Marek Żeliński - prowadzi blog o tematyce ekonomicznej: http://opinieekonomiczne.blox.pl/html.
W tekście „Utracona miłość bliźniego” Wawrzyniec Smoczyński apeluje o dokonanie oceny minionych 30 lat w obszarze społecznym i ekonomicznym.
Z jego tekstem trudno polemizować, bo jest napisany na dużym poziomie ogólności, dużo w nim trudno weryfikowalnych ocen, emocji i zarzutów. Nie ma za to dosłownie ani jednej konkretnej informacji o transformacji, przykładu czy danych, które chociaż ogólnie odnosiłyby się do minionych 30 lat i problemów, przed jakimi stanęliśmy. Brak też porównania Polski do krajów naszego regionu o podobnym punkcie startu. A szkoda, bo kilka instytucji międzynarodowych udostępnia spory pakiet danych z obszaru makroekonomii oraz poziomu i jakości życia obywateli poszczególnych krajów.
Materiał promocyjny
Materiał promocyjny
Wszystkie komentarze
Kolezanka miala praktyki studenckie w firmie produkujacej zarowki - ale zabraklo drucikow, wiec jeden pracownik na koncu tasmy tlukl cala produkcje dluszy czas. Dyrekcja kazala, bo liczyl sie zuzyty surowiec. Mialo to trwac? Ludzie musza miec poczucie sensu tego, co robia.
Oni wiedzą już wszystko bo przeczytali Piketty'ego
Akurat Piketty tutaj jest niepotrzebny. Tzn. III RP w latach 90 odziedziczyła po PRL państwo zbankrutowane (nie byliśmy w stanie obsługiwać długów po PRL i błagaliśmy Klub Paryski i Klub Londyński aby nam je darowano), z przestarzałym przemysłem, nie mieliśmy kapitału, know-how ani umiejętności ich wytworzenia. To była po prostu nędza i rozpacz. Udało się wyjść na całkiem niezłą pozycję, lidera transformacji, kraj który można zacząć przygotowywać do kolejnego skoku cywilizacyjnego, czyli uciec z pułapki średniego dochodu.
Ale PiS nas nie tylko w tej pułapce zamyka, on nas cofa.
A jakie ty masz recepty by wyjść z pułapki średniego rozwoju? Mniej więcej 60% polskiej gospodarki jest w rękach kapitału zagranicznego, kapitału krajowego praktycznie nie ma, przynajmniej w skali potrzebnej do modernizacji gospodarki.
Co proponujesz by Polska nie była europejskim Bangladeszem?
"A jakie ty masz recepty by wyjść z pułapki średniego rozwoju? Mniej więcej 60% polskiej gospodarki jest w rękach kapitału zagranicznego"
Akurat sam ten fakt nie jest żadną przeszkodą. Nie demonizuj kapitału zagranicznego, bo to nie ma sensu.
warto, a nawet trzeba :)
Może. Ja jednak wolę Hayeka.
a gdy już pogonimy obcy kapitał z Polski i oprzemy się na krajowym to na pewno nie staniemy się europejskim Bangladeszem
Odpowiedzialność za własne wybory, działanie i zaniechania to jest jakiś burżuazyjny wymysł, tego nowoczesny, rozumny człowiek nie powinien brać pod uwagę. Mnie sie należy i inni maja mi to zapewnić.
Z tymi bogatszymi to bym się zgodził żeby ich więcej opodatkować . Tak było w latach 60-tych ., podatek 90% , w USA i na zachodzie . I ten świat się kręcił , była praca i socjal . I to tuż po wojnie . Teraz menadżerowie i banksterzy zarabiają 100 krotność tego co w tamtych latach w porównaniu do normalnie pracujących .
Po pierwsze, bardzo mnie ciekawi dlaczego Wyborcza nastawiła się na zwalczanie Smoczyńskiego.
Przecież on właśnie wyjaśnił dlaczego mamy dziś PiS u władzy.
Możecie nie wiem jakich argumentów używać i pomijać inne, to nic nie pomoże, ludzie mają swoje oczekiwania, swoje potrzeby, jak wam się wydaje że oduczycie konia jeść to jesteście w błędzie.
Po drugie, drogi panie, ludzie żyją by ciężko pracować i coś z tego mieć, a jak widzą że oni nie mają, ale za to właściciele ich przedsiębiorstw nie wiedzą na co wydać zarobioną kasę to ich szlag trafia, nie tylko w Polsce.
"Odpowiedzialność za własne wybory, działanie i zaniechania to jest jakiś burżuazyjny wymysł (...) Mnie sie należy"
Otóż to. Kaczyński obiecał, że się tymi niemotami zaopiekuje, że im da i że zabierze bogatym. I dał. I wszyscy zapożyczamy się na 500+, 300+, Mieszkanie+, WolneNiedziele+ itd. itp.
Masz rację, zwłaszcza jak wybór ogranicza się do pracy za 1500 zł w miejscu zamieszkania lub 2400 zł w większym mieście, ale 50 km od miejsca zamieszkania.
Każdy chce być managerem i 10 tysiaków na rękę tylko że takich stanowisk w kraju jest 20, 30 tys, zresztą już obsadzonych, a chętnych.....
Socjolodzy, politolodzy czy filozofowie, podobnie jak pisarze, kompozytorzy muzyki poważnej, literaturoznawcy, historycy i przedstawiciele wielu innych zawodów zbędnych na rynku pracy, jednak się na coś przydają, a ich zbędność nie jest żadnym argumentem. Owszem, brak wiedzy taki argument stanowi, ale wówczas trzeba wytykać nieuctwo wypowiadających się i, co gorsza, lenistwo, bo do pisania tekstów na tematy ekonomiczno-społeczne trzeba się przygotować, odrobić lekcję. Natomiast rewolucji kulturalnej bym odradzał, bo skończy się jak kiedyś w Chnach...
Niestety ich nadreprezentacja w chórze narzekających i w statystykach bezrobotnych wspiera moja tez. Kolega z tej grupy? ;)
Niestety wygląda na to, że te moje gadki niepotrzebne są, bo interlokutorzy uparci w swoim przekonaniu nie widzą powiązań między tymi dość istotnymi aspektami ekonomicznymi.
Dobrym poparciem powyższej tezy jest Polonez, który w społeczeństwie obdarzany jest sporym sentymentem, ale wszyscy wolą samochody jakiekolwiek, byle nie Poloneza, bo te inne od niego są trwalsze, wygodniejsze, mniej awaryjne.
Choć ze Smoczyńskim to trochę szkoda czasu na polemikę. On powinien na początku wyjaśnić jak buduje się kapitalizm bez kapitału. Czyli od góry, od państwa opiekuńczego. Zachód dochodził tam gdzie jest przez 100 lat wyzysku, a u nas miało być odwrotnie: najpierw każdemu dać, a potem tworzyć nowoczeną gospodarkę. Dobre, dobre...