Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Agata Czarnacka - filozofka, tłumaczka, analityczka polityki i aktywistka.

Ale sto lat później kobieta w Polsce wciąż nie jest naprawdę wolna. Sto lat później życie kobiety wciąż nie należy do niej samej i wciąż skrępowane jest przez łańcuchy dyskryminacji. Sto lat później samotne matki wciąż borykają się z biedą mimo najszczodrzejszego programu socjalnego w dziejach Trzeciej Rzeczypospolitej. Sto lat później sprawy kobiet wciąż spycha się na społeczny margines – jesteśmy jak uchodźczynie we własnym kraju. Trzeba dziś jasno powiedzieć, że traktowanie kobiet w Polsce jest dramatyczne i żenujące*.

Jak odstrasza, skoro nie odstrasza?

W 2017 roku trawestowanie słynnego przemówienia Martina Luthera Kinga wydaje się całkowicie uprawnione. Polską wstrząsnęła właśnie kolejna fala brutalnych przestępstw wobec kobiet, a na ich ciałach dokonuje się jakiś przedziwny polityczny taniec rządzących. Minister Sprawiedliwości i zarazem Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro proponuje zaostrzenie kar za gwałt ze szczególnym okrucieństwem, co ma według niego zadziałać odstraszająco.

Tymczasem naprawdę odstraszająco zadziałałoby, po pierwsze, umożliwianie ofiarom gwałtu składania zawiadomień o tym, co je spotkało, bez szykan i w atmosferze szacunku. Po drugie, traktowanie ich zeznań poważnie. Jak wskazuje prof. Monika Płatek z Wydziału Prawa UW, mimo zmiany przepisów gwałt nie jest traktowany jak przestępstwo ścigane z urzędu, a

krótka spódnica – czy cokolwiek śledczy uznają za wyzywający strój – nadal jest poważnym utrudnieniem w składaniu zawiadomienia o przestępstwie.

Po trzecie, zagwarantowanie, że zapisane w kodeksie karnym kary za przestępstwo zgwałcenia będą stosowane – i nie w zawieszeniu, a o takich właśnie wyrokach ostatnio najczęściej mówią media.

Gwałt bez kobiet. Nieme ofiary i ich hałaśliwi rzecznicy

'Gwałt', kadr z filmu'Gwałt', kadr z filmu reż. Virgine Despentes

Prawo do szczęścia jest prawem człowieka. A kobieta jest człowiekiem

Tam, gdzie realnie ściga się przestępstwo zgwałcenia, prowadzi się rzetelne działania prewencyjne i edukuje o szacunku i równości w obszarze stosunków płciowych, wyraźnie widać zupełnie inną pozycję kobiet. Nie chodzi tylko o równość, chodzi też dosłownie o sposób chodzenia i zachowania: o spokój i otwartość wobec świata, a także wiarę w siebie wypływającą ze szczęścia. Jeśli coś wiemy o psychologicznych konsekwencjach zgwałcenia, to to, że fakt ten jest wydarzeniem traumatycznym, często powodującym zespół stresu pourazowego oraz odbiera ofierze możliwość  cieszenia się życiem na długi czas, a czasem - na zawsze.

Według raportu Fundacji STER o przemocy seksualnej w Polsce “próby zbliżeń, oferty seksualne czy gwałty wywoływały u ofiar najczęściej spadek poczucia własnej wartości (67 proc.) oraz późniejsze kłopoty z nawiązywaniem relacji (56 proc.). Występowały także takie konsekwencje jak niepokój i ataki paniki (47 proc.)”. Ten sam raport wskazał, że aż 87 proc. Polek doświadczyło jakiejś formy przemocy seksualnej. Dwie trzecie z nich nigdy nie zgłosiły tego na policję, próbując radzić sobie z tym przeżyciem samodzielnie. Nie zgłaszają się, bo się wstydzą (gwałt wciąż jest w Polsce tematem tabu), ale też nie wierzą, że policja może cokolwiek zrobić. No, cóż. Przegapienie zwłok dwudziestoletniej Kai ukrytych w wersalce (a podobno wręcz sfałszowanie notatki o przeszukaniu) raczej nas nie przekona, że jest inaczej.

