Wdowa po Czang Sung Teku, 67-letnia Kim Kiong Hui, popełniła samobójstwo lub zmarła na atak serca - napisał dziennik ?Chosun Ilbo?. Gazeta powołuje się na źródło w rządzie Korei Południowej, ale zaznacza, że informacje musi jeszcze potwierdzić wywiad.

Niecały miesiąc temu jej męża, a wuja przywódcy Korei Kim Dżong Una aresztowano na posiedzeniu Biura Politycznego i skazano na śmierć za rzekomą zdradę, działalność kontrrewolucyjną i przygotowanie przewrotu. Stracono go zaraz potem.

W Korei Północnej czystka obejmuje z reguły całą rodzinę zdrajcy. Jednak wdowę po "ludzkiej szumowinie gorszej od psa", jak Kim Dżong Un nazwał wuja, nie tylko oszczędzono, ale wręcz awansowano.

Niedługo po egzekucji pojawiła się na grupowym zdjęciu z oficjalnej uroczystości. Kim Kiong Hui siedziała sztywno wyprostowana, z ponurą miną. Wraz ze zdjęciem poszła informacja o jej dokooptowaniu do partyjnej komisji, która ma się podjąć zaszczytnego zadania - zorganizowania pogrzebu niedawno zmarłego dygnitarza Kim Kuk Tae. Pani Kim znalazła się na liście członków komisji na szóstym miejscu, wśród samych najgrubszych ryb armii i partii.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. 
 
Małgorzata Bujara poleca
Podobne artykuły
Więcej
    Komentarze
    co tu ku... komentować...
    już oceniałe(a)ś
    8
    0