Unia Europejska jest w zupełnie innym miejscu niż rok temu, gdy po przegranym referendum w Wielkiej Brytanii na horyzoncie widać było tylko kolejne nieszczęścia i katastrofy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Magazyn „Osiem Dziewięć”. Młoda twarz „Wyborczej”.
Dołącz do nas na Facebooku, Twitterze i Instagramie.

Pesymiści wówczas przewidywali, że w ciągu dwóch lat UE się rozleci – najpierw antyeuropejscy populiści mieli wygrać w Austrii i Holandii, a potem Unię Europejską miały przenieść do historii zwycięstwo finansowanej przez Putina partii Marine Le Pen we Francji oraz porażka Angeli Merkel w Niemczech związana – oczywiście - z decyzją o przyjęciu miliona uchodźców z Bliskiego Wschodu.

Pesymiści się pomylili – w Austrii i Holandii wygrali proeuropejscy kandydaci opowiadający się za pogłębieniem integracji europejskiej Emmanuel Macron wdeptał w ziemię Marine Le Pen, a Angela Merkel spokojnie przygotowuje się do utworzenia czwartego rządu w swojej karierze.

Wraz z tym okazało się, że wbrew temu, co opowiadali politycy Prawa i Sprawiedliwości, sytuacja polityczna w Polsce (oraz na Węgrzech) nie jest nową normą w Europie, której lud ma dosyć narzucanego jej przez Brukselę porządku – jest smutnym wyjątkiem i aberracją na kontynencie właściwie zupełnie zdominowanym przez obywateli, którzy rozumieją, że tylko wspólnie są w stanie sprostać wyzwaniom stojącym przed Europą w XXI wieku.

To, że polityczna siła leży w Brukseli, a nie między Warszawą a Budapesztem, widać w stopniowym procesie odzyskiwania przez Europę zdolności do prowadzenia skutecznej polityki. Polski rząd może udawać, że wcale tak nie jest, ale w rzeczywistości od dawna nie miał w Europie żadnego sukcesu. Tak naprawdę ostatnie, co im się tam udało, to siłą przepchnąć swoje w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. UE się wtedy z reakcją spóźniła, zgapiła, a potem było za późno. Również podczas polskiej awantury o aborcję Europa nadal była dziwnie słaba i nieobecna.

Tesla odblokowała ograniczenie mocy akumulatorów w samochodach ludzi uciekających przed huraganem. Historia o bezczelności kapitału

Elektryczny samochód Tesla S
Elektryczny samochód Tesla S  fot. tesla.com

Europa wstaje z kolan

A potem, w końcu, coś w europejskich instytucjach zaskoczyło i ten pociąg ruszył – i od tego czasu PiS nic się tam nie udało ani załatwić, ani wywalczyć. Po raz pierwszy i najboleśniej PiS się na przyzwyczajeniu do słabości Unii przejechał, kiedy Beatę Szydło ograno 27:1 podczas głosowania w sprawie drugiej kadencji Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej.

Ale potem było tylko gorzej: PiS dostaje polityczne lanie w zasadzie w każdej sprawie - za sądy, za Puszczę Białowieską, za uchodźców. W żadnej z tych spraw nie ma żadnych realnych szans na zwycięstwo.

O nasilaniu się procesu konsolidacji Unii Europejskiej świadczy to, że w dzisiejszym wystąpieniu Jeana-Claude'a Junckera do głosu doszło coś, co dotychczas politycy znający się na Europie mówili tylko przy wyłączonym mikrofonie – że Unia Europejska zaczyna poważnie rozważać plan uznania za błąd i zapisania po stronie strat kosztów rozszerzenia UE z 2004 roku, a wysiłek integracyjny skierować w stronę tych państw, które rozumieją ideę Zjednoczonej Europy, czyli przede wszystkim państw strefy euro.

To było w przemówieniu Junckera wyraźnie słyszalne – powtarzane słowa o znaczeniu praworządności nie przypadkiem znalazły się obok potrzeby powołania wspólnego budżetu strefy euro, a pomysł połączenia stanowisk szefa Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej oznacza dalsze ograniczanie zdolności państw członkowskich do wetowania decyzji popieranych przez większość.

