Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Alina Czyżewska – aktorka Teatru Miejskiego w Gliwicach. Aktywistka Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska i ruchu Ludzie dla Miasta. W proteście przeciwko polityce antyuchodźczej rządu PiS trzy tygodnie urlopu spędziła jako wolontariuszka na wyspie Lesbos, pisząc listy do Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydło.

Stanisław Skarżyński: Ilu uchodźców jest teraz na Lesbos?

- Kilka tysięcy. Z Iraku, Syrii, Nigerii, Sierra Leone, Kongo, Afganistanu. W Mitylenie mieszka 35 tysięcy osób. W promieniu 15 kilometrów są trzy obozy – prowadzony przez armię obóz Moria, w którym mieszka ponad 2 tysiące uchodźców. Miasto prowadzi obóz Kara Tepe, gdzie mieszkają wybrane rodziny, 600 osób. 80 ludzi mieszka w Pikpie, obozie prowadzonym przez organizację pozarządową.

To nie wszyscy uchodźcy na Lesbos, bo niektóre organizacje pozarządowe pomagają znaleźć mieszkania. Wtedy w każdym pokoju mieszka inna rodzina.

W najtrudniejszym momencie było ich więcej.

- W 2015 roku ok. 25 tysięcy. O wysiłku, jaki podjęła Grecja, świadczy moja rozmowa z zastępcą burmistrza Mityleny ds. uchodźców. Kiedy powiedziałam mu, że w ramach relokacji Polska ma przyjąć 7 tysięcy ludzi, roześmiał się. „7 tysięcy to w 2015 roku przyjmowaliśmy każdego dnia!”.

Burmistrz deklaruje, że jego gmina jest w stanie być domem dla 3 tysięcy uchodźców, zapewniając godne warunki życia, integrację, wsparcie i pomoc w poszukiwaniu pracy. Jeżeli maleńka wyspa poradzi sobie z 3 tysiącami nowych mieszkańców, to co może 40-milionowy kraj? Problemem na Lesbos nie są uchodźcy, ale brak pomocy krajów europejskich w relokacji. Miasto wydaje swoje pieniądze, licząc, że kiedyś zostaną mu zwrócone.

Życzenia gwałtu dla "biednej, lewackiej dziewczynki". O polskim podziwie dla wolontariuszki

Jak działa unijny system pomocy? Albo jak nie działa?

- Poprosiłam Komisję Europejską o informację publiczną – jakie pieniądze, jakim organizacjom i podmiotom publicznym zostały przekazane i jak są rozliczane. W obozie Moria widziałam tablicę z napisem, że na ten obóz Unia Europejska wydała 6 milionów euro. Ciekawa jestem, na co, bo to miejsce jest koszmarne.

Władze nie chcą, żeby było wiadomo, co się tam dzieje. Organizacje pozarządowe, które mają pozwolenie na pomoc w Morii, mają związane ręce i zamknięte usta, bo jeśli się wychylą, to stracą możliwość pomagania uchodźcom.

Ale mówią sami uchodźcy. Są upychani w 30-osobowych kontenerach lub zwykłych namiotach turystycznych. Mężczyźni, kobiety, dzieci, w tym sieroty. Zimą matka z dzieckiem spłonęła, próbując się ogrzać, a dziewięć osób zamarzło.

Rozumiem, że obozy są przeładowane, ale już po pierwszym takim przypadku można było zareagować. Nie zrobiono nic. Ale również u nas. Bo gdyby Polska przyjęła ustaloną kwotę uchodźców i zgodziła się na korytarze humanitarne, ci ludzie mogliby żyć.

Rząd twierdzi, że bezpieczeństwo Polek i Polaków jest ważniejsze od życia uchodźców.

- Ale nie ma żadnego zagrożenia! Jest wymyślone! Kiedy ponton dopłynie na plażę, uchodźcy trafiają do obozu Moria. Nie wyjdą ze specjalnego namiotu, dopóki nie zostanie ukończony pierwszy etap – rejestracja. Wszystkim zostają zdjęte odciski palców, specjalnie wyszkoleni tłumacze, którzy znają akcenty i dialekty, przeprowadzają wywiad, dopytują o szczegóły topograficzne, polityczne i kulturowe regionu deklarowanego jako miejsce pochodzenia przez uchodźcę.

