Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Magazyn „Osiem Dziewięć". Dołącz do nas na Facebooku, TwitterzeInstagramie.

„Okazało się, że pasja zmienia na zawsze. Możesz już nie chodzić po bagnach i lasach, ale twój wzrok zawsze przykuje przelatujący dzięcioł. Nigdy nie pozostaniesz obojętny na połyskliwe piękno pierwszych wiosennych szpaków. Zawsze przystaniesz na dźwięk nieznajomego śpiewu. Nigdy nie przestaniesz obserwować” – pisze autor we wstępie do książki, która otrzymała nominację do Nagrody Nike 2017.

Ja ledwo odróżniam wronę od gawrona, ale eseje Łubieńskiego pochłonęły mnie bez reszty. Jego książka to nie tylko zapis ornitologicznych zachwytów, ale przede wszystkim plastyczna, ciepła opowieść o świecie, który często zdarza nam się przeoczyć. Łubieński umiejętnie zwraca uwagę na wszechobecność przyrody i tłumaczy, dlaczego potrzebuje ona naszej uwagi i opieki.

Nie jest to jednak ideologiczny manifest. Prędzej poetycka narracja, z Alfredem Hitchcockiem, François Mitterrandem i Jamesem Bondem w tle. Obserwacja ptaków w „Dwanaście srok za ogon” jest inspiracją do refleksji o sztuce, poezji, literaturze oraz na tematy polityczne i społeczne - klucz żurawi pozwala przywołać malarstwo Józefa Chełmońskiego, bocianie gniazda są pretekstem do wspomnienia o taterniku Eugeniuszu Janocie, a obserwacja jaskółczych piskląt przeistacza w gawędę o biskupich i cesarskich teoriach migracji.

"Które z rodziców jest małpą?". Troje czarnych Polaków opowiada o polskim rasizmie

Benjamin z WrocławiaBenjamin z Wrocławia fot. Paweł Mączewski

Ptasia perspektywa

Łubieński w pewnym sensie pisze swoją historię miłosną, w której wybranką jest natura. Stąd jego emocje: zauroczenie, rozczarowanie, fascynacja, zwątpienie, nadzieja i lęk. Wielogodzinne czatowanie na bagnach, wyprawa o świcie w leśną gęstwinę, świadome gubienie w miastach - to wszystko w „Dwunastu srokach za ogon” jest formą ekspresji doświadczeń dalekich od naukowej ortodoksji.

U Łubieńskiego jest po trochu reportażu, biografii, publicystyki i gawędziarstwa. Dzięki tej różnorodności "Dwanaście srok za ogon" jest lekturą idealnie uniwersalną. Można ją czytać pod namiotem i do poduszki, samodzielnie i w towarzystwie, na głos. 

Najbardziej fascynujący pozostaje jednak opis miasta z ptasiej perspektywy, bo Łubieński zauważa to, czego przeciętny jego mieszkaniec nie potrafi lub zwyczajnie nie ma szansy zobaczyć.

„Górskie łańcuchy osiedli, chłostane wiatrem turnie wieżowców i łagodne wzgórza kamienic. Dzikie, porośnięte mchami urwiska pustostanów” - dzięki takim opisom warszawskiego krajobrazu „Dwanaście srok za ogon” jest odkrywczym przewodnikiem dla zmęczonych miastem oczu jego mieszkańca.

Przeczytaj fragment książki "Dwanaście srok za ogon" Stanisława Łubieńskiego

***
Rafał Pikuła (1988) – kulturoznawca, copywriter, dziennikarz. Publikował m.in. w tygodnikach „Polityka” i „Przegląd” oraz magazynach „Forbes'” i „Kontakt”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.