Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

*Justyna Wróbel – adwokatka specjalizująca się w prawie imigracyjnym i humanitarnym oraz praktykująca je, współpracuje z Fundacją Ocalenie, gdzie udziela cudzoziemcom konsultacji prawnych. Autorka publikacji poświęconych polityce, religii i społeczeństwom państw Bliskiego Wschodu, Kaukazu oraz Azji Środkowej.

Obywatele Ukrainy od lat są obecni na polskim rynku pracy. Wybuch wojny na wschodzie kraju wiosną 2014 r. oraz pogarszająca się sytuacja ekonomiczna wywołały gwałtowny wzrost zainteresowania pracą w Polsce. Głównym powodem takiego kierunku emigracji zarobkowej jest – co oczywiste – bliskość geograficzna i wysokość zarobków. W Polsce minimalne wynagrodzenie wynosi 2100 zł brutto; na Ukrainie jest ono ponad czterokrotnie niższe. Niewielka bariera językowa i bliskość kulturowa łącząca Polaków i Ukraińców także pozostają tu istotnymi czynnikami, zarówno dla pracowników ze Wschodu, jak i dla ich pracodawców.

Papierologia: nasz chleb powszedni

Według statystyk Urzędu do Spraw Cudzoziemców w I kwartale 2018 roku obywatele Ukrainy złożyli ponad 50 tys. wniosków o zezwolenia na pobyt w Polsce. W 2017 roku ze 192 tys. wniosków 125 tys. pochodziło od obywateli Ukrainy.

Firmy, które rekrutują do pracy Ukraińców, wśród napotykanych trudności na pierwszym miejscu wskazują formalności administracyjne oraz chaos związany z wprowadzeniem nowych przepisów dotyczących zatrudniania cudzoziemców.

Regulacje są skomplikowane i ulegają ciągłym zmianom. Ostatnie nowelizacje przepisów weszły w życie 1 stycznia i 12 lutego 2018 roku. Ponadto praktyka urzędów nierzadko odbiega od wymogów prawnych, a każdy z nich często stosuje inne zasady.

Pracodawcy za największą przeszkodę uznają przepisy, według których obywatel Ukrainy może być zatrudniony w Polsce przez 6 miesięcy na podstawie oświadczenia o powierzeniu pracy cudzoziemcowi, a następnie pół roku musi spędzić w swoim kraju. Dlatego, często chcąc zatrzymać pracowników, zachęcają ich do ubiegania się o zezwolenie na pobyt czasowy i pracę, na podstawie którego mogą otrzymać kartę pobytu. Karta pozwala mieszkać i pracować w Polsce do 3 lat i przedłużać pobyt.

Polska administracja okazuje się więc niewydolna przy wciąż wzbierającej fali cudzoziemców ubiegających się o zatrudnienie w Polsce. Konsulatom na wschodzie doskwierają braki kadrowe, urzędnik konsularny na rozpatrzenie wniosku wizowego ma zaledwie kilka minut.

Liczba wiz pracowniczych wydawanych Ukraińcom wciąż rośnie: w ubiegłym roku wydano ich 845 tys., zaś w okresie 2014–2016 łącznie ponad 3 mln, w tym 1,3 mln pracowniczych.

Czas oczekiwania na wydanie zezwolenia na pracę przez wojewodę to z kolei średnio 1 miesiąc. Przy jednolitym zezwoleniu na pobyt czasowy i pracę w Polsce procedura może trwać od trzech do dziewięciu miesięcy; w skrajnych przypadkach przedłuża się nawet do kilkunastu miesięcy. Przewlekłość postępowań wpływa negatywnie na sytuację zarówno pracodawców, jak i cudzoziemców. Dezorganizuje pracę w firmie i blokuje migranta, który nie może legalnie podjąć pracy.

