Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Szkoła Mistrzów Fotografii "Gazety" - konkurs trwa!

To nie jest szkoła i konkurs dla tych, którzy po prostu lubią fotografować. To konkurs dla tych, dla których fotografia jest czymś serio. Którym "nie jest wszystko jedno", na czym skupiają swoją uwagę i na czym chcą skupić uwagę innych.

To konkurs dla tych, którzy mają w sobie reporterską żyłkę - nie ilustrują świata, lecz pokazują, że ich wciąga, porusza, zastanawia, dlatego szukają ludzi, którzy zmieniają świat, miejsc, które powinny się zmienić, i wydarzeń, które nie powinny się wydarzyć. Których czujność budzą takie pojęcia jak: "bunt", "miłość", "nienawiść", "wolność", "wstyd", "radość", "smutek". I których nie opuszcza pytanie - dlaczego?

Czym jest zaangażowana, reporterska fotografia, opowiadają co piątek na łamach "Gazety" nasi najlepsi fotografowie. Dziś o swoim sposobie na dobre zdjęcie mówi Jacek Piotrowski (czytaj poniżej).

Cały czas czekamy na Wasze zdjęcia - rozglądajcie się dookoła i fotografujcie to, co Waszym zdaniem jest ważne: wydarzenia, ludzi, miejsca.

Dziś na stronach lokalnych "Gazety" znajdziecie adres mailowy, na który trzeba wysyłać prace. Czekamy na nie codziennie aż do 20 sierpnia. W każdy piątek od 5 lipca do 23 sierpnia w każdym mieście nagradzamy i publikujemy jedną - wybraną przez jury - fotografię. Zdjęcia te pokazujemy też w internetowych galeriach.

Najlepsze zdjęcia z całego kraju przedstawiamy w piątki w wydaniu krajowym (patrz obok). Zakończenie konkursu - 30 sierpnia. Autorzy trzech zdjęć wybranych przez jury ze wszystkich nadesłanych prac otrzymają w nagrodę aparaty ufundowane przez firmę Canon:

+ I miejsce - Canon EOS 100D 18-55 IS STM;
+ II miejsce - Canon EOS M 18-55 FLS;
+ III miejsce - Canon PowerShot SX2701.

Wybrane zdjęcia pokażemy też we wrześniu na wystawie w siedzibie "Gazety" w Warszawie.



Fot. Kornelia Głowacka-Wolf

Zdjęcie zrobiła KORNELIA GŁOWACKA-WOLF 30 lipca 2013 r. na Dworcu Głównym w Krakowie. Z opisu autorki: "Dworzec jak należał, tak i należy i do podróżujących, i do bezdomnych. Nocą - bardziej do bezdomnych".

Nietypowa perspektywa i ciekawie zakomponowany kadr tworzą abstrakcyjną formę, która jednocześnie w żaden sposób nie bagatelizuje poważnego problemu, jakim jest bezdomność. Jest to dowód na to, że nawet najtrudniejsze tematy można przedstawić w piękny sposób - właśnie takie fotografie potrafią najmocniej poruszyć i utkwić w pamięci.

Fot. Dominik Cudny

Na zdjęciu DOMINIKA CUDNEGO widzimy plażę nad Wisłą w Warszawie. Tak autor tłumaczy, dlaczego na widok tej sceny sięgnął po aparat: "Moją uwagę przykuł kontrast: miłość i beztroska przytulającej się pary w sąsiedztwie sterty butelek i puszek. Mimo mocno nagłośnionej akcji "Nie rozbijaj się nad Wisłą" mieszkańcy często zapominają o sprzątaniu śmieci po sobie, wierząc, że służby porządkowe miasta zrobią to za nich".

Siła tego zdjęcia opiera się na kontraście. To opowieść o relacji człowieka z naturą i jego stosunku do przestrzeni, w której żyje. Warstwa formalna (oświetlony pierwszy plan i zacieniony drugi) wraz z treścią zdjęcia tworzą spójną i logiczną całość.

Fot. Wojciech Bryński

WOJCIECH BRYŃSKI pokazuje scenę z 49. Bytomskiej Rowerowej Masy Krytycznej. Na zdjęciu Roman Badura, organizator imprezy, na swoim bicyklu.

Zastosowanie szerokokątnego obiektywu nie zawsze ma uzasadnienie. To zdjęcie jest przykładem umiejętnej pracy na małych ogniskowych - w kadrze nie pojawiają się zbędne elementy (oprócz mężczyzny w pomarańczowej kamizelce i cienia, który rzuca sam fotografujący). Pan Wojciech sfotografował scenę z dobrego miejsca - wysokość pierwszego rowerzysty wzmacnia perspektywę zbieżną, podkreślając zalety kompozycyjne zdjęcia.

Mój sposób na dobre zdjęcie:
Jazgot, nieład i modelka
Jacek Piotrowski*, fotoreporter "Gazety"

Fot. Jacek Piotrowski / Agencja Gazeta

To jest ostatnie zdjęcie, jakie zrobiłem dla "Wysokich Obcasów" na negatywie.

Ta sesja świetnie ilustruje moją fascynację śmieciową rzeczywistością pełną reklam, chaosu architektonicznego i estetycznego bałaganu. Od początku wiedziałem, że nie uda mi się uzyskać odpowiedniego efektu, robiąc to zdjęcie normalnie, naświetlając jedną klatkę. Postanowiłem, że gotowa fotografia będzie montażem trzech zdjęć. Najpierw zabrałem się za część z kibicami. Wysłałem całą ekipę na kawę, żeby móc w spokoju pracować. Tego dnia (29 czerwca 2002) Polska grała mecz podczas igrzysk w Korei i pomyślałem, że chłopcy z biało-czerwonymi rekwizytami będą fajnym dopełnieniem tej sesji. Ustawiłem statyw, odpowiednio skadrowałem plan, żeby mieć miejsce na wmontowanie zdjęcia z modelką, i czekałem, aż jakiś kibic wejdzie w kadr. Miałem szczęście, że akurat przeszli ci panowie. Zrobiłem kilka zdjęć. Miałem przeczucie, że uchwyciłem ciekawy moment, jednak nie miałem pewności, bo to przecież był negatyw. Gdy wróciła ekipa, ustawiliśmy modelkę. Chciałem, żeby oświetlenie na niej imitowało miejskie, letnie światło, które odbija się od szyb samochodowych. Zapaliliśmy lampy. Na koniec poprosiłem tylko stylistkę, żeby stanęła pośrodku kadru. Zrobiłem jej zdjęcie, na wypadek gdyby okazało się, że po montażu kibiców i modelki w środku kadru było zbyt pusto.

Rzadko w fotografii modowej udaje mi się osiągnąć to, co naprawdę w fotografii mnie interesuje. Tutaj zależało mi na pokazaniu kompozycji ludzi w jak najbardziej dziwnym zestawieniu. Gdy zmontowałem zdjęcie, okazało się, że coś, na co się zazwyczaj narzeka: tłum, jazgot i nieład, nagle zaczyna do siebie pasować.

*Jacek Piotrowski (ur. w 1966 r.) - Od blisko 20 lat jest związany z "Gazetą Wyborczą". Znany jest z portretów i sesji modowych publikowanych w "Wysokich Obcasach" i "Wysokich Obcasach Extra"

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.