Podnoszenie kar do nieba

Na ściganie i karanie zgwałceń podnoszenie kar też nie pomoże.

Już teraz sędziowie nie wykorzystują możliwości, jakie daje kodeks karny, bo ewidentnie nie widzą, że kara więzienia za gwałt byłaby proporcjonalną odpłatą za zamknięcie na lata dziewczyny czy kobiety w więzieniu jej własnej głowy

Społeczeństwu przykładnie pokazuje się, że odebranie komuś sprawczości i uniemożliwienie dążenia i przeżywania szczęścia jest w porządku, o ile ten ktoś jest kobietą, i nie ma porównania z “łamaniem komuś życia”, o ile sprawcą jest mężczyzna. Podwyższanie górnej granicy kary to medialna manipulacja i tworzenie martwej litery prawa. W dodatku, mimo że wiadomo, że do większości gwałtów i aktów przemocy wobec kobiet dochodzi w domowym zaciszu, odbiera się środki organizacjom organizującym wsparcie dla ofiar przemocy, takie jak schroniska. Gdzie sens, gdzie logika, panie ministrze?

Znacznie lepsze i sensowniejsze skutki miałoby choćby zorganizowanie przez resort nagłośnionej konferencji dla sędziów poświęconej tej sprawie. Przełomem byłoby zastosowanie środków zalecanych przez ratyfikowaną przez Polskę Konwencję Rady Europy: przygotowanie posterunków policji do przyjmowania zgłoszeń przez przeszkolonego policjanta, lekarza i psychologa, prowadzenie kampanii społecznych, walka z tabuizacją gwałtu, która umożliwi realne ściganie tego przestępstwa. Właśnie tego rodzaju tabu Konwencja identyfikuje jako stereotypy, z którymi należy walczyć – a prawica z kolei chce Konwencję wypowiedzieć właśnie ze względu na zapisaną w niej walkę ze stereotypami.

Nie każdy gwałt jest wart uwagi ministra Ziobry

25.07.2017, Warszawa. Zbigniew Ziobro na posiedzeniu rady ministrów25.07.2017, Warszawa. Zbigniew Ziobro na posiedzeniu rady ministrów Adam Stępień / Agencja Gazeta

Surowe kary? Tylko wobec uchodźców

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki zasugerował na Twitterze, że sprawcom zbiorowego gwałtu na Polce w Rimini należą się tortury i “czapa”, czyli kara śmierci. Uznał, że skoro włoska policja uznała możliwość, że sprawcami byli cudzoziemcy, to na pewno chodzi o uchodźców. Szczególnie podkreślaną okolicznością było to, że ofiarę gwałcono na oczach jej męża. Jaki wyśle do Rimini ekipę polskich śledczych, którzy… no, właśnie – co? Zapoznają Włochów z polskimi poglądami na ściganie gwałtu? Aż cisną się na usta wrażenia, które wyniosłam z wieloletniej walki o prawa kobiet w Polsce: że gwałt w domowych pieleszach to niby nie jest gwałt, natomiast prawdziwą obrazą – i skala oburzenia min. Jakiego by to potwierdzała – jest, kiedy na akt gwałtu patrzy mąż ofiary. Wiązane z siatką handlarzy ludźmi zamordowanie młodej Polki w Egipcie takich reakcji u młodego ministra nie wywołało. Czyżby minister siedział wtedy spokojnie dlatego, że akurat ona męża nie miała?

