Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wbrew pozorom ujęcia niesionych przez fale odpadów nie obrazują skali problemu. To tylko wierzchołek góry lodowej, ponieważ 99 proc. morskiego plastiku znajduje się pod powierzchnią oceanów. Trafia do nich 8 mln ton syntetyku rocznie. To tak, jakby co minutę wrzucano do wody wywrotkę ciężarówki z plastikiem. A pamiętajmy, że plastik to surowiec niepodlegający rozkładowi. Wszędzie się dostaje i wszystko zatruwa – od życia podwodnego po nasze własne.

Produkujemy materiał uznawany za dobrodziejstwo przez wzgląd na jego lekkość i trwałość, podczas gdy dla przyrody okazuje się prawdziwym przekleństwem. A skoro dla przyrody, to także dla nas. O tym, jak dalece szkodzi oceanom i ich mieszkańcom, opowiada swoim poruszającym filmem „Błękit” Karina Holden.

Philippine Purse Seine Fishing OperationPhilippine Purse Seine Fishing Operation Alex Hofford/ 'Blue' dir. Karina Holden (2017), Warsaw Film Festival

Nie martwmy się o Ziemię, ale o jej mieszkańców

Amerykański komik George Carlin zażartował kiedyś, że plastik jest środkiem zagłady, jakiej dokonuje na człowieku zmęczona jego dokuczliwością ewolucja. Nie o Ziemię powinniśmy się martwić, ale o jej mieszkańców; w tym samych siebie.

Reklamówki czepiające się żółwich płetw. Delfiny mylące siatkę z meduzą. Martwe ryby unoszące się do góry brzuchem, w którym pływa nadmiar syntetyku. Osamotnione rekiny szukające zmniejszających się od dekad ławic

Ptaki karmiące młode błyszczącymi jak rybia łuska śrubami i wymiotujące liczonymi w dziesiątkach kawałkami puszek, upchanych w tubkę kosmetyków i innych „lekko i trwale” opakowanych przedmiotów. Tymi widokami karmi widza w swoim filmie Karina Holden; widokami dalece bardziej drastycznymi niż sceny najbardziej makabrycznego horroru. Uderzają mocniej, bo są prawdziwe i zawstydzające.

 Piotr Tyszko-Chmielowiec: "Lex Szyszko" to olbrzymia szkoda w przyrodzie. Ale jest szansa, że nauczy nas, jak cenne są drzewa

Żubr w Puszczy BiałowieskiejŻubr w Puszczy Białowieskiej Adam Wajrak

Zatrucie morskiego środowiska nie kończy się jednak na samych zwierzętach. Dla przykładu, również plankton wchłania mikrodrobiny opadającego na dno plastiku. Gromadzone w jego tkankach polistyreny są podgryzane przez duże i małe stworzenia morskie, by ostatecznie trafić na nasze talerze. W ten sposób pozornie ułatwiający życie plastik to samo życie niszczy, rujnując zarówno ekosystem, jak i nasze zdrowie. I to w niebagatelnym stopniu, ponieważ spożycie tego syntetyku może zablokować pracę niektórych hormonów, przyspieszyć zmiany nowotworowe, naruszyć system odpornościowy, a nawet zwiększyć problemy rozwojowe u noworodków i dzieci.

Nadzieja nie jest matką głupich

W obliczu tych koszmarów opinia, zgodnie z którą film Kariny Holden jest listem miłosnym do oceanów, może zabrzmieć zaskakująco. W końcu „Błękit” to makabryczny obraz zaśmieconego podwodnego świata, całkowicie pozbawiony złudzeń. Miłość Holden do morskich głębin realizuje się jednak właśnie w tej dosłowności. Pokazanie na ekranie wyłącznie ich piękna byłoby nie tylko moralnie wątpliwe, ale przede wszystkim czcze, pozbawione siły oddziaływania.

To konfrontacja ze zmianą, która zachodzi pod powierzchnią wody, wydaje się najodpowiedniejszym gestem, jaki człowiek może okazać wodnym ekosystemom. Gestem, który wstrząsa i zmienia świadomość

 Zabić psa czy robota? A jeśli robot wygląda jak człowiek? I płacząc, prosi, żeby go nie zabijać?

Robot Sophie z jednym ze swoich twórców.Robot Sophie z jednym ze swoich twórców. fot. Hanson Robotics

Płynąca z „Błękitu” puenta przekonuje, że dopóki nie nauczymy się recyklingować plastiku, narzędzi do zaprowadzenia niezbędnej zmiany musimy szukać w sobie. Film, wyświetlany na Warszawskim Festiwalu Filmowym, pojawił się na polskim ekranie rychło w czas, ponieważ już 1 stycznia 2018 roku wejdzie w Polsce ustawa likwidująca bezpłatne torby w sklepach. To dobry moment, aby całkiem z nich zrezygnować.

Propagowane przez nurt minimalistów i zwolenników idei "zero-waste" rozwiązania nic nie kosztują – płócienne torby wielorazowego użytku, materiałowe serwetki, bawełniane ściereczki, kawa pita w niejednorazowych kubkach oraz słoiki do przechowywania żywności to pierwsze kroki do pozbawionej zbędnych opakowań, świadomej konsumpcji, mającej zbawienny wpływ na środowisko.

Może się wydawać, że to wszystko znane banały, jednak to właśnie praca u podstaw wydaje się w kwestii ocalenia oceanów jedynym narzędziem zmiany

Nie ma "myśliwych". Są ludzie, którzy mordują zwierzęta

Łosie są naszymi największymi jeleniowatymi. Nie tylko szybko biegają, ale też potrafią pływać i nurkować. Tego młodego byka spotkałem w dolinie rzeki Narewki.Łosie są naszymi największymi jeleniowatymi. Nie tylko szybko biegają, ale też potrafią pływać i nurkować. Tego młodego byka spotkałem w dolinie rzeki Narewki. Fot. Adam Wajrak

Holden przekonuje, że wpływ na środowisko ma każdy z nas, a zmiana zaczyna się właśnie w oddolnych działaniach, tj. wywieranie presji na decydentach (szczególnie tych lokalnych), próba wyjaśnienia, dlaczego śmieciarki mieszają odpady, pisanie otwartych listów i petycji, które nawet jeśli za pierwszym razem nie odniosą skutku, to zwiększają świadomość społeczną, wracając temat debacie publicznej. Tylko w ten sposób zielona polityka może stać się czymś powszechnym w programach kandydatów do władzy.

Proponując te rozwiązania, Holden nie wywołuje w naszych głowach rewolucji. Wywołuje ją jednak świadomość współodpowiedzialności. To znamienne, że nie potrzeba tajemnej wiedzy, by na świecie działo się lepiej. Rozwiązania leżą w zasięgu ręki, i to nie tych dzierżących władzę, ale każdego z nas.

***
Gabriel Krawczyk (1991) - publicysta filmowy, autor bloga KinomanHipomaniakalny

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.