Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Fragment tekstu z magazynu ''Piątek Ekstra". Całość jest dostępna dla abonentów PIANO. Przejdź do pełnej wersji artykułu.

Michał Wojtczuk: Dlaczego postanowił pan wrócić do wiedźmina?

Andrzej Sapkowski: Nie potrafię odpowiedzieć - dlaczego. Podobnie, jak nie umiałbym wyjawić dokładnej genezy ani głębszych przyczyn powstania którejkolwiek z książek napisanych poprzednio. W przypadku twórców winą zwykło się obarczać którąś z Muz, w moim przypadku chyba Kalliope. Ot, pewnie przelatywała nad osiedlem. I natchnęła.

Kilka lat temu zapytałem pana, czy nie żal było panu uśmiercić Geralta. Odpowiedział pan pytaniem: "Czy myśli pan, że porwałem się na kilkutomową sagę nie rozpisawszy sobie dokładnie, co ma się z każdym bohaterem wydarzyć?".

- Przyjdzie zatem to powtórzyć. Lata wzięły i minęły, ale tutaj akurat nic się nie zmieniło. Gott im Himmel! Czy ktoś naprawdę wierzy, że w finale pentalogii kazałem wiedźminowi odpłynąć do Avalonu ot tak, nagle, w ataku depresji, przystępie melancholii czy też napadu smętu i Weltschmerzu? A potem żałowałem? Powiem coś odnośnie żalu: wiem, jaka jest różnica między żalem a grzechem. Ale nie zacytuję. Bo żart jest nie tylko nieprzyzwoity, ale i stary.

Wiedźmińską pentalogię zaplanowałem w szczegółach i podług owego planu ją napisałem. Plan zakładał opowieści całkowite zakończenie, zamknięcie w pięciu tomach wszystkich ważnych dla fabuły wątków. I tak się stało. Pentalogia jest zakończona, stanowi zintegrowaną całość. "Sezon burz" to nowa książka niebędąca częścią pentalogii. Nie została z pentalogii wypreparowana. Całkiem inna historia, jak mawiał Kipling.

To jak nowa powieść ma się do cyklu? Czy można bezszwowo włożyć kolejną książkę do zamkniętego dzieła?

- Odpowiem: tak, można by, to tylko kwestia pisarskiego warsztatu. Pytanie brzmi: po co? Skoro rzecz zamknięta? Nie, nie należy do zakończonej pentalogii niczego dokładać. Sensowniej napisać całkiem nową książkę. Niebędącą ani pentalogii tomem szóstym, ani pentalogii sequelem, ani od pentalogii spin-offem. Bo wszak wiedźmin to nie tylko pentalogia. Są jeszcze dwa fixupy, czyli dwa zbiory opowiadań, które z pięcioksięgiem łączy tylko świat i bohater, fabuła w stopniu minimalnym. Czemu zatem nie jeszcze jedna książka? A może niejedna? Czy ja wiem, ile jeszcze kursów zrobi Muza nad moim osiedlem?

Więc "Sezon Burz" to początek nowego cyklu?

- Raczej nie. Nie ma tego w planach. Z "Sezonem..." postąpiłem zgodnie z regulaminem walki wojsk lądowych: wykonałem skryte podejście, utaiłem się, zaczaiłem i zaskoczyłem.

Moralność w grze, czyli "Wiedźmin 2"



Wojciech Orliński o przygodach wiedźmina: aluzyjny portret III Rzeczypospolitej

Fragment tekstu z magazynu ''Piątek Ekstra". Całość jest dostępna dla abonentów PIANO. Przejdź do pełnej wersji artykułu.

Fot. SupernowaAndrzej Sapkowski płaci przykrą cenę za czytelniczy sukces sagi o wiedźminie Geralcie. Bo cokolwiek teraz zrobi, wywoła krytykę.

Napisze coś zupełnie innego, jak trylogia husycka - będą kręcić nosem, że to już nie to co wiedźmin. Napisze coś dokładnie takiego samego - będą kręcić nosem, że wtórne.

