Zapasy w Demokratycznej Republice Konga to nie tylko sport, ale też przeżycie religijne, barwne przedstawienie i jednocześnie ucieczka od trudnej rzeczywistości. Fotografuje je Colin Delfosse, z którym w Dużym Formacie rozmawia Justyna Kopinska.

Codzienność Konga nie jest łatwa. Naznaczona biedą i przestępczością stanowi również wyzwanie dla fotografów, którzy są często uznawani za szpiegów i intruzów. Jednocześnie oferuje im jednak specyficzną energię skumulowaną w sporcie, pełną kolorów, dźwięków i radości. Jej źródłem są zapasy, łączące w sobie wydarzenie sportowe i rodzaj przeżycia religijnego. W swoim obiektywie umieszcza je belgijski fotograf Colin Delfosse, który Justynie Kopinskiej opowiada o tym, jak postrzegani są kongijscy zapaśnicy. Zaznacza, że coraz częściej ich walki przenoszą się do slumsów i są kojarzone ze światem gangów, choć kiedyś stanowiły rodzaj wspólnego święta i atrakcji dla mieszkańców oraz turystów.

O tym, jak w świecie ulicznych gangów, wojny i ubóstwa, sport staje się nie tylko wyrazem siły, ale też emocji, przeczytacie w najnowszym numerze Dużego Formatu
Więcej
    Komentarze
    01:46 minuta z slideshowu: "Z powodu lokalizacji w slumsach wielu Kongijczyków staje się niechętnych wobec tego sportu" Co to zdanie oznacza??? W DF takie błędy gramatyczne? Piszę to nie dlatego, żeby się pastwić tylko dlatego że mam duże wymagania wobec DF i ogólnopolskich gazet i chcę, żeby dawały przykład, a nie promowały bełkot.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Proponuje aby sport uciekl od religii jak najdalej... dlatego zycze wszystkim dziewczynom i kobietom w krajach muzulmanskim uprawiajacym lekka atletyke, plywanie, gimnastyke artystyczna... wszytstkiego najlepszego na najblizszych Igrzyskach Olimpijskich... Mam nadzieje, ze nie w XXII wieku... Polecam tekst z portalu Eioba: "Sport w roku olimpijskim widziany zza...burki."
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    `