem na dzieci (inne zużycie). To dzienne zużycie powinno być płatne w cenie dostępnej dla każdego. Wszystko co powyżej powinno być liczone kilkukrotnie drożej, a przy recydywie dalszy wzrost ceny.
Liczniki wody powinny być założone również na wszystkie studnie. I zasada powinna być taka sama jak wyżej. Obecnie ci, którzy mają własne ujęcie głębinowe mogą lać wody ile chcą, bo mają wodę "za darmo". Nikt nie kontroluje wpływu coraz większej ilości studni głębinowych na poziom i jakość wód zbiorników
podziemnych.
Dotacje na wykorzystywanie wody deszczowej, odzyskiwanie wody szarej, powinny być wielokrotnie większe i skierowane do wszystkich. Obecnie wspólnoty mieszkaniowe są pominięte w tych programach.
Woda jest wspólnym zasobem wszystkich. Każdy powinien mieć dostęp do wody pitnej. Każdy powinien dbać o jakość i zasób wody.
To ile metrów sześciennych wody proponujesz na głowę i za ile? Według jakiego wzoru to wyliczać? Od wzrostu, wieku, miejsca zamieszkania?
A może kolejne rządy, te od trzydziestu lat u władzy, powinny bardziej się przyłożyć do poprawy stanu wodnego w kraju? Bo jak na razie, to wszystkie zachowywały się zgodnie z zasadą „ po nas choćby potop”? Hasełka typu oczko wodne przy każdym domu niewiele dadzą, o ile nie pójdą za tym konkretne pieniądze i programy opracowane przez ludzi, którzy na tym się znają, a nie przez kogoś, kto coś tam coś tam. I masz racje, pieniądze powinny trafić do wspólnot, spółdzielni mieszkaniowych, należało by zmusić deweloperów do montażu takich instalacji, bo przysłowiowy Kowalski nie jest w stanie unieść kosztów tejże. Poza tym, jak każdy w swoim mieszkaniu miałby coś takiego instalować? A może by projektanci domów jednorodzinnych ujmowali w swoich projektach takie instalacje? I projektowali bardziej ekologiczne i ekonomiczne domy?
Musiałbyś się chyba kąpać w tych umywalkach. Ile wody zużywasz na mycie zębów i rak? 2 litry dziennie? Licznik nawet nie drgnie.
Nadaje się tylko do spłukiwania toalet. Nie nadaje się do podlewania roślin.
Chyba że używa się odpowiednich detergentów i mydeł, które nie szkodzą roślinom.
Proszę o radę, jakie konkretnie mydła, szampony itp. dostępne na rynku, nie szkodzą roślinom? Zbieram deszczówkę, szarą wodę używam w toalecie, chciałbym poszerzyć oszczędzanie wody do podlewania roślin.
Myjnie samochodowe działają w obiegu zamkniętym.
Możesz to przetłumaczyć?
on jest w oparach, musi najpierw odparować
Co innego podlewanie trawników czy mycie samochodów wodą pitną. Wsiąknie, wyparuje i Warszawiacy nie będą mieli co pić.
Pozostaje kwestia wydatku energii na oczyszczenie wody pitnej i mniejszego wydatku energii na oczyszczenie wylewanych do rzeki ścieków. Trochę się to równoważy.
Nie mieszajmy ekologii z nawiedzeniem.