"Dziś szokujący materiał z Anglii. O cenie, jaką płacą Europejczycy za narzucaną im siłą przez Brukselę politykę otwartych drzwi dla imigrantów z krajów muzułmańskich" - tak wczoraj Anita Gargas zapowiedziała "Magazyn Śledczy" w TVP.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Magazyn „Osiem dziewięć”. Dołącz do nas na Facebooku i Twitterze.

Reportaż Karoliny Tomaszewicz mógłby być materiałem pocieszającym, ponieważ wynika z niego wprost, że Brytyjczycy nie dali się wkręcić w spiralę strachu, która buduje poparcie polityczne dla skrajnej prawicy, a to brytyjskie miasto mimo różnych problemów ma się zupełnie nieźle.

W zasadzie najbardziej zaskakująca jest podana wprost informacja, że spotkania z kamerą TVP odmówili politycy wszystkich brytyjskich partii poza faszyzującą Britain First. To jest naprawdę spore osiągnięcie, żeby główny kanał telewizji publicznej w 38-milionowym kraju w niespełna dwa lata tak sobie zrujnował reputację, że rozmowy z nim unikają lokalni politycy na drugim końcu Europy.

Warto też zwrócić uwagę na coś innego: Jayda Fansen, liderka Britain First, spotkała się z dziennikarzami TVP poza miastem Luton, w którym jej organizacja rok temu zorganizowała antyislamski marsz, ponieważ… ma sądowy zakaz wjazdu do Luton. Jeśli się tam pojawi, grożą jej dwa lata więzienia. To może być pomysł, jak walczyć z brunatną falą, gdy władza w Polsce nie będzie już lizać i krawatem polerować faszystowskich glanów. 

Timothy Snyder: Patrz w telewizor, bój się i módl. O to chodzi prawicy

Timothy Snyder
Timothy Snyder  Rys. Karolina Skrzyniarz

„Magazyn śledczy” albo wątpliwości 

Problemem jest jednak to, że cały reportaż Karoliny Tomaszewicz jest zbudowany na wątpliwej jakości poszlakach. Nie ma w nim śladu dowodu na „molestowanie, pobicia, szykany”, które miały, wedle wprowadzenia Anity Gargas do materiału, spotkać „naszych rodaków w średniej wielkości mieście w Anglii”. 

To średnie miasto to leżąca nieopodal Londynu miejscowość Luton. Przyczyną wysłania do niego ekipy TVP były dwa e-maile, które polskie uczennice miały przesłać do redakcji TVP. „Na miejscu sprawdzamy informację” – informuje lektor, ale sprawdzenie to wypada bardzo wątpliwie: imiona obu autorek listów zmieniono, a one same nie zdecydowały się wypowiedzieć przed kamerą stacji, do której napisały, więc e-maile odczytywane są przez lektorki. Nie pokazano nawet – co wydaje się już telewizyjnym standardem – screenów e-maili przesłanych do redakcji.

Na domiar złego jedyna nagrana przez kamerę osoba – polska nauczycielka z Luton opowiadająca – nie ujawniła wizerunku, a jej głos jest komputerowo zmieniony. W efekcie dwie osoby rzeczywiście nagrane przez TVP to rzecznik policji hrabstwa Bedfordshire oraz wspomniana liderka Britain First. Nawet polski MSZ odmówił TVP rozmowy na ten temat, w końcu zbywając redakcję ogólnym komunikatem.

Natomiast krytyczny widz programu zostaje z niczym, a wyemitowany w najlepszym czasie antenowym reportaż nie zawiera ani jednego dowodu na „codzienne dramaty, jakich doświadczają mieszkańcy Europy Zachodniej na skutek doprowadzonej do granic absurdu politycznej poprawności, której efektem jest bezkarność muzułmańskich imigrantów”. 

Na koniec - niepokojący jest kontekst polityczny emisji reportażu. Wypuszczono go akurat w dniu, w którym Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że mechanizm relokacji uchodźców jest zgodny z prawem unijnym, więc Komisja Europejska ma prawo domagać się od Polski, Słowacji, Czech i Węgier udziału w mechanizmie, czego odmawia rząd PiS.

Tego wątku Gargas zresztą nie pominęła. Podsumowując wyemitowany materiał, ogłosiła, że pytanie o to, czy Polska powinna się zgodzić na przyjmowanie uchodźców, „powinno być tylko pytaniem retorycznym”.

My, polscy bamboccioni. Musimy przyjąć do wiadomości, że zbawienia od polityki nie będzie

Sprawdzam

Na zakończenie materiału Anita Gargas zaproponowała widzom kontakt e-mailowy. Postanowiłem skorzystać z tej możliwości i wysłałem jej prośbę o zaproponowanie bohaterkom reportażu skontaktowania się ze mną w celu opisania dramatu polskiej społeczności w Luton. Mam nadzieję, że uczennice i nauczycielka skorzystają z szansy nagłośnienia problemów na tle narodowościowym, z którymi spotykają się w Wielkiej Brytanii. 

Poprosiłem Anitę Gargas również o wiadomości przesłane przez uczennice (oczywiście bez ujawniania ich danych osobowych i kontaktowych) oraz o informację, jakich polityków Partii Konserwatywnej i Partii Pracy reporterka TVP prosiła o rozmowę przed kamerą. 

Wyposażony w tę wiedzę wybiorę się do Luton, by opisać piekło, które spotyka Polki i Polaków w Wielkiej Brytanii. Znajdę szkołę, w której skopano i grożono Polce gwałtem, dowiem się, jak zareagowała na to wydarzenie angielska policja oraz dlaczego brytyjscy politycy nie chcą rozmawiać z reporterką TVP.

Przecież niezależnie od redakcji i poglądów wszystkim nam zależy, żeby żaden człowiek nie był znieważany ze względu na narodowość – ani w Polsce, ani w Wielkiej Brytanii.

Stanisław Skarżyński (1984) - socjolog, dziennikarz, redaktor prowadzący serwis „Osiem dziewięć”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
"Wyposażony w tę wiedzę informacje wybiorę się do Luton, by opisać piekło, które spotyka Polki i Polaków w Wielkiej Brytanii. Znajdę szkołę, w której skopano i grożono Polce gwałtem, dowiem się, jak zareagowała na to wydarzenie angielska policja oraz dlaczego brytyjscy politycy nie chcą rozmawiać z reporterką TVP."

Trzymam za słowo panie redaktorze.
@brenya
Widzisz, Gargas ewidentnie kłamie. Tutaj wystarczy proste zapytanie e-mailem do policji o owe zdarzenia i uwaga, jak było coś to powiedzą.
Chyba że nie było zgłoszenia...
już oceniałe(a)ś
7
0