(Już nie) tania siła robocza

Według szacunków Narodowego Banku Polskiego obecnie w Polsce pracuje około miliona obywateli Ukrainy. Z kolei Ukraińskie Centrum Analiz wskazuje, że już nawet 2 miliony Ukraińców znalazło zatrudnienie na polskim rynku pracy. Jednocześnie pensje pracowników zza wschodniej granicy rosną szybciej niż przeciętne wynagrodzenie. Powszechne przekonanie, że migranci z Ukrainy zarabiają mniej niż Polacy, odchodzi do historii.

Jest to związane ze spadkiem bezrobocia w Polsce. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w kwietniu wyniosło ono zaledwie 6,3% – to najniższy poziom od 1990 roku.

W obliczu deficytu kadrowego w sektorach, w których brakuje rąk do pracy, co czwarty pracodawca jest skłonny zapłacić Ukraińcowi więcej niż Polakowi.

Coraz częściej też, obok wynagrodzenia, oferuje migrantom zakwaterowanie, wyżywienie, dostęp do internetu czy dowóz do miejsca pracy, co realnie wpływa na wzrost rzeczywistego zarobku. Niemal połowa pracowników z Ukrainy deklaruje, że na miesięczne utrzymanie w Polsce przeznacza zaledwie od 200 do 500 zł. Co piąty wydaje jeszcze mniej, bo poniżej 200 zł.

Zdaniem ekspertów najszybciej rosną wynagrodzenia pracowników najniżej wykwalifikowanych. 70% Ukraińców przebywających w Polsce wykonuje właśnie prace proste. Najpopularniejsze branże to przemysł, budownictwo, hotelarstwo, gastronomia, handel i rolnictwo. Większość Ukraińców jest elastyczna i nie szuka pracy w jednej konkretnej branży. Świadomi potrzeb polskiego rynku pracy, często zmieniają pracę, pracodawców lub zawód na te lepiej płatne. Z raportu Upper Job wynika, że 56% z nich chce zarabiać co najmniej 3 tys. zł. netto, a 20% więcej niż 5 tys. zł netto. W tej chwili średnie wynagrodzenie netto w tej grupie to 2,1 tys. zł.

Polska, przez lata będąca krajem emigracyjnym, stała się krajem imigracyjnym.

Obecnie więcej środków pieniężnych jest z Polski wysyłanych za granicę, aniżeli trafia do nas z innych państw, w których pracują Polacy. W pierwszych trzech kwartałach 2017 roku obywatele Ukrainy przekazali do swojego kraju pochodzenia ponad 8,6 mld zł.

Szara strefa

W 2012 roku wprowadzono w Polsce uproszczony system zatrudniania cudzoziemców. Pozwala on migrantowi na podjęcie pracy po zarejestrowaniu w urzędzie pisemnego oświadczenia pracodawcy. System nierzadko w tym względzie przyczynia się do nadużyć. Znaczny procent obcokrajowców, którzy na podstawie oświadczeń przekraczają granicę, w ogóle nie podejmuje legalnego zatrudnienia. Razem z  zezwoleniami na pracę są wykorzystywane po to, by cudzoziemcy dostali wizę do kraju strefy Schengen.

Skalę zjawiska ilustruje fakt, że choć od 1 stycznia tego roku polscy pracodawcy wystawili już ponad 250 tysięcy oświadczeń o zamiarze zatrudnienia cudzoziemca – głównie z Ukrainy – pracę podjęła zaledwie 1/3 z nich. Mimo zaostrzenia wymogów wobec pracodawców, którzy zgodnie ze znowelizowanymi przepisami pod karą grzywny mają obowiązek poinformować urząd pracy, że zatrudnili cudzoziemca, oraz uzyskania przez polski personel konsularny dostępu do ewidencji oświadczeń, wciąż służą one wyłudzaniu wiz w celu wjazdu na teren Polski. Wiele firm, często zakładanych przez samych Ukraińców, rejestruje fikcyjną działalność gospodarczą, nie mając możliwości organizacyjno-finansowych zatrudnienia cudzoziemców.

W ogólnym rozrachunku spada jednak liczba cudzoziemców zatrudnianych w Polsce nielegalnie. Obcokrajowcy są coraz bardziej świadomi swoich praw.