Muzułmanka, uchodźczyni: Terroryzm to nasz wspólny wróg

UchodźcyUchodźcy fot. Freedom House / Flickr

Zdarza im się wychwycić fałszywe deklaracje?

- Kraj podają prawdziwy. Ale zdarza się, że starają się zmienić region, najczęściej taki, w którym prowadzone są ostre działania wojenne, bo uważają, że to zwiększy ich szansę na uzyskanie ochrony międzynarodowej.

Chodzi o to, żeby odróżnić uchodźcę od migranta ekonomicznego, a ich obu od terrorysty.

- Rozmawiałam z ekspertem, który powiedział, że zdarzają się przypadki ludzi uciekających z terenów skrajnej biedy. Mowa o Afryce.

W obozach dla uchodźców nie ma ludzi, którzy żyli sobie jakoś w swoim kraju, a chcą żyć jak pany w Europie. Nie ma ich, bo droga do Europy jest bardzo niebezpieczna. Tysiące ludzi toną w falach Morza Śródziemnego i nikt nie będzie ryzykował życia swojego i rodziny, żeby średnie życie u siebie zamienić na nędzę w obozie dla uchodźców w Europie.

Uchodźcy nie są skrajnie nieodpowiedzialni, oni są w skrajnym niebezpieczeństwie. Gdyby zostali, czekałaby ich pewna śmierć. Wyruszając w drogę, mają cień szansy. Dlatego ryzykują. W zeszłym tygodniu przez Morze Śródziemne przypłynęły dwie kobiety w ciąży, jedna w dziewiątym miesiącu.

Ale po drodze są inne kraje. Dlaczego nie zostają choćby w Turcji?

- Zbójecki układ Unii Europejskiej z Turcją to jest barbarzyństwo, bo Turcja nie przestrzega praw człowieka wobec własnych obywateli, więc nie wiem, skąd pomysł, że będzie traktować uchodźców jak ludzi.

Znajomy pracował w Turcji podczas swojej ucieczki z Iraku. Był świadkiem tego, jak pobito jego kolegę. Zgłosił się na świadka na policję i zniknął na całe tygodnie. Nie przedstawiono mu żadnych zarzutów, rodzina nie miała pojęcia, co się z nim stało, nie wolno mu było się z nią skontaktować.

Mój kolega z Syrii nazywa tureckie władze „mafią”. „Będą chcieli, to nas odeślą do Syrii, będą chcieli, to nas zostawią. Nie ma żadnej gwarancji, że procedura azylowa będzie uczciwa” – tak mi mówił.

Po podpisaniu umowy między Turcją a Unią Europejską Lekarze bez Granic opuścili Morię w geście sprzeciwu. Żeby zademonstrować, że nie będą swoją pracą w rządowym obozie firmować takich decyzji.

Obóz Moria, Lesbos. Od lewej: kolejka po posiłek, namioty turystyczne, w których mieszkają uchodźcy, obiad i kolacja od 2015 roku.Obóz Moria, Lesbos. Od lewej: kolejka po posiłek, namioty turystyczne, w których mieszkają uchodźcy, obiad i kolacja od 2015 roku. Fotografie wykonane z ukrycia przez uchodźców.

Uchodźcy płyną do Europy, bo Turcja nie jest bezpiecznym państwem?

- Jest udokumentowane, jak turecka straż przybrzeżna strzela do łodzi albo przebija nożem ponton, żeby zniechęcić ludzi do przeprawy. Zginą czy nie, ważne, żeby nie dostali się do Europy. Na tym w praktyce polega realizacja umowy Turcja - UE.

Uchodźcy żartują, że ostatnio prezydent Erdogan w jakiejś sprawie nie dogadał się z kanclerz Merkel, bo po jego powrocie z Niemiec nagle pozwolono wielu łodziom wypłynąć z Turcji. Taka kara dla Europy.

Uchodźcy słyszeli o prawach człowieka. Dużo o nich mówią i na Bliskim Wschodzie jest silne przekonanie, że tu jest lepszy świat. Nie dlatego, że bogatszy, tylko dlatego, że tu się szanuje ludzkie życie, wolność i prawa. I to mnie boli, że przybijając do brzegu Europy, już w Morii tracą wiarę w naszą cywilizację.

