Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W styczniu niemal wszystkie media obiegła informacja: Gdańsk jest miastem z najwyższą jakością życia w Polsce. W rankingu serwisu Numbeo stolica Pomorza zajęła 88. miejsce na świecie, 33. w Europie i 1. w Polsce. Ranking stworzono, biorąc pod uwagę takie parametry jak: siła nabywcza, zanieczyszczenie powietrze, koszty życia, bezpieczeństwo, dostęp do opieki zdrowotnej, korki i ogólne uwarunkowania klimatyczne.

Za Gdańskiem pozostały takie europejskie metropolie jak Praga, Lizbona, Paryż czy Rzym

W Polsce Gdańsk wyprzedził Poznań (116. miejsce na świecie), Warszawę (127. miejsce), Wrocław (137.) i Kraków (144.) - To fantastyczny wynik i ogromny sukces Gdańska - komentował na Facebooku pięć dni przed śmiercią prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

Kilka dni później - po zamachu - Gdańsk na długo zagościł na czołówkach polskich mediów i w mediach europejskich. Dziennikarze wspominali zamordowanego prezydenta, opowiadali o Gdańsku, o tym, jak się zmienił. A przez 20 lat rządów Adamowicza Gdańsk zmienił się niewątpliwie. Wyniki w serwisie Numbeo to tylko jeden z probierzy tego awansu. Mówią o nim rankingi, nagrody, wzrost liczby turystów, hoteli, ale i rozwój gospodarczy - nowe inwestycje, świetne wyniki portu w Gdańsku.

Tymczasem, gdy spojrzymy wstecz - do lat 90., poczytamy ówczesne gazety, zobaczymy ówczesne porównania, przekonamy się, że Gdańsk - znany dzięki stoczni, „Solidarności” i Lechowi Wałęsie - jako miasto długo pozostawał w cieniu Krakowa, Wrocławia czy Poznania (nie wspominając oczywiście o stolicy, bo to inna liga). Wystarczy przypomnieć wyścig miast o goszczenie Euro 2012. Gdańsk - ostatecznie arena nie tylko fazy grupowej, lecz także ćwierćfinału - wcale nie był faworytem.

Jak taki awans w lidze miast był możliwy? Co sprawiło, że miasto kojarzone przede wszystkim z ciężkim, przestarzałym przemysłem stoczniowym było nie tylko jednym z gospodarzy Euro 2012 i jest turystyczną mekką (status European Best Destinations w 2017 r., razem z Porto i Mediolanem!), ale stało się również dla wielu pożądanym miejscem do życia. Przykład? Jak wskazują badania Przystanek Miasto „Gazety Wyborczej”, warszawiacy jako alternatywne miejsce do życia najchętniej wybraliby właśnie Gdańsk.

Czynników sukcesu jest na pewno dużo. Jednym z nich były udane, 20-letnie rządy Adamowicza, umiejętność trafnego rozpoznawania sytuacji, ustalania priorytetów. Ale również Adamowicz nie osiągnąłby tyle, gdyby w 1991 r. Polska nie podpisała umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, czyli układu europejskiego, a w 2004 r. do niej nie przystąpiła. Bo to miliardy złotych, które płynęły tutaj z Unii, najbardziej zdecydowały o rozwoju Gdańska.

Największy finansowy strumień, jaki zasilał miasto, pochodził z Funduszu Spójności

Fundusz, narzędzie polityki spójności, wspiera mniej rozwinięte obszary Europy, by zrównały się one z jej bogatszymi częściami, by możliwy był swobodny przepływ ludzi i towarów, by chronić wspólne środowisko. W Polsce wykorzystanie środków z Funduszu Spójności umożliwia Program Operacyjny "Infrastruktura i środowisko". Gdy wpiszemy tę nazwę w wyszukiwarkę, znajdziemy tysiące projektów zrealizowanych w ramach tego programu. Wiele z nich przeprowadzono w samym Gdańsku, inne - choć zlokalizowane w innych częściach Polski - przyczyniły się do rozwoju miasta.

W latach 90. Gdańsk miał Lecha Wałęsę, upadającą stocznię i gigantyczne problemy z dostępem do transportu. Jeśli weźmiemy pod uwagę standardy transportowe, których oczekujemy od przeciętnego europejskiego miasta o wielkości ok. 500 tys. mieszkańców, Gdańsk tamtych lat bardziej przypominał położoną gdzieś hen w morzu wyspę niż miasto portowe, które powinno być znakomicie połączone ze swoim zapleczem.

Linia kolejowa do Warszawy - przez brak remontów - była w fatalnym stanie. NIK pisała o setkach milionów dolarów strat w trójmiejskich portach z powodu braku autostrady. Gdańsk łączyła z resztą kraju biegnąca w kierunku Warszawy siódemka - jednojezdniowa, niebezpieczna szosa, po której obok siebie jeździły rolnicze kombajny i pędzące do Warszawy osobówki. Port lotniczy, owszem, był, ale z miniaturowym terminalem i garstką pasażerów. 20 lat temu przez cały rok było ich 250 tys. Dla porównania - dzisiaj średnio w miesiącu jest ponad 400 tys.

Jednak marne były nie tylko szlaki prowadzące do Gdańska. Brakowało też pieniędzy na remont przestarzałych torowisk, na remonty i rozwój sieci wodociągowej, modernizację oczyszczalni ścieków, co jest kluczowe dla miasta leżącego nad Bałtykiem, które żyje także z turystów i czystych plaż

Środki z Funduszy Spójności umożliwiły rozwiązanie wielu z tych problemów. Samą autostradę A1 na odcinku Gdańsk - Toruń zbudowano w systemie koncesyjnym. Ale już kolejne odcinki, m.in. 144-kilometrowy odcinek Toruń – Stryków, powstały dzięki wsparciu FS (cały koszt budowy - 5,7 mld zł, wsparcie UE - 2,8 mld). Odmieniło to dojazd do trójmiejskich portów i Gdańska.

