Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zuzanna Kowalczyk (1994) – kulturoznawczyni, publicystka kulturalna, redaktorka w „Osiem Dziewięć".

Całoroczne zezwolenie na polowanie na dziki, wydłużenie okresu łownego na łanie i daniele, planowane zawieszenie zakazu odstrzału łosi, wpisanie do rejestru zwierząt łownych szakali - to zaledwie wierzchołek góry lodowej ostatnich rozporządzeń ministra Środowiska. I dowód na to, jak wielu zagadnień na temat polskiej fauny minister Szyszko wciąż nie rozumie i zrozumieć nie chce.

Leśnik Peter Wohlleben przekonuje, że „im częściej i im dokładniej przypatruje się otoczeniu, tym więcej emocji zarezerwowanych rzekomo jedynie dla ludzi odkrywa u naszych zwierząt domowych i ich dzikich krewniaków w lesie”. Może zatem długie spacery i uważniejsza obserwacja dzikiej fauny okażą się dla ministra przyczynkiem do nawrócenia? „W rezultacie otrzymamy obraz otaczającego nas świata zwierząt, w którym opisane gatunki zmienią się z tępych biorobotów, napędzanych sztywnych kodem genetycznym, w wierne dusze i uroczych łobuziaków” – przekonuje Wohlleben. Jeśli jednak minister szczędzi czasu na piesze wędrówki, z pomocą przyjdzie mu lektura "Duchowego życia zwierząt".

"Sekretne życie drzew". List Puszczy Białowieskiej do ministra Jana Szyszki

Okładka 'Sekretnego życia drzew' Petera WohllebenaOkładka 'Sekretnego życia drzew' Petera Wohllebena (Wydawnictwo Otwarte)

 Ludzkie oblicze 

W kwestii lobbowania Polskiego Związku Łowieckiego nie sposób nie odwołać się do ministerskiego sumienia. Trudno jednak w tym względzie o skuteczność tak długo, jak długo minister nie uzna niezbywalnej wartości zwierząt w ekosystemie, nie przyzna im statusu istot żywych i nie odda należnego szacunku. Może ludzkie oblicze ofiar przemówi tu wymowniej, niż argumenty leśników, ekonomistów i ekologów.

Zwłaszcza, że zwierzęta nie różnią się dalece od ludzi. Tak jak my tworzą wspólnoty, rozpoznają członków własnej rodziny, darzą się uczuciami i wzajemnie wspierają. Na przykład mrówki rudnice jako „owady społeczne stosują podział pracy. Naukowcy wcześnie ukuli pojęcie «superorganizmu», w którym poszczególne osobniki są tylko cząstką wielkiej całości”. Kategorie społeczne najlepiej widać na przykładzie pszczół, których „osiągnięcia poznawcze określono mianem inteligencji roju. W takim organizmie zwierzęta do tego stopnia działają wspólnie, że ich dokonania wydają się rezultatem współpracy komórek dużo większego ustroju”.

Zwierzęta to istoty w równym stopniu społeczne co ludzie, a ich stada nie różnią się w tym kontekście od rodzin, a nawet narodów.

Może ten argument przemówi do „narodowej” wyobraźni ministra, że w stadach pomiędzy pokoleniami następuje wymiana tradycji i doświadczeń, zupełnie jak w społecznościach ludzkich. Za przykład mogą posłużyć tu chociażby łanie, które dbają o podtrzymanie dziedzictwa hordy w obrębie własnego stada.

À propos łani – ministerstwo wydało rozporządzenie, aby wpuścić myśliwych na teren rezerwatu Lasu Warmińskiego w celu odstrzału jeleni. Interwencje Komisji Europejskiej zostały znów całkowicie zignorowane. Jeśli jednak nie komisje, to może świadomość, że jelenie to szczególnie „towarzyskie zwierzęta", ruszy za sumienia? Zwierzęta te "tworzą duże stada i w gromadzie czują się wyjątkowo dobrze”. W przypadku śmierci któregoś z członków – której przyczyną „dawniej była przeważnie choroba lub atak głodnego wilka, dzisiaj to jednak często strzał ze sztucera myśliwego” – jelenie przechodzą w stan żałoby.

Niech ten fragment książki Wohllbena zapisze się w wyobraźni ministra Szyszki szczególnie trwale: w przypadku śmierci cielaka „łania musi najpierw powoli zrozumieć, że jej dziecko nie żyje i że musi odejść od drobnych zwłok. Ale ciągle powraca na miejsce zdarzenia i woła swe cielę, nawet gdy dawno już zabrał je myśliwy”.

