Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Jeśli obywatelom żyje się dobrze, to po co nam Komisja Wenecka? - retorycznie pyta były poseł Adam Hofman, któremu rzeczywiście żyje się dobrze dzięki zleceniom otrzymywanym od dawnych kolegów. Rozumowanie Hofmana jest typowe dla działaczy PiS. - Damy co miesiąc kilku milionom rodzin 500 zł lub więcej i to jest konkret. A konstytucja, Trybunał, łamanie przez rządzących prawa to abstrakcja i sprawy, na które można patrzeć z różnych punktów widzenia. To rozumowanie, aczkolwiek cyniczne (to nie PiS funduje program 500+, ale podatnicy), jest do pewnego stopnia prawdziwe i rozdawnictwo publicznych pieniędzy na krótką metę pozwala zyskać poparcie wyborców. Podkreślam - na krótką metę. Wbrew zdaniu Hofmana nawet ci, którzy nie interesują się polityką, muszą się liczyć z tym, że polityka zainteresuje się nimi.

Coraz bardziej prawdopodobny jest następujący rozwój wydarzeń. Kryzys konstytucyjny w Polsce się pogłębi, gdy Trybunał orzeknie, że tzw. ustawa naprawcza jest niezgodna z konstytucją, a rząd ten wyrok zlekceważy. Komisja Wenecka przedstawi druzgocącą opinię o działaniach rządu, która będzie podstawą do podjęcia niekorzystnych dla Polski kroków przez Parlament Europejski, a zwłaszcza Komisję Europejską i Radę Europejską. Ta ostatnia zażąda od Polski rozwiązania kryzysu konstytucyjnego i usunięcia przepisów, które łamią prawa uznawane w Unii za powszechnie obowiązujące. Rząd Kaczyńskiego reprezentowany przez panią Szydło odpowie, że Polska jest suwerenna i decyzje w jej sprawie zapadają w Warszawie, a nie w Brukseli. Ta twarda postawa być może nawet spodoba się części społeczeństwa, tym bardziej że kontrolowane przez rząd instrumenty propagandy, czyli TVP i PR, będą od rana do wieczora nakręcały "patriotyczną" atmosferę, sięgając do wzorców z PRL.

Rada Europejska nie będzie miała innego wyjścia, jak zastosować wobec Polski sankcje. Komisja Europejska zacznie od złożenia pozwu do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, wnioskując o nałożenie kary pieniężnej. Kolejnym krokiem będzie wstrzymanie części unijnych funduszy i zawieszenie udziału Polski w rozmaitych programach realizowanych w Unii Europejskiej. Rząd Kaczyński - Szydło będzie szukał poparcia wśród innych członków UE, licząc na to, że zablokuje w Radzie Europejskiej sankcje przeciwko Polsce. Obiecał to Kaczyńskiemu Viktor Orbán, ale zachodni partnerzy wytłumaczą węgierskiemu premierowi, że popieranie Polski mu się nie opłaci.

Jesienią tysiące polskich studentów, którzy nie interesują się polityką lub nawet głosowali na PiS czy Kukiza, dowie się, że plany wyjazdów na zagraniczne uczelnie w ramach programu Erasmus są nieaktualne. Tysiące przedsiębiorców mających obiecane wsparcie z funduszy unijnych dla swoich pomysłów otrzyma pisma, że niestety z planów nici.

Komisji Europejskiej nie podoba się podatek bankowy, który ma przynieść budżetowi 7 mld zł. Z oporem KE spotka się też wiele pomysłów zawartych w planie Morawieckiego. Komisja będzie miała zastrzeżenia do wykorzystywania publicznych pieniędzy do rozbudowy potencjału produkcyjnego przedsiębiorstw, a także do programu utrzymania górnictwa na państwowym garnuszku oraz do braku wiarygodnego programu naprawy finansów publicznych.

Te sporne sprawy można byłoby rozwiązać poprzez oficjalne i półoficjalne rozmowy z Brukselą, ale twarda postawa przywódcy PiS w sprawie kryzysu konstytucyjnego to uniemożliwi. Pozwy przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości będą się mnożyć, a sankcje wobec Polski będą eskalowały. Wcześniej czy później na porządku dziennym stanie sprawa pozostania Polski w Unii, a to będzie oznaczało, że polityka dopadła miliony Polaków pracujących poza granicami, miliony rolników otrzymujących dotacje, tysiące polskich przedsiębiorstw kooperujących z zachodnimi firmami, miliony Polaków wybierających się za granicę.

Ten ponury scenariusz to nie political fiction, ale konsekwencja wyboru, jakiego Polacy dokonali jesienią 2015 roku. W demokracji naród jest suwerenem, ale nawet suweren musi wziąć odpowiedzialność za swoje wybory.

 

Zobacz też: Temat dnia "Gazety Wyborczej". Opinia Komisji Weneckiej w sprawie TK: "Władze będą mówić o suwerenności" - Włodzimierz Cimoszewicz rozmawia z Ewą Siedlecką

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.