Z Funduszu Spójności powstaje też inny kluczowy szlak drogowy, jakim jest budowana ekspresowa S7 prowadząca z Gdańska do Warszawy i dalej na południe - do Krakowa i granicy kraju. Odcinek Gdańsk - Elbląg - wart 3,2 mld również dostał wsparcie z tego źródła. Jeszcze przed Euro 2012 powstała Południowa Obwodnica Gdańska - łącząca trasę S7 z A1, dzięki której samochody mogą omijać centrum miasta. Fundusz Spójności dofinansował także pierwszy w Polsce tunel pod rzeką (nosi imię abp. Tadeusza Gocłowskiego), który znacznie ułatwił poruszanie się po Gdańsku.

Wielkim projektem była modernizacja linii kolejowej E-65 z Trójmiasta do Warszawy, dzięki której - po wprowadzeniu pociągów Pendolino - czas przejazdu wynosi niecałe trzy godziny (a nie 5,5, jak jeszcze niedawno).

Spójnościowe środki unijne wspierały również rozwój komunikacji miejskiej. Z ich pomocą zbudowano m.in. tramwaj na Morenę czy Pomorską Kolej Metropolitalną, która połączyła miasto z Portem Lotniczym i Kaszubami.

Z tego samego źródła zrealizowano wielki projekt wodno-ściekowy (remonty istniejących sieci i budowa nowych, poprawa jakości wody, modernizacja oczyszczalni). Powstanie spalarnia odpadów.

To oczywiście jedynie część projektów, do których dołożył się Fundusz Spójności. A przecież wiele inwestycji miało wsparcie z innych unijnych źródeł, np. z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Gdańsk wzbogacił się nie tylko o twardą infrastrukturę transportową, lecz także o obiekty ważne dla świata kultury, spędzania czasu wolnego - takie jak Europejskie Centrum Solidarności, Teatr Szekspirowski czy Centrum Hewelianum.

To wszystko przyczyniło się do tego, że Gdańsk jest w tym miejscu, które dziś wskazują rankingi, nagrody, dane o rozwoju gospodarczym


**

Ale trzeba jasno powiedzieć: Gdańsk nie jest wyjątkiem, podobne inwestycje realizowano w innych polskich miastach. W spisie największych projektów finansowanych z Funduszu Spójności listę otwiera warszawskie metro! Do budowy drugiej linii metra - inwestycji dla rozwoju stolicy absolutnie niezbędnej - Unia dopłaciła ponad 7 mld zł.

Niemal 3 mld zł kosztowała autostradowa obwodnica Wrocławia (AOW), umożliwiająca wyprowadzenie ciężkiego ruchu poza miasto. Nie byłoby rozwoju Rzeszowa bez autostrady A4 (6 mld dofinansowania z Funduszu Spójności). Nowy węzeł kolejowy (ponad miliard dofinansowania) ma zmienić Łódź. Szczecin zainwestował w poprawę jakości wody (800 mln zł). W Poznaniu z Funduszu Spójności powstała zachodnia obwodnica miasta. Na Górnym Śląsku 400 mln zł dołożono do projektu modernizacji infrastruktury tramwajowej.

Autostrady, ekspresówki, mniejsze drogi. Mosty, wiadukty, tunele. Linie kolejowe, dworce. Metro, tramwaje, trolejbusy. Oczyszczalnie ścieków, rurociągi, linie przesyłowe energii. Farmy wiatrowe. Te projekty odmieniły Polskę i polskie miasta. Od blisko roku w ramach projektu „Przyszłość jest teraz” opisujemy i oceniamy działania Funduszu Spójności, dyskutujemy też o tym, jak powinien on wyglądać w przyszłości. Piszemy o tym w „Wyborczej” i rozmawiamy na żywo podczas konferencji.


**

Druga konferencja wieńcząca nasz projekt odbywa się w Gdańsku. Wybór miejsca - miasta tak bardzo odmienionego przez Unię Europejską - nie był przypadkowy. Przygotowując tę konferencję od kilku miesięcy, liczyliśmy, że porozmawiamy o tym m.in. z prezydentem Pawłem Adamowiczem. Jego tragiczna śmierć sprawiła, że nasza konferencja jest też hołdem dla tego samorządowca, który zawsze stawał za Europą, za solidarnością, za rozwojem, nawet wbrew bieżącym politycznym kalkulacjom. I jak mało kto wiedział, że miasto dobrego życia musi być również miastem tolerancji.


*Mikołaj Chrzan, szef redakcji lokalnych „Wyborczej”, b. redaktor naczelny „Gazety Wyborczej Trójmiasto”, gdańszczanin.

Zapraszamy na konferencję think tanku "Gazety Wyborczej" "Przyszłość jest teraz" oraz koalicji Front Europejski "W kierunku spójnej Europy. 15 lat integracji, 15 lat przyspieszonego rozwoju miast" (8-9 III 2019, Europejskie Centrum Solidarności)

Darmowe bilety można zamówić pod adresem:
-> 8 marca: https://bilety.cojestgrane24.pl/przyszlosc_jest_teraz_konferencja_dzien_pierwszy#/lp
-> 9 marca: https://bilety.cojestgrane24.pl/przyszlosc_jest_teraz_konferencja_dzien_drugi#/lp

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.