W trakcie 6 tys. kontroli przeprowadzonych między styczniem a październikiem ubiegłego roku Państwowa Inspekcja Pracy ujawniła nielegalne zatrudnienie 3,9 tys. obcokrajowców. Największą grupę stanowili wśród nich właśnie Ukraińcy. Najczęściej nie legitymowali się zezwoleniem na pracę. W 2017 r. dotyczyło to ponad 70% nielegalnie pracujących migrantów z Ukrainy, rok wcześniej odsetek takich przypadków stanowił aż 90%.

Wspólne problemy

Lawinowo rośnie także liczba skarg, które do inspekcji pracy kierują Ukraińcy pracujący w Polsce. W 2017 roku wpłynęło 1433 skarg od obywateli zza wschodniej granicy. Ponad 1/5 z nich uznano za zasadne. To niemal 3 razy więcej niż w 2016 roku i ponad 100 razy więcej niż w 2014 roku.

Spektrum problemów u zatrudnianych obcokrajowców pozostaje jednak niezmienne. Wiele z nich migranci dzielą z polskimi pracownikami. Najwięcej Ukraińców skarży się na problemy z terminową wypłatą wynagrodzeń (co trzecia osoba), ale także z urlopami, zatrudnianiem na umowy cywilnoprawne zamiast na umowy o pracę, na brak podpisanej umowy, niewypłacanie minimalnego wynagrodzenia czy też dodatkowego za godziny nadliczbowe oraz niewydawanie świadectwa pracy.

Główną bolączką pozostaje jednak kwestia nielegalnego zatrudnienia, szczególnie w rolnictwie, budownictwie oraz przy pracach domowych.

To wówczas najczęściej dochodzi do odmówienia wypłacenia całości lub części umówionego wynagrodzenia. Zwraca uwagę także wzrost liczby wypadków przy pracy, którym ulegają obywatele ukraińscy. W 2016 r. Polska Inspekcja Pracy zbadała 75 z nich. W tych wypadkach poniosło śmierć 7 osób, a 20 doznało ciężkich obrażeń ciała.

Jednak wzrost liczby Ukraińców zwracających się po pomoc do Państwowej Inspekcji Pracy oznacza także, że coraz większa liczba migrantów zza wschodniej granicy pozostaje legalnie zatrudniona w Polsce i nie obawia się kontroli. W przypadku nielegalnej pracy cudzoziemiec może zostać zobowiązany do powrotu do kraju pochodzenia i ukarany grzywną od 1 tys. do 5 tys. zł. Od stycznia 2018 r. wzrosły kary za powierzenie przez polskiego pracodawcę cudzoziemcowi nielegalnego wykonywania pracy; zagrożony on jest karą od 1 tys. do nawet 30 tys. zł.

W soczewce

Roman, 50-latek z Charkowa, przyjechał do Polski 3 lata temu. Po trwających niemal półtora roku próbach dialogu z byłym pracodawcą zdecydował się złożyć skargę do Państwowej Inspekcji Pracy. Dawny przełożony do dnia dzisiejszego nie chce mu wypłacić zaległego wynagrodzenia opiewającego na ponad 5 tys. zł. Wielokrotne próby wyegzekwowania należności doprowadziły do częściowego uregulowania honorarium, które początkowo sięgało niemal 10 tys. zł.

W końcu właściciel firmy budowlanej niegdyś zatrudniającej Romana oświadczył, iż w związku ze zwłoką w oddaniu prac zostały na niego nałożone kary umowne i nie jest w stanie spłacić cudzoziemcowi pozostałej kwoty. Były pracodawca nie wydał również świadectwa pracy. Zgodnie z obowiązującym stanem prawnym cudzoziemiec, który utracił pracę u danego podmiotu, na podstawie której uzyskał zezwolenie na pobyt czasowy i pracę, powinien poinformować wojewodę o ustaniu przyczyny udzielenia tego zezwolenia w terminie 15 dni roboczych, załączając na dowód tego świadectwo pracy.

