Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Fragment tekstu z magazynu ''Piątek Ekstra". Całość jest dostępna dla abonentów PIANO. Przejdź do pełnej wersji artykułu.

San Francisco w roku 1933, most Golden Gate właśnie jest w budowie. Mały chłopiec w kowbojskim stroju, zwiedzając westernowy park atrakcji, staje przed szklaną gablotą ze starym Indianinem. Ale ten Indianin to nie woskowa atrapa. On żyje - nazywa się Tonto (Depp). Opowiada chłopcu historię z Dzikiego Zachodu, która wydarzyła się kilkadziesiąt lat wcześniej.

Prawnik John Reid (Armie Hammer) wraca wtedy ze studiów na Wschodnim Wybrzeżu. Brzydzi się przemocą, nie nosi broni. Jego starszy brat Dan (James Badge Dale), który jest szeryfem, akurat czeka na dworcu, by odebrać schwytanego opryszka Butcha Cavendisha (William Fichtner). Razem z Cavendishem, skuty łańcuchem, siedzi w wagonie Tonto.



Wypadki z następnych kilku godzin sprawią, że to John Reid wbrew swej woli będzie musiał przywdziać maskę mściciela i jako The Lone Ranger ścigać Cavendisha. Towarzyszący mu Tonto powtarza często, że rolę sprawiedliwego na białym koniu dostał niewłaściwy brat.

Kto jeszcze kręci się w pobliżu? Niejaki Cole (Tom Wilkinson), nadzorujący budowę kolei mającej połączyć brzegi dwóch oceanów, Red Harrington (Helena Bonham Carter), czyli burdelmama ze sztuczną nogą ze szlachetnego materiału, no i żona Dana Reida dzielna Rebecca (Ruth Wilson), z którą szeryf doczekał się małego syna i do której wyraźnie wzdycha John Reid.

"Jeździec znikąd" mógłby służyć jako ściąga z historii kinowego westernu. Najpierw trzeba jednak wyjaśnić, że źle dobrano jego polski tytuł, w oryginale film Gore'a Verbinskiego nazywa się "The Lone Ranger". Ma niewiele wspólnego z klasycznym "Jeźdźcem znikąd" (1953) George'a Stevensa z Alanem Laddem. Ten ostatni western zwie się tak zresztą wyłącznie po polsku, bo po angielsku to "Shane", od imienia bohatera.

Fot. Disney
Johnny Depp jako Tonto w ''Jeźdźcu znikąd''

"The Lone Ranger" to było najpierw słuchowisko radiowe (lata 1933-41), a potem czarno-biały serial telewizyjny (1949-57, 221 odcinków po 30 minut, tylko ostatni sezon nakręcono w kolorze), z którego młodzi Amerykanie uczyli się, że Indianin, czyli Tonto (Jay Silverheels), może być równoprawnym i pomocnym partnerem białego (często go leczy z ran), czyli Reida (Clayton Moore), bohatera, który nigdy nie pije ani nie pali. Mniej więcej w tym samym czasie podobne przesłanie niosła na kinowych ekranach "Złamana strzała" (1950) Delmera Davesa, w której biały Tom Jeffords (James Stewart) brata się z wodzem Apaczów Cochisem (Jeff Chandler).

To z serialowego "The Lone Ranger" wzięto do filmu Verbinskiego uwerturę z "Wilhelma Tella" Rossiniego jako muzyczną ilustrację końskiej galopady. A resztę "ściągnięto" z pokaźnej palety innych markowych westernów.

Przewodnik Jacka Szczerby po "Jeźdźcu znikąd" - czytaj w magazynie ''Piątek Ekstra". Całość jest dostępna dla abonentów PIANO. Przejdź do pełnej wersji artykułu.

Poza tym w "Piątku Ekstra":

Jeden pomnik wielofunkcyjny zamiast setki idiotycznych monumentów. Fantazja? Nie, pomysł z szansą na realizację
Wywiad z pierwszym twórcą komiksów nominowanym do Nike
Jak Chińczycy budują sobie Europę
Adam Wajrak o bliskich spotkaniach z pewnym kowalem
Jak uratować życie bliźniemu w wakacje



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.