Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rafał Pikuła (1988) – kulturoznawca, copywriter, dziennikarz. Publikował m.in. w tygodnikach „Polityka” i „Przegląd” oraz magazynach „Forbes'” i „Kontakt”.

Przy okazji zmian w sądownictwie było widać, jak sędziowie stali się ofiarą uprawianej przez prorządowe media nagonki. Oskarżano ich o współpracę z mafią, kolesiostwo i pospolite kradzieże. To nie był przypadek – PiS uprawia kult kłamstwa i propagandę naprawdę wzorowo.

Nieprzypadkowo rządową machinę propagandową porównuje się do tej, którą operowali naziści. Wrogami są nie Żydzi, ale uchodźcy, elity, lewactwo, a od czasu do czasu inna grupa, której pognębienie jest na rękę władzy.

Pod koniec lipca na językach była okładka „Gazety Polskiej”. Tygodnik Tomasza Sakiewicza prezentował na niej kobiety i mężczyzn o arabskiej urodzie w otoczeniu martwych ciał. Tytuł materiału przestrzega „Uchodźcy przynieśli śmiertelne choroby”.

Redakcja oparła swoje rewelacje na raporcie niemieckich naukowców z prestiżowego Robert Koch Institute, w który badacze opisali wzrost zachorowalności na niektóre choroby zakaźne w Niemczech. Według „Gazety Polskiej” to efekt migracji z Afryki i Azji, choć w Polsce, w której nie ma uchodźców, zauważono analogiczny trend.

Efekt półrocznego straszenia uchodźcami przez polityków PiS, Kukiz'15 i prawicowe media sprawił, że akceptacja dla przyjmowania uchodźców spadła z 72 proc. w maju 2015 r. do 39 proc. w lutym 2016 r.

A będzie jeszcze gorzej, głównie za sprawą kondycji rodzimej kultury kłamstwa.

Życzenia gwałtu dla "biednej, lewackiej dziewczynki". O polskim podziwie dla wolontariuszki

Wszyscy wiedzą lepiej od Aliny Czyżewskiej, po co pojechała