Roman, który stanął przed wyborem znalezienia nowego pracodawcy, co wiąże się z kolejnym wielomiesięcznym postępowaniem legalizacyjnym, bądź też opuszczeniem Polski, po trudnych doświadczeniach skłania się ku wyjazdowi na Ukrainę. Chce ten czas spędzić z wnukami, być może później zdecyduje się powrócić do Polski.

Roman podkreśla, że większość jego kolegów, również pracujących budowie, zawarło umowy opiewające na minimalne wynagrodzenie, pozostałą kwotę otrzymują „pod stołem”. Wielu pracuje w szarej strefie.

Jeden z nich doznał wypadku podczas pracy, w trakcie operacji amputowano mu nogę. Szpital za zabieg i pobyt w klinice wystawił mu rachunek opiewający na kilkanaście tysięcy złotych, cudzoziemiec nie posiadał ubezpieczenia. Obecnie stara się o rozłożenie należności na raty.

Ukraińcy w oczach Polaków, Polacy w oczach Ukraińców

Według „Barometru imigracji zarobkowej” opublikowanego przez Personnel Service aż 85% z nas ma do mieszkających w Polsce Ukraińców pozytywny lub neutralny stosunek. 42% polskich pracowników ma także pozytywne nastawienie do Ukraińców pracujących w Polsce. Z kolei ponad 1/3 pracodawców w Polsce ma pozytywny stosunek do pracowników z Ukrainy; negatywne nastawienie zgłasza niecałe 2% przedsiębiorców.

Ponad połowa pracowników z Ukrainy, którzy pracowali w Polsce, pozytywnie ocenia zarówno swoich pracodawców, jak i kolegów z pracy. Jednak niemal 1/4 Polaków jest zdania, że obcokrajowcy powinni zarabiać mniej niż oni sami.

Wynik ten może zaskakiwać, jeśli wziąć pod uwagę fakt, iż ponad 2,5 mln obywateli Polski mieszka i pracuje za granicą. Wydaje się, że powinniśmy być nieco bardziej wrażliwi na kwestię nierówności płac, skoro sami wyjeżdżamy na Zachód w nadziei na zarabianie tyle, ile tamtejsi pracownicy. 

Jak wynika z najnowszego raportu Instytutu Spraw Publicznych pt. „Polacy a inni Europejczycy”, stosunkowo rzadziej akceptujemy Ukraińca w roli szefa firmy, bezpośredniego przełożonego czy radnego. W ostatnich 5 latach nastąpił zaś bardzo duży wzrost liczby osób przeciwnych obecności Ukraińców w Polsce. Wydaje się, że zmiana ta związana jest z pogorszeniem się relacji między Polską a Ukrainą, przede wszystkim ze sporami dotyczącymi tak zwanej „polityki pamięci historycznej”, antyukraińską retoryką niektórych przedstawicieli polskiej sceny politycznej i mediów oraz niechęcią części społeczeństwa do rosnącej i nabierającej na znaczeniu obecności obywateli Ukrainy na polskim rynku pracy.

Z jednej strony polskie organy ścigania najczęściej odmawiają wszczynania postępowań w sprawach mowy nienawiści wobec Ukraińców, od której roi się w Internecie, sądy zaś nierzadko umarzają je, powołując się na brak znamion czynu zabronionego. Taka postawa wymiaru sprawiedliwości może w dalszej perspektywie utrwalić przekonanie o bezkarności zachowań ksenofobicznych.

Z drugiej strony, w lipcu tego roku rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o cudzoziemcach, która wprowadza ułatwienia w procedurze legalizacji pobytu i deklaruje dalsze zmiany prawne mające zachęcić cudzoziemców do pracy w Polsce, ułatwić ich zatrudnianie i złagodzić rygory osiedlania się na stałe. Tylko czy w świetle rosnącej niechęci Polaków wobec Ukraińców i milczącego przyzwolenia władz na to zjawisko sąsiedzi zza wschodniej granicy nie zdecydują się na wybór bardziej atrakcyjnych, zachodnich rynków pracy, które już teraz aktywnie walczą o ukraińskich pracowników?

***

Projekt „Future is Now – Przyszłość jest Teraz” jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.