Rocznie myśliwi zabijają około 1,5 miliona zwierząt (fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta)Rocznie myśliwi zabijają około 1,5 miliona zwierząt (fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta) Rocznie myśliwi zabijają około 1,5 miliona zwierząt (fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta)

Jak w domu

Z pewnością znajdą się tacy, którzy uparcie będą przekonywać, że porównanie żałoby ludzkiej i jeleniej to istne świętokradztwo. Wohlleben dowodzi jednak anachroniczności rozróżnienia uczuć ludzkich i zwierzęcych na świadome i instynktowne. Wykazuje po pierwsze, jak istotną rolę w ludzkim poznaniu i percepcji pełnią instynkty, a po drugie - jak nieznacznie różnią się one jakościowo od uczuć wywoływanych świadomie. Jeśli zatem minister podziela przekonanie, że ludzka gama doznań emocjonalnych jest zupełnie niewspółmierna wobec tej zwierzęcej, to niech się dowie, że odpowiedzialny za tę sferę układ limbiczny dzielimy ze zdecydowaną większością kręgowców. Nie znaczy to, że przeżywamy te same zdarzenia w ten sam sposób, ale przecież nie dzieje się tak nawet w obrębie jednego gatunku. Wiemy jednak z całą pewnością, że nasza emocjonalność nie różni się jakościowo od emocjonalności zwierząt, w tym uczucie żałoby, przywiązania, czy miłości.

"Jądro ciemności". PiS wykreśla z listy lektur książkę, od której policzki im płoną ze wstydu

Okładka jednego z polskich wydań 'Jądra ciemności'Okładka jednego z polskich wydań 'Jądra ciemności' wyd. Vesper, 2009

Zwierzętom nie są również obce tak ważne dla współczesnych rządów wartości rodzinne. Istnieją gatunki, które łączą się w pary i pozostają sobie wierne przez całe życie. Ciężko stwierdzić, czy można w ich przypadku mówić o małżeństwie, bo „w wypadku zwierząt forma uznania prawnego nie istnieje, ale niewątpliwie mamy tu do czynienia z wyjątkowo utrwaloną wspólnotą życiową”.

Przykłady zwierzęcej monogamii stanowią pary kruków zwyczajnych, homarów i bobrów. Wiewiórki znają wszystkich swoich krewnych po imieniu. Dowiedziono, że między krukami dochodzi do „prawdziwej miłości”.

Nie wiadomo, czy zwierzęta mogą kochać międzygatunkowo (przede wszystkim czy mogą pokochać człowieka). Natomiast to, że mają umiejętność odczuwania wdzięczności nie pozostawia dzisiejszej nauce najmniejszych złudzeń.

Co innego miłość w obrębie gatunku. „Na przykład u ryb można udowodnić obecność hormonu oksytocyny, który u nas umacnia nie tylko uczucia miłości macierzyńskiej, ale i miłości do partnera”. Każda moneta ma jednak dwie strony, i tak koguty potrafią kłamać dla osiągnięcia korzyści seksualnych, a samcom sroki zdarzają się świadome „skoki w bok”.

Ośrodek Okresowej Rehabilitacji Zwierząt w JelonkachOśrodek Okresowej Rehabilitacji Zwierząt w Jelonkach RENATA DĄBROWSKA

Mocne i słabe charakterki 

A może większy trud w zezwalaniu na dalszy odstrzał zwierząt sprawi ministrowi świadomość, że zwierzęta – zupełnie jak ludzie – mają własne charaktery? „Gdyby zwierzęta działały tylko według sztywno określonego programu genetycznego, to wszystkie egzemplarze danego gatunku musiałyby tak samo reagować w takiej samej sytuacji”. Tymczasem osobniki jednego gatunku różnią się między sobą temperamentem i osobowością. „To, jaki charakter wykazuje dane zwierzę, zależy od jego indywidualnych predyspozycji genetycznych, a także w niemałej mierze od wpływu otoczenia, czyli od jego doświadczenia”. Na przykład u jeleni to właśnie charakter decyduje o hierarchii i pozycji w stadzie.

Ten „wpływ otoczenia” to w pewnym sensie właśnie działka ministra. Np. dziki przestawiły swój zegar biologiczny podług aktywności myśliwych.

Ponieważ ich prześladowcy potrzebują do polowania dziennego światła (broń łowna z noktowizorem nadal jest zakazana), zwierzęta te przerzuciły swój rytm dobowy na aktywność nocną. Wtedy też stają się zazwyczaj bardziej agresywne.

Dzik w Puszczy BiałowieskiejDzik w Puszczy Białowieskiej Fot. Adam Wajrak / Agencja Gazeta

I nic dziwnego, skoro według najnowszych ustaleń parki narodowe mają zabić ok. 7 tysięcy przedstawicieli tego gatunku. Efekt? Dla przykładu w Babiogórskim Parku Narodowym ministerstwo zezwoliło na obecność aż trzech (sic!) osobników.

Mogłabym przekonywać, jak wiele korzyści dla złożonego ekosystemu mają poszczególne zwierzęce populacje i jak istotną rolę odgrywają w prawidłowym funkcjonowaniu świata. Nie chodzi tu jednak o prostą ekonomię strat i zysków. Motto Wohllebena zakłada, że „nie każde zwierzę ma do spełnienia jakieś specjalne zadanie w ekosystemie. Uważacie, że to osobliwa wypowiedź jak na leśnika? Moim zdaniem taka postawa oddaje każdemu stworzeniu należny mu szacunek”, który z definicji zakłada bezinteresowność. A że szacunek dla ministra Szyszki to rzekomo rzecz święta, liczę, że zrozumie tym samym skalę własnego zamachu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.