"Kochanie" jest nielogiczne. Powinno być "kochatak". Obcokrajowcy uczą się polskiego na Uniwersytecie Warszawskim

W Polonicum języka polskiego uczyło się w sierpniu 187 obcokrajowców z całego świata
W Polonicum języka polskiego uczyło się w sierpniu 187 obcokrajowców z całego świata  Ilustracja: Lidia Sapińska

Przy Londynie Warszawa to pryszcz

To dla Polski czarny scenariusz – oznacza, że w Unii Europejskiej będziemy już tylko na papierze, bo pozwala państwo strefy euro zamknąć się w swoim elitarnym klubie, de facto eliminując ze wspólnoty tych, którzy nie przestrzegali zapisanych w traktatach zasad obowiązujących w demokratycznym państwie prawa.

I PiS chyba zaczyna zdawać sobie z sprawę z tego, że zapędził się do kąta. „Wystąpienie szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claude'a Junckera w Parlamencie Europejskim dowodzi, że Polska i Bruksela różnią się w kwestii tego, jak interpretować praworządność” – powiedział Konrad Szymański.

To strojenie dobrej miny do złej gry, ale polityczny wynik tej układanki jest dość łatwy do przewidzenia – o ile Polska ma coś do załatwienia w Brukseli, to Bruksela dość wyraźnie daje do zrozumienia, że jeśli ktoś jej nie chce w Warszawie, to ona ma lepsze rzeczy do roboty.

Po przyjęciu przez UE do wiadomości trudnej informacji o wyjściu Wielkiej Brytanii ze wspólnoty raczej nie należy mieć wątpliwości, że Bruksela nie tylko jest zdolna pozwolić Polsce odejść, ale również, że może sama podjąć decyzję o politycznej - i finansowej - separacji. 

*Stanisław Skarżyński (1984) - socjolog, dziennikarz. Był wydawcą programów politycznych Moniki Olejnik w Radiu ZET i współzałożycielem portalu OKO.press. Od 2014 roku współpracuje z „Gazetą Wyborczą”, do której przeszedł w 2017 roku. Odpowiada za portal „Osiem Dziewięć”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
W obecnym stanie rzeczy rozwód będzie z naszej strony jedynym wyrazem przyzwoitości w stosunku do cywilizowanych społeczeństw UE. Człowiek taktowny dyskretnie opuszcza przyjęcie, które zepsuł własnym niestosownym zachowaniem - jeśli ma resztki honoru i godności. Chyba, że się jest PiS-owcem, wtedy drze się mordę, obraża się innych i jednocześnie za plecami napycha się kieszenie jedzeniem porwanym ze stołu, czekając, aż wyrzucą za drzwi...
@czerstwabuleczka
Czekam z niecierpliwością na wystąpienie Szydłowej i Waszcza. Myślę,że idealnie odpisałaś co będzie dziać za chwilę.
już oceniałe(a)ś
4
0
@czerstwabuleczka
Doskonałe podsumowanie. Taka jest smutna prawda. Cały czas mam nadzieję, że da się wyrzucić za drzwi tylko chamów z rozdartymi mordami, a przyzwoici ludzie z Polski jednak zostaną. Będą się wówczas starali odkręcić to, co chamy nawywijały i przywrócić nam dobre imię.
już oceniałe(a)ś
1
0
Zostaniemy wyspą głupoty w Europie.
@voxik19
W Archipelagu Katolandia, ze zwierzchnictwem wysepki Watykanu.
już oceniałe(a)ś
0
0
Mnie to wygląda na białorusycyzację Polski. Idziemy szybkimi krokami w kierunku politycznej i gospodarczej zależności od Rosji, po części w wyniku działalności agentury, po części w wyniku kompletnej głupoty rządzących. Najpierw odseparowanie od pozostałych krajów Unii, w szczególności od Francji i Niemiec, utrata znaczenia politycznego, potem utrata zachodnioeuropejskich inwestorów i utrata niezależności ekonomicznej (powoli i spokojnie, bez paniki i fajerwerków; wszak i w Rosji inwestują fundusze podwyższonego ryzyka). W to miejsce wejdzie z ochotą mafijny kapitał rosyjski, niechby i pod cypryjską czy luksemburską przykrywką.
Pozostanie to, co najbardziej lubimy: własny hymn, godło i flaga. Jak za Gierka.
Oczywiście, wszystko ma swój kres. Naród za 50 lat znów dokona zrywu i zrzuci jarzmo. Pewnie jak zwykle na jedno pokolenie.
@kamyk_wj
Zrzuci jarzmo czarnego okupanta.
już oceniałe(a)ś
0
0