Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Fragment tekstu z magazynu ''Piątek Ekstra" . Całość jest dostępna dla abonentów PIANO . Przejdź do pełnej wersji artykułu .

Chojnice znają ks. Wiesława Madziąga. Nie był bezbarwnym proboszczem, tylko osobowością, zasłużonym obywatelem miasta. Przyjaźnił się z samorządowcami, biznesmenami, policjantami (to ich kapelan). Także z prokuratorami. Postawił wielką świątynię, a chciał, by była jeszcze większa - na miarę sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej. Miał 54 lata, za rok planował fetę z okazji 30. rocznicy święceń kapłańskich. Nie zdążył.

13 czerwca 2013. Droga krajowa nr 22.

Ks. Madziąg jedzie czarną skodą superb combi. Mknie w kierunku Malborka. Przed nim - ciężarówka z cysterną. Zbliża się do niej na tak małą odległość, że nie może widzieć jadącego z przeciwka półciężarowego peugeota boksera.

Peugeota prowadzi Dawid Jaśkowiak. Ma 22 lata.

Gdy w bocznym lusterku ciężarówki cysterny nagle wyrasta skoda, kierowca nie panikuje. Superb jedzie przynajmniej 120 km/godz., zdąży go wyprzedzić, peugeot jest przecież daleko.

Dlaczego ksiądz po zakończeniu manewru wyprzedzania nie wraca na prawy pas, tylko dalej pędzi lewym wprost na peugeota? Tego nie dowiemy się już nigdy.

Śledczy: - Gdyby to nie był duchowny, upierałbym się, że facet chciał popełnić samobójstwo.

Dawid Jaśkowiak w ostatniej chwili dostrzega auto kapłana. Chłopak nie ma gdzie uciec. Pisk opon, huk zderzenia dwóch aut, peugeot frunie w powietrzu, leci przez barierę i ląduje kilkanaście metrów dalej na trawie. Skoda wbija się w barierę po przeciwnej stronie jezdni. Ciężarówka jakimś cudem hamuje, czarne ślady opon do dzisiaj widać na jezdni.

Na miejsce przybywa straż, policja, pogotowie, prokurator i mnóstwo gapiów. Lekarz stwierdza zgon Dawida, Ksiądz Madziąg jeszcze żyje - zionie alkoholem. Reanimacja trwa pół godziny, ratownikom nie udaje się uratować kapłana.

Po pogrzebie Dawida siedzimy z jego rodzicami pod ogrodowym parasolem, obserwujemy letnie błyskawice.

Danuta Jaśkowiak: - Boli, bardzo boli, jeszcze bardziej, że zabił ksiądz.

Piotr Jaśkowiak: - Nie zostawimy tak tego. Będziemy walczyć o odszkodowanie. Wytoczymy proces cywilny kurii w Pelplinie. Wiesław Madziąg nie był jedynie osobą cywilną, tylko księdzem. Przez całą dobę pełnił swoje obowiązki. Zabił naszego syna w trakcie swojej pracy. Kuria od wielu lat wiedziała, że pije, i nic z tym nie zrobiła. Nie wysłali go na leczenie, nie odebrali parafii, nie pozbawili sutanny. Na całym świecie diecezje płacą odszkodowania za krzywdę, jaką wyrządzają księża. W Irlandii, w USA poszły miliony dolarów na dzieci skrzywdzone przez pedofilów. Gdyby biskup zatrzymał alkoholizm ks. Maciąga, Dawid by żył. Nie zatrzymał. Uważam, że jest współodpowiedzialny.

Czy kuria zapłaci za księdza, który zabił będąc ''na służbie'', za to ''pod wpływem''?- czytaj w magazynie ''Piątek Ekstra" . Całość jest dostępna dla abonentów PIANO . Przejdź do pełnej wersji artykułu .

Poza tym w "Piątku Ekstra":

 

 

Do czego może się przydać jad? Jak skutecznie bronić się przed ukąszeniem?

 

Nowa odsłona Szkoły Mistrzów Fotografii

 

Charie Chaplin dobry na kryzys

 

Wielki zapomniany Boris Vian

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.