No, niestety, krytycy nie lubią popularnych pisarzy. Gdyby Sapkowski na ich oczach przespacerował się po wodzie, napisaliby, że nie umie pływać.

A więc rzeczywiście "Sezon burz" po prostu jest jeszcze jednym tomem sagi o wiedźminie. Osobom zaniepokojonym, że to grozi zepsuciem jej pięknego finału, od razu niosę słowa pociechy: to jest tak zwany fachowo prequel, czyli utwór napisany później, ale dotyczący tego, co się dzieje wcześniej. Pod koniec "Sezonu burz" wiedźmin Geralt przyjmuje zlecenie, którego realizację Sapkowski opisał w pierwszym opowiadaniu, tym wysłanym na konkurs "Fantastyki" (którego, przypominam, wcale nie wygrał - pierwsze miejsce zajęło "Wrocieeś Sneogg, wiedziaam" Marka Huberatha).

Producenci trzeciej części "Wiedźmina" zapowiadają superprodukcję



Jak aluzyjne opowieści Zajdla podsumowały nam w fantastyce problemy życia w PRL, tak Sapkowski skreślił nam aluzyjny portret III Rzeczypospolitej.

Już w tym pierwszym opowiadaniu dowiadujemy się, że dla wiedźmina problemem jest nie tyle pokonanie strzygi - robota jak robota, dla zawodowca to w końcu rutyna - ile wydobycie honorarium od zleceniodawcy. Drobiazg, nad którym rzadko zastanawiali się autorzy polskiej fantastyki przed Sapkowskim: no dobrze, lot ku gwiazdom, proszę bardzo, sztuczna inteligencja, ale z czyjego to ma iść budżetu? Za ile i dlaczego tak drogo? Kto to w ogóle zatwierdził i czy fiskus wie o tej transakcji?

Ćwierć wieku spędziliśmy w cieniu takich pytań. W tym ustroju nie da się przed nimi uciec do żadnej samotności w sieci, do żadnego domu nad rozlewiskiem, nigdy w życiu!

Przecież kupując ten dom nad rozlewiskiem, trzeba będzie pilnować faktur na materiały budowlane i skorzystać z unijnego "Programu rozwoju obszarów wiejskich". A czy w sieci znajdziemy samotność, czy prawdziwą miłość do grobowej deski - 760 złociszy ulgi internetowej od PIT-u odliczyć trzeba.

W tym sensie Sapkowski wciąż kontynuuje tradycje aluzyjnych opisów współczesności, tyle że jego aluzje są dziś inne. Od pierwszych stron "Sezonu burz" bez słowa rozumiemy, co autor ma na myśli, opisując nam żupana gminnego Alberta Smolkę.

"Już przy pierwszym spotkaniu skojarzył się Geraltowi z bulwą brukwi - był okrągławy, niedomyty, gruboskórny i ogólnie raczej nieciekawy. Innymi słowy, niezbyt różnił się od innych urzędników stopnia gminnego, z jakimi przychodziło mu się kontaktować".

Jaka zagadka wyjaśnia się raz na zawsze w "Sezonie burz"? - czytaj w magazynie ''Piątek Ekstra". Całość jest dostępna dla abonentów PIANO. Przejdź do pełnej wersji artykułu.

Poza tym w "Piątku Ekstra":

Roman Polański opowiada "Gazecie", jak kręcił "Wenus w futrze". A o samym wchodzącym właśnie do kin filmie pisze Jacek Szczerba
Na co przerobić się po śmierci - diamenty, a może ołówki? Badamy, jak być ekologicznym nieboszczykiem
Jak Unia zdecydowała, że poznańskie rogale świętomarcińskie są w porządku, a bydgoskie - nielegalne
A ty ile ton dwutlenku węgla produkujesz rocznie? Badamy ślad czarnej stopy
Pić wódkę i uprawiać przygodny seks mogą w filmach tylko katolicy? - Krzysztof Varga broni "Idy"
W całej Polsce zapanowała moda na budżet obywatelski - ale co miasto, to inny obyczaj



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.