„Koniec prywatności to szansa na więcej tolerancji i więcej bezpieczeństwa” [WYWIAD]

Polskie obozy dla uchodźców też są więzieniami. Nie mamy im nic lepszego do zaproponowania.

- Nie muszą przebywać w obozach.

Chodzi mi o to, że gdyby na PiS udało się wymóc przyjęcie uchodźców, to oni właśnie do nich by trafili.

- Jesteśmy strasznie zamkniętym, zalęknionym społeczeństwem, które boi się bajek władzy i prawicowej narracji. Grecy, także kobiety i dzieci, którzy w Mitylenie codziennie obcują z uchodźcami, nie boją się ich. Mijają się na ulicach, w sklepie, razem siedzą na plaży. A nasi silni, młodzi mężczyźni trzęsą przed nimi portkami. Żałosne.

Patrząc na Lesbos oczami ministra Błaszczaka, trwa tam „inwazja terrorystów”. Gdyby szef MSWiA usłyszał, że kilka tysięcy uchodźców trafi do 35-tysięcznego Cieszyna, Lęborka albo Kraśnika, dostałby histerii.

- Mogę postawić ministrowi lot do Mityleny. Niech spotka się z burmistrzem, porozmawia z ludźmi, wypije kawę w kawiarni, w której przy sąsiednim stoliku siedzą uchodźcy.

To kawiarnie są otwarte?

- Oczywiście! Ruch turystyczny załamał się po fali robienia sensacji przez media, ale już jest lepiej. Bo widać, że nic złego się tam nie dzieje.

„Najazd islamskiej dziczy” nie zwiększa liczby przestępstw?

- Burmistrz Mityleny mówił, że nie docierają do niego żadne niepokojące informacje o przestępczości. Zdarzają się drobne kradzieże, ale nic, co może powodować poczucie zagrożenia.

A jak „pod oblężeniem” żyją mieszkańcy?

- Nagrywałam filmiki z pytaniem do mieszkańców, czy boją się uchodźców. Nie rozumieli pytania! „Ale dlaczego mam się bać? Podaj mi jeden powód! To tacy ludzie jak my”. Dam ci taki film z rozmową z właścicielem wypożyczalni aut.

Uchodźcy wynajmują samochody?

- Mój kolega Omar założył nieformalną grupę pomocy – One Hand Team Omar. Dostali pieniądze od rodziny, za to między innymi wynajęli samochód i mogli pomagać.

Checkpoint Charlie, którego brak na wschód od Odry

Uchodźcy dostali samochód i nie rozjechali chrześcijańskiego przechodnia? W Barcelonie właśnie był kolejny atak, samochodem zamordowano 14 osób.

- Rozwozili uchodźcom rzeczy, pomagali. Oczywiście bezpłatnie. Musieli skończyć, jak skończyły im się pieniądze. Ale dalej pomagają innym organizacjom. Wielu uchodźców jest wolontariuszami.

W Hiszpanii, w przeciwieństwie do Polski, nikt nie wrzuca do jednego worka muzułmanów i terrorystów, jak Mariusz Błaszczak. Napisała do mnie Natalia, która mieszka w Barcelonie. Tam muzułmanie to sąsiedzi. Muzułmanin prowadzi sklep na rogu, muzułmanka mieszka z tobą drzwi w drzwi. Witasz się z nimi na ulicy.

To dziwne, że Hiszpanie, których ta sytuacja bezpośrednio dotknęła, nie dają się zastraszyć i zmanipulować, tylko idą przez miasto w pochodzie z hasłem „Nie damy się zastraszyć!”, a silni polscy mężczyźni trzęsą portkami, czyli robią dokładnie to, czego chcą terroryści – boją się. Bo celem terrorystów nie jest zabijanie, tylko wzbudzenie strachu i nienawiści.

W Grecji, tak jak w Hiszpanii, ludzie nie dali się oszukać. Pewnie dlatego, że poznali uchodźców.

Upewniam się ostatni raz: w Mitylenie są kawiarnie, centra handlowe, kluby, deptaki? Nie ma czołgów, wojska, policji?

- Zastępca burmistrza ujął to tak: „Lesbos nie jest w kryzysie. Problemem nie jest to, że przybywają uchodźcy, tylko to, że Europa nie chce nam pomóc”.

