Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dzięki cichemu poparciu partii rządzącej faszyści z dumą i policyjną polisą wychodzą na ulice.

Na szczęście nie bez obywatelskiej odpowiedzi – antyfaszyści zorganizowali się już 29 kwietnia, by zablokować marsz Obozu Narodowo-Radykalnego. Wtedy, po długiej przerwie, faszyzm i związane z nim kwestie zaczęły interesować media głównego nurtu, bo wróciły blokady i liczniejsze demonstracje, które się blokuje. 1 sierpnia Obywatele RP ustawili się w kontrze do demonstracji środowisk nacjonalistycznych, które – jak podczas wydarzenia mówił Rafał Suszek – zakłamują antyfaszystowski zryw Warszawy.

Zmieniając narrację i charakter drugiego powstania warszawskiego, nacjonaliści wykorzystują śmierć, głód i zniszczenie przeciwko „totalnej opozycji”, „czerwonym” i „uchodźcom”.

Nadają tym wydarzeniom patos, uwznioślają zagładę do rangi wniebowstąpienia, wypinając przy tym pierś i salutując w gotowości do przelania krwi za Polskę.

No pasaran

Nie zgadzając się na tolerancję obecności środowisk faszystowskich w przestrzeni publicznej, Obywatele RP wraz z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet przygotowują blokadę, której miejsce zostało wyznaczone przy skrzyżowaniu ulic Nowy Świat i Chmielnej. Spotkamy się tam we wtorek 15.sierpnia o 16.00.

To, że takie marsze są prawnie i etycznie nielegalne, to wiemy. Blokada marszu została zapowiedziana wobec braku odpowiedzi na apel inicjatorów blokady do prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, w której mocy jest rozwiązanie zgromadzenia łamiącego prawo (a do takich marsze nacjonalistów się zaliczają, gdyż nawołują do nienawiści użyciem faszystowskiej emblematyki). Przysłała obserwatorów z urzędu miasta. Jeśli doszłoby do złamania prawa, marsz musiałby zostać zdelegalizowany.

Checkpoint Charlie, którego brak na wschód od Odry

Pocałunek Breżniewa i Honeckera. Karykatura na 'East Side Gallery', 1316-metrowym odcinku muru berlińskiegoPocałunek Breżniewa i Honeckera. Karykatura na 'East Side Gallery', 1316-metrowym odcinku muru berlińskiego fot. Iain Sheppard

Faszysta poczuje, że jest po coś...

Wątpliwości wielu osób budzi reaktywny charakter blokad, który zaognia antynomie i umacnia podział my – wy, lepsi – gorsi, prawda – fałsz.

Faszysta żyje przeczuciem, że musi walczyć, zabijać i ginąć. Że jest po coś. Strach jest usprawiedliwieniem tego, co robi. To z próby tego usprawiedliwienia rodzą się wszelkie fobie wobec inności: gejów czy uchodźców. To prawda, że blokując ich marsz, nie pozostawiamy blokowanym złudzeń – jesteśmy wrogami ojczyzny, komuchami, frajerami. Tak oczywiście nie jest, ale nie mamy prawa zaprzeczać. Decydując się na blokadę, decydujemy się na zaostrzenie podziałów. Za logiką faszystowską: wygra siła.

Można pisać, mówić i przekonywać, że tego typu kontestacja jest oparta na obywatelskim nieposłuszeństwie, ale czymże ona jest, jeśli nie próbą siłowego starcia dwóch całkowicie sprzecznych ze sobą narracji? Pojedynkiem idei, a w końcu: dawaniem satysfakcji faszystom, że są potrzebni, bo ktoś ich blokuje; utwierdzanie „ich” w przekonaniu, że się różnimy, jesteśmy lepsi, a oni źli. To wszystko jest paliwem silnika, na którym Obóz Narodowo-Radykalny, Młodzież Wszechpolska i inne organizacje o podobnym charakterze ciągną swoją narrację.

Dalej opowiadają bzdury, bo naszą formą niezgody legitymizujemy ich propagandę.

...ale bierność jest przyzwoleniem

12 sierpnia w Charlottesville biali nacjonaliści zorganizowali demonstrację. Spotkała się z sprzeciwem wyrażonym w formie protestu. Pokojowe nastawienie antyfaszystów nic nie dało. Mimo że nie blokowali faszystów, to spotkali się z siłą, agresją i fanatyczną wściekłością jednej ze stron blokad.

Jamies Field jr, należący do neonazistowskiej organizacji Vanguard America, wjechał w tłum antyfaszystów. Raniąc kilkadziesiąt osób, zabił jedną — 32-letnią Heather Heyer. A to tylko dlatego, że nie mówiła tego, co mówił on. Wszystko dlatego, że siła faszyzmu polega na niszczeniu, znajdywaniu wrogów, stygmatyzacji i eliminacji.     

Ale bierność jest przyzwoleniem - pisał Marek Edelman, jeden z uczestników powstania w getcie warszawskim z 1943 roku - i choć blokowanie umacnia faszystowskie granice podmiotowości, to milczenie prowadzi do sytuacji, w której „kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo”, by „walczyć, protestować, stawiać opór”, nie pozwolić, by „NSDAP doszło do władzy w demokratycznych wyborach”, by „Zagłada z perspektywy prawa była legalna”. To przekaz, który ostatnio pojawia się coraz częściej. Kontestacja prawdziwie antyfaszystowska jest bezsilna wobec brunatnej fali.

Pojedynek idei

Zadajmy sobie pytanie: skoro inicjatorem blokad są Obywatele RP, czy reaktywna kontestacja ma sens. Wydaje mi się – z całym szacunkiem dla tej inicjatywy – że jest to co najmniej niejasne.

Kontrmiesięcznice pozwoliły Jarosławowi Kaczyńskiemu z niewielkich pochodów zrobić demonstrację siły władzy, gdyż koszty „zabezpieczeń” imprezy wzrastają z miesiąca na miesiąc, a ludzi jest coraz więcej, z coraz to innych miejsc Polski. 10. każdego miesiąca widzimy, jak prawica urosła w siłę, przez nas, bo daliśmy jej pożywkę. 

Analogicznie dzieje się z naszym antyfaszyzmem. To zaognia konflikt. Możemy się czuć solidarni, możemy się spierać z rządem (musimy), ale musimy również mieć świadomość tego, że blokowaniem zarówno miesięcznic, jak i narodowców nie zmienimy świata. Treść jest słuszna - forma nieodpowiedzialna.

Policja porywająca demonstrantów to nie jest praktyka demokratycznego państwa prawa

Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak podczas 88. miesięcznicy katastrofy smoleńskiejJarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak podczas 88. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej Fot. Adam Stępien / Agencja Gazeta

Nasza wina, nasza bardzo wielka wina

Przez nas Kaczyński się zacietrzewia, a faszyści czują się coraz bardziej bezkarni. Mimo to dzięki naszemu sprzeciwowi na jaw wychodzą patologie władzy i ideologii, a osoby dotychczas niezaangażowane mogą zobaczyć, co się kryje się za polskimi patriotami, i wziąć udział w dyskusji i działaniu.

Polityka staje się bardziej transparentna. Represjonowani widzą, że nie są sami. Wystawiamy sobie wizytówkę: tak, polska bucha faszyzmem, ale również spotyka się on  z niezgodą.

Dochodzimy do paradoksu: ludzie się organizują, więc jest nadzieja, ale mając świadomość, że faszyzm jest nabyty, wtłoczony, a nikt nie rodzi się faszystą, fanatykiem ani złym człowiekiem, naszym działaniem wzmacniamy to, co chcemy zwalczać.

Prowadzi to do krytycznej refleksji: idee antyfaszystowskie są słuszne, ale trzeba zmienić ich formę, jeżeli poważnie myśli się o lepszym świecie. Świata nie zmieni się z myślą, że da się go naprawić; że wystarczy zmienić wartości, przejąć władzę - trzeba te wartości zmaterializować.. Możemy udowadniać sobie, że mamy rację, ale skoro ją już mamy, to zmaterializujmy ją.

Blokada jest konieczna, ale powinniśmy pamiętać, skąd się bierze - z zaniechania. Z braku pomocy koledze czy koleżance, ze spojrzenia spode łba, z braku reakcji. W skrócie: pozwoliliśmy, aby w naszym życiu urodziła się potrzeba faszyzmu. To, że musimy dziś robić blokadę, to nasza wina. Edelman miał rację: bierność była przyzwoleniem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.