Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rafał Pikuła (1988) – kulturoznawca, copywriter, dziennikarz. Publikował m.in. w tygodnikach „Polityka” i „Przegląd” oraz magazynach „Forbes'” i „Kontakt”.

„Siła tożsamości” to drugi tom trylogii „Wiek informacji”. Absolutna klasyka nauk społecznych, podstawa rozumienia świata i lektura tyle przerażająca, co aktualna. Warto do niej wrócić szczególnie dziś, kiedy kwestie tożsamości stają się kluczowe dla polityki.

Dwadzieścia lat od premiery książka problemy, wówczas jedynie zarysowane i opisane naukowym żargonem przez Castellsa, trawią nas niemal codziennie i dyktują kształt współczesnej polityki.

Globalny fundamentalizm religijny i związany z nim terroryzm to sprawy, które dotykają nas bezpośrednio. Zwrot w stronę państw narodowych nie jest już teorią naukową, ale procesem, którego postęp i konsekwencje obserwujemy każdego dnia. Bezwstydna polityka widowiska stała się codziennością.

Zaproponowana przez Castellsa kategoria „społeczeństwa sieci” rozrasta się w ramach świetnie zmonetyzowanego produktu, jakim jest Facebook. Socjologiczne teorie sprzed dwóch dekad spełniają z przerażającą precyzją.

Timothy Snyder: Patrz w telewizor, bój się i módl. O to chodzi prawicy

Timothy SnyderTimothy Snyder Rys. Karolina Skrzyniarz

Polityka widowiska

W kontekście wielkiej PiS-owskiej narracji najważniejsze wydają się jednak te refleksje, które dotyczą zarządzania ludźmi poprzez system „dynamiki tożsamości”. Castells przywołuje myśl Craiga Cahouna: „Nie znamy ludzi niemających imion, nie znamy też języków lub kultur, w których nie czyni się jakiegoś rodzaju rozróżnienia między self a innymi, między my i oni”.

Ten cytat z amerykańskiego kolegi po fachu stanowi dla Castellsa punkt wyjścia do analizy sposobów konstruowania tożsamości. Dla nas zaś jest to odpowiedź na pytanie, dlaczego łatwiej dziś o triumf populistów niż zwykłych polityków. Zarówno Trump, jak i Kaczyński dali wielu ludziom coś o wiele istotniejszego niż czyste obietnice wyborcze – sprawili, że anonimowi, ale jednak posiadający imiona ludzie poczuli się ważni i zauważeni.

Nie chodzi o bezpośredni zwrot do wyborcy, uścisk dłoni na festynie lub wspólne zdjęcie, ale o spójną narrację, która wsparta medialnie akcentuje podmiotowość tzw. wykluczonych.

„Tak zwanych”, ponieważ narracja ta zakłada mechanizm, w którym populistyczny polityk sam stygmatyzuje swoich wyborców jako wykluczonych (podkreślając, że za takowych uznaje ich jego przeciwnik polityczny) po to, aby następnie ich oczyścić i nadać im nową tożsamość. Czysty, podbudowany i pozbawiony wstydu wyborca jest za to bardziej wdzięczny niż za 500+. Bo godność to rzecz bezcenna.

Bernie Sanders: "Demokracja nie jest widowiskiem sportowym. Nie możemy już bezczynnie siedzieć z założonymi rękami" [fragment książki]

Mit bohatera

Byłeś życiowym „przegrywem”? Powiemy ci, że jesteś potomkiem „żołnierzy wyklętych”, że to w ich imieniu prowadzisz walkę o niezależną wolną Polskę. Twój sąsiad ma duży dom i drogi samochód? Z pewnością jest lemingiem oddającym duszę niemieckim korporacjom. Nowa tożsamość pozwala zorganizować sobie świat według jasnych i prostych reguł z użyciem wszelkich środków.

Castells zauważa, że „konstruowanie tożsamości wykorzystuje jako budulec materiały pochodzące z historii, geografii, biologii, z instytucji produkcji i reprodukcji, z pamięci zbiorowej i osobistych marzeń, z aparatów władzy i objawień religijnych”.

Dlatego populistyczna narracja, której celem jest konstruowanie tożsamości, ma charakter holistyczny – kwestie historyczne łączy z biologicznymi, osobiste ze wspólnotowymi, poważne teorie z pseudonauką. Wewnętrzne sprzeczności nie mają tu znaczenia.

Tak jak Donald Trump łączy narrację o biologicznej niższości Meksykanów z historiozoficzną opowieścią o roli białego człowieka, tak Kaczyński kreuje mit „genu zdrady” i „niemieckiego pochodzenia”. Te opowieści nie muszą mieć ze sobą faktycznego związku – wystarczy, że łączy je prosta symbolika, a usuwają poczucie wstydu, przenosząc odpowiedzialność za poniesione porażki na przysłowiowego „innego”.

"Wizard of the Crow". Powieść o strukturze dyktatury

Technologia kłamania

Takie zagrywki w polityce to nic nowego. Populizm istnieje od początku demokracji przedstawicielskiej, a populiści od zawsze wypowiadali na głos „prawdziwe troski” „zwykłych ludzi”, grając w ten sposób na masowych emocjach.

Różnica polega dziś jednak na tym, że nigdy dotąd polityka nie igrała tak dalece ze stylem życia, a populiści nie dysponowali doskonałymi narzędziami promowania własnych idei, jakie daje im nowoczesna technologia.

Nadmiar informacji i związane z tym zjawisko fake-news ułatwiły populistom misję konstruowania „tożsamości dla mas”. To kolejna rzecz, którą Castells przewidział w swojej koncepcji społeczeństwa sieci – internet po prostu unieważnia narracje, które przeszkadzają w tworzeniu nowego wyborcy.Siłą populistycznej władzy jest to, że dzięki internetowi umożliwia tworzenie takiej tożsamości, z którą najłatwiej się zidentyfikować. 

Przyjmując prostą narrację o Wielkiej Polsce, Potężnej Ameryce czy Pięknej Francji, każdy obywatel ponowoczesnego świata może się poczuć jak zwycięzca. Bez wychodzenia z domu może ratować świat przed hordą gwałcących uchodźców, falą meksykańskich narkomanów, bandą arabskich nierobów.

Kultowe hasło z początków istnienia Sieci głosiło: „W internecie nikt nie wie, że jesteś psem”. Dziś można tę wypowiedź sparafrazować na „W internecie nikt nie wie, że jesteś życiowym nieudacznikiem”.

Tym bardziej że twoja władza i wirtualni sprzymierzeńcy utwierdzają cię w przekonaniu, że w nowym starciu cywilizacji to właśnie ty jesteś bohaterem. Nie bez przyczyny Jarosław Kaczyński na miesięcznicach krzyczy: „Zwyciężymy!”.

Populiści wierzą, że siłą bezsilnych jest ich tożsamość, i to na tym przekonaniu zdobywają poparcie. Platforma Obywatelska może zaproponować 1000 zł na każde dziecko i emeryturę od pięćdziesiątki, ale nic to nie da tak długo, jak długo nie zaoferuje ludziom tego, czego pragną bardziej niż pieniędzy - poczucia sensu. Nawet jeśli sens ten miałby być wyimaginowany.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.