Relokacja jest potrzebna, bo mała wyspa czy cała Grecja nie jest w stanie przyjąć wszystkich, którzy uzyskają w końcu status uchodźcy. Z pieniędzmi też nie jest dobrze, bo według deklaracji burmistrza miasto wydaje swoje pieniądze, zakładając, że zostaną one kiedyś zwrócone. Dotychczas otrzymali 700 tysięcy euro za wydatki poniesione w 2015 roku.

W połowie 2017 roku?!

- Nie wiem, kto nawalił, nie mogę dojść do tego, jak wyglądają te umowy i jaką drogę przeszły pieniądze. Unia Europejska chwali się, że finansuje obóz Moria, a jedzenie, o czym zgodnie mówią uchodźcy i pracownicy organizacji pozarządowych, jest tam gorsze niż dla psa. Przez dwa lata dostajesz na śniadanie rogalika w plastiku i soczek w kartoniku. Do tego czekasz na to godzinę w kolejce, na mrozie, w deszczu bądź w upale.

Na obiad i kolację codziennie jest ryż z jakąś tłustą cieczą. Po wielu interwencjach zaczęto do tego ryżu dodawać ciecierzycę, jajko albo warzywo. Raz w tygodniu - kurczaka. Ale wciąż to jest jedzenie dwa razy dziennie ryżu, niektórzy nie jedzą nic innego od dwóch lat.

Uchodźcy dostają co miesiąc 90 euro.

- W Atenach wszyscy mają 150 euro, na Lesbos 150 tylko w przypadkach szczególnych – choroba, niepełnosprawność. Ale nie sposób się zorientować, kto za co odpowiada, kto za co płaci i skąd pochodzą na to pieniądze. Sami uchodźcy nie wiedzą, od kogo je dostają – jedni wymieniają jedną organizację, drudzy inną.

Brak informacji jest powszechny. Spotkałam dziewczynę, która jest w obozie od pięciu miesięcy, a nie wiedziała, że może mieć bezpłatną pomoc prawną. Tam są chyba trzy prawnicze organizacje pozarządowe. Ci, którzy są bardziej otwarci, jakoś do tego dojdą, ale ta dziewczyna miała koszmarne doświadczenia. Jest zalękniona, nieśmiała, skryta. To jest bezsilność, kiedy orientujesz się, że wystarczy głupia kartka A4 z wypisem spraw, organizacji, możliwości, z których możesz skorzystać. Ale brak jest woli ze strony władz, by uchodźcom ułatwić życie.

Moje wrażenie jest takie, że władze obozu Moria są złe, że są tam uchodźcy. Żołnierze i policjanci zadbają o to, żeby nie było im za dobrze. I to mówią wszyscy: uchodźcy, pracownicy trzeciego sektora, władze Mityleny. Najwięcej w tym wszystkim jest małości, podłości i poczucia bezkarności władzy. Ludzie są wsadzani do celi w Morii bez podania przyczyny. Mój kolega siedział półtora miesiąca bez dostępu do lekarza, prawnika, bez powodu. Policja pohukuje na ludzi, zatrzymuje na terenie obozu, by „sprawdzić” ich papiery. Pół godziny sprawdza, bo kto jej zabroni.

Śmietniki w obozach finansuje organizacja, która w 1987 r. dała milion dolarów "Solidarności"

Córki Tahy: Sidra (wyższa) i Sama (udaje rybę łapiącą przynętę). Po prawej Omar Ali Mahoud - przyjaciel rodziny, wolontariusz, uchodźca, fotograf.Córki Tahy: Sidra (wyższa) i Sama (udaje rybę łapiącą przynętę). Po prawej Omar Ali Mahoud - przyjaciel rodziny, wolontariusz, uchodźca, fotograf. fot. Omar Ali Mahmoud

Szczyt podłości jest zarezerwowany dla argumentu: „To tchórze, którzy nie chcą walczyć o swój kraj”.

- Ci, którzy tak mówią, nic nie wiedzą o wojnie w Syrii i innych państwach w regionie. To nie jest walka dobrych ze złymi, wojna z zaborcą, Polaków z Niemcami. Tam jest wojna wszystkich ze wszystkimi, wojna o władzę. Do której ze zbrodniczych bojówek czy organizacji mają się zapisać, by zabijać swoich sąsiadów i przyjaciół lub być mięsem armatnim w siłach rządowych? Chętnie przekażę tę informację moim kolegom. W Syrii reżim Asada zabił więcej cywilów niż terroryści. Któryś z polskich prawicowców ma dobrą radę dla dziewczyn z Konga, jak bohatersko znosić gwałty w północnej Afryce.

Policja bezpieczeństwa Asada przez kilkanaście miesięcy katowała mojego kolegę biznesmena, bo podejrzewała, że finansuje Daesh. Na noc był wrzucany do malutkiej celi bez światła. Leżały w niej cztery rozkładające się ciała tych, którzy nie przeżyli tortur. Kiedy w końcu go wypuszczono, aresztowali go terroryści z Daesh. Bo stwierdzili, że pracuje dla rządu. I torturowali go dalej.

Uchodźcy mówią, że nie mają żadnej możliwości działania na rzecz poprawy sytuacji na miejscu?

- W wojnach domowych nie ma dobrych i złych. To są wojny różnych grup wspieranych przez kraje z całego świata. Chodzi o władzę, a na tym cierpią cywile. Prawicowcy mówią, że powinni zostać na miejscu i walczyć. Z kim? Proszę o konkretną odpowiedź. A może wyposażymy cywilów w broń i niech walczą o swój kraj? Świetny pomysł. Wtedy będzie 10. czy 17. strona w konflikcie i wszyscy się pozabijają. To jest rozwiązanie?

Nie sądzę…

- Ci, którzy uciekają, nie są tchórzami, jak piszą o nich ignoranci geograficzni i polityczni ze swoich ciepłych foteli, komentujący moje posty na Facebooku. Uciekinierzy nie są tchórzami, a nie chcą zostać wcieleni do jednej z bojówek i zabijać swoich sąsiadów, kuzynów, rodaków. A to musieliby robić, gdyby byli w którejś z tych armii.

Apeluję do prawicowców, żeby nie bali się zdobywać wiedzy. Ona nie boli i skłania do samodzielnego myślenia.

Namiot dla uchodźców w obozie Moria na Lesbos. Zimą 2017 roku zamarzło tam dziewięć osób, dwie spłonęły żywcem, próbując się ogrzać.Namiot dla uchodźców w obozie Moria na Lesbos. Zimą 2017 roku zamarzło tam dziewięć osób, dwie spłonęły żywcem, próbując się ogrzać. fot. uchodźca

Zabrzmię teraz jak wariat, ale skoro rozmawiamy o obawach polskiego społeczeństwa, to musimy się z nimi zmierzyć w takiej formie, w jakiej one są. Pod twoimi listami do Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydło pojawiały się często komentarze, że to, iż nie zostałaś zgwałcona i zamordowana, to jest albo twoje szczęście, albo celowe wprowadzenie cię w błąd, jakiś spisek i dezinformacja.

- Mówiłam uchodźcom wprost: „Jestem tu, bo członkowie mojego rządu mówią, że przyjechaliście do Europy, żeby mnie zgwałcić i zamordować, że przynosicie tu choroby i pasożyty”.

Jak reagowali?

- Było im smutno, ale obracaliśmy to w żart. Dla nich to był totalny absurd. Mówili: „Nigdy nie miałem konfliktu z prawem, nigdy nikomu nic nie zrobiłem. Dlaczego miałbym chcieć kogoś zgwałcić?”.

Oczywiście są różnice kulturowe. Głównie w kuchni, w postrzeganiu roli kobiety w społeczeństwie. Ale w większości to nie są różnice większe niż w Polsce, gdzie niektórzy mężczyźni też uważają, że lepiej byłoby, gdyby ich żona nie pracowała, tylko zajmowała się dziećmi. Problem tradycyjnych ślubów z małoletnimi to jest osobna kwestia, ponieważ walczą tam z tym ludzie i organizacje „prawoczłowiecze”.

A jak reagowali na dziewczynę z Polski, z odsłoniętą głową i ramionami, która przyjechała sama, by być wolontariuszką?

- Nikt na mnie nie napluł, nie zwyzywał, nikt nie odmówił przyjęcia mojej pomocy. Czułam się swobodnie i normalnie. To jest bardzo proste: uchodźcy to ludzie tacy jak my. Wszędzie znajdą się dobrzy i źli. To samo wciąż powtarzają Grecy na Lesbos. Tak samo jak odczuwam lęk w ciemnej uliczce w Polsce, tak samo czuję w Mitylenie czy we Włoszech. I tak samo spotykam się z życzliwością.

Ale jako Polka i Europejka czuję się koszmarnie. Ponosimy współodpowiedzialność za to, co dzieje się w krajach, z których uciekają uchodźcy.

Mamy stamtąd ropę, złoto, czerpiemy zyski z upodlenia tych ludzi i ich niewolniczej pracy, wspieramy zbrodnicze reżimy.

My, czyli Zachód?

- Zachód, Europa, Polska. Mamy za uszami i jako sojusznicy Stanów Zjednoczonych, i jako choćby kupujący złotą biżuterię, bo przy wydobyciu złota pracują dzieci, które później nie dożywają 30. roku życia. Odpowiadamy za to, jak żyją ludzie w Afryce. Zupełnie nieświadomie naszymi pieniędzmi doprowadziliśmy do tego, że teraz do Europy płyną łodzie z uchodźcami. Rozbuchana konsumpcja to jest nasza odpowiedzialność.

W twojej relacji uchodźcy są krystaliczni. Najgorsze, co mogą zrobić, to ukraść arbuza. A to są prawdziwi ludzie, więc mogą być wśród nich osoby niebezpieczne.

- Mogą, bo to są zwykli ludzie. W Grecji spotkałam takich samych, jakich znam w Polsce. A osobiście nie znam w Polsce ludzi, którzy kradną, gwałcą i mordują. Choć wiem, że tacy też są. Nie zaręczę, że wśród uchodźców nie ma takich, którzy popadli w konflikt z prawem, ale ja takich w obozie akurat nie poznałam. W Wielkiej Brytanii polscy obywatele nabijają statystyki przestępczości. I co, Brytyjczycy mają ogłosić, że wszyscy Polacy to gwałciciele i mordercy? Zamknąć przed nami granice?

Trochę tak było podczas brexitu. To brzmi tak, jakby spór o uchodźców był kolejnym odbiciem sporu o Jedwabne i pogrom kielecki. Gdy ktoś powie, że w Jedwabnem mordowali Polacy, prawica natychmiast odpowiada: „Nie Polacy, ale degeneraci”. W Kielcach? „Nie Polacy, ale degeneraci” i tak samo jest z przestępstwami w Wielkiej Brytanii: „To nie Polacy, ale degeneraci popełniają te przestępstwa”.

- Aktów terroru nie dokonują muzułmanie, tylko degeneraci. Znajomi pokazywali mi zdjęcia zrównanego z ziemią meczetu w Mosulu i pytali: „Alina, czy ty sobie wyobrażasz, żeby jakiś katolik zbombardował Watykan? Terroryści nie są prawdziwymi muzułmanami, oni wykorzystują religię do swoich celów”. Muzułmanie nie zasługują na to, żeby zamykać ich jak zwierzęta w obozach, upokarzać.

Nie boisz się, że tak naprawdę te upokorzenia w obozach okażą się w przyszłości powodem, dla którego niektórzy z nich znienawidzili Europę i stali się terrorystami?

- Mówił mi to znajomy uchodźca. Te obozy to getta, oddalenie, uniemożliwienie integracji.

Najgorzej jest z młodymi chłopakami, którzy wiele słyszeli o Europie i prawach człowieka – niestety, Moria to jest najlepsze miejsce, żeby znienawidzili Europę. I sami uchodźcy alarmują, że ci chłopcy będą doskonałym narybkiem dla ISIS i innych radykałów.

Nie zdziwię się, jeśli kiedyś dokona w Europie zamachu ktoś, kto był miesiącami w Morii odzierany z godności i poniżany przez policję.

Z tego wynika, że PiS, odmawiając relokacji uchodźców, tak naprawdę wspiera terroryzm, a nie to zjawisko zwalcza.

- Mądra polityka integracji pozwoliłaby pomóc ludziom, którzy stracili wszystko. Przedłużanie ich cierpień nie zapewni nam bezpieczeństwa. Kiedy mówiłam, że jestem z Polski, mieli dwa skojarzenia: Robert Lewandowski, ale częściej „faszyści”. Zarówno Grecy, jak i uchodźcy.

Polska to „faszyzm”?

- Przez to, co się u nas dzieje. Przez politykę.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.