Wobec kobiet wolno więcej

Wniosek, że wobec kobiet wolno więcej, nasuwa się sam, kiedy patrzy się na przemiany w życiu publicznym w ciągu ostatnich dwóch lat. Dzielne samotne matki to jedyna grupa, której niespecjalnie pomaga cywilizacyjny projekt Program 500+, a sądowe zrzeczenie się alimentów to często jedyny sposób, żeby otrzymać wsparcie państwa. Żeby naruszeniem autonomii kobiety państwo się zainteresowało, musi to być gwałt ze szczególnym okrucieństwem, przestępstwo popełnione przez mitycznych “uchodźców”, przestępstwo na oczach męża lub trzeba po nim umrzeć, ale tylko w konsekwencji doznanych obrażeń (a nie śmiercią samobójczą, bo to rządzących nie wzrusza i nie jest widoczne w statystykach jako konsekwencja zgwałcenia).

To, że wobec kobiet wolno więcej, przekłada się coraz częściej na zachowania na ulicach. Obywatelski projekt ustawy Ratujmy Kobiety, który ma zagwarantować prawa reprodukcyjne oraz częściowo spełnić wymogi Konwencji Antyprzemocowej przez to, że wprowadza odpowiednio zdefiniowane przedmioty przygotowanie do życia w rodzinie i społeczeństwie oraz edukacja seksualna, budzi rosnącą agresję. Zbierający podpisy borykają się z werbalnymi i fizycznymi atakami, a policja i straż miejska reagują niemal wyłącznie na wyraźne żądanie. Subiektywne poczucie bezpieczeństwa kobiet spada. Pełne pogardy wobec kobiet wypowiedzi przedstawicieli rządzącej prawicy, brak potępienia względem ujawnionych sprawców przemocy domowej, wyroki za gwałt w zawieszeniu czy lekceważenie przez policję zajść dotyczących kobiet – nie pomagają.

"Obozy to miejsce, w którym uchodźcy znienawidzą Europę" [Wywiad]

Przypomnieć Polsce o równości

Nie jest raczej tajemnicą, że wywiedziona z praw człowieka zasada gender mainstreamingu – zwracania uwagi na różne aspekty związane z płcią we wszystkich wymiarach życia – jest nie w smak obecnie rządzącym. Zdecydowanie wolą oni family mainstreaming, czyli skupianie się na rodzinie, najlepiej z męską głową.

Tak jakby szanowanie praw i wolności jednostki, kobiety tak samo jak mężczyzny, było zbyt kosztowne. Tak jakby nie stać nas było na sprawiedliwość dla wszystkich. Tak jakby Polska dała kobietom trefny czek, który wraca dziś do nas z adnotacją “brak środków”.

Dziś kobiety w Polsce odmawiają przyjęcia do wiadomości, że system sprawiedliwości zbankrutował. Nie wierzymy, że naszego narodu nie stać na to, by zagwarantować kobietom równe prawa i równe szanse

Nadszedł taki czas, że musimy zażądać tego wszystkiego, co wynika z przyznania kobietom równych praw, a czego dziś dla nas nie wystarcza: wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości.

Czas przypomnieć Polsce o tym, że równość zaczyna się TERAZ. Kobiece ofiary z Łodzi, Gdyni, Poznania i doprawdy całego kraju pokazują wyraźnie: nie ma czasu na wybiórczą sprawiedliwość. Kobiety giną, kobietom odbiera się śmiałość, sprawczość i szczęście, kobiety na naszych oczach gasną. Nie stać nas na utrzymywanie systemu niesprawiedliwego względem płci i dalszego pogłębiania niesprawiedliwości przy okazji zbijania politycznego kapitału.


W środę, 30 sierpnia wieczorem, Dziewuchy Dziewuchom w różnych miastach Polski organizują Kręgi Ciszy – solidarnie przeciwko gwałtom. Zaczęło się od Łodzi, na razie dołączyły Warszawa, Trójmiasto, Poznań i Kraków. Bądźmy tam.

*Z przemowy M.L.Kinga "I have a dream" z 1963 r.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.