Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Osią książki jest przyjaźń narratora z czeczeńskimi uchodźcami. Ich milczenie i skrawki opowieści podważają poczucie bezpieczeństwa, otwierając na tę stronę rzeczywistości, której mieszkańcy bezpiecznego świata wolą nie zauważać. 

Do zabijania nie potrzeba wielkich idei – wystarcza przyzwyczajenie, społeczny rytuał, zabawa. Polowania i rzezie dzieją się w każdym miejscu i czasie – często dotykają wyłącznie zwierząt, ale niewiele trzeba, byśmy my, ludzie, podzielili ich los.

„Las nie uprzedza” to eseistyka elegancka, erudycyjna, zakorzeniona w codziennym konkrecie: geście, spotkaniu, krajobrazie. Uległam urodzie tej prozy aż do ostatniej strony, której – jak pisze autor – miało już nie być, a która jednak jest. Końcowy fragmencik to literacka perełka, która każe raz jeszcze przemyśleć całość.

Ledwo odróżniam wronę od gawrona, ale "Dwanaście srok za ogon" pochłonęło mnie bez reszty [NIKE 2017]

Zapomniana kaźń nad świerszczem

Rzecz zaczyna się od kaźni nad świerszczem, w której narrator brał udział, a której kluczowych szczegółów „nie pamięta”. Dość powiedzieć, że dla chłopców zabijanie jest przedsięwzięciem poznawczym.

Dalej jednak piszący coraz swobodniej czuje się w pozycji refleksyjnego obserwatora: kogoś, kto może być ofiarą przemocy, ale nie jej sprawcą. Powstaje w ten sposób pytanie: czy te wszystkie rozważania o odrąbanych baranich łbach, torze brzytwy i delikatności nie są ucieczką przed konfrontacją z sobą samym?

Czy po wyimaginowanej rozmowie z królem Maroka i hrabią Potockim nie powinno być trzeciej rozmowy – z tym człowiekiem, który patrzył na wijącego się w konwulsjach świerszcza? Jeśli w zwieńczeniu Środa oferuje nam ucieczkę w sen, to korzystam z tego prawa, by wyśnić sobie taki „Las...”, w którym więcej dowiedzielibyśmy się o naszym własnym okrucieństwie.

***
Agata Sikora (1983) – kulturoznawczyni, krytyczka literacka, stypendystka Narodowego Centrum Nauki. Pracuje nad książką o kulturowych sprzecznościach liberalizmu

Mariusz Błaszczak i zapomniana śmieszność zła

Mariusz Błaszczak, prototyp Bartłomieja Misiewicza.Mariusz Błaszczak, prototyp Bartłomieja Misiewicza. Ilustracja: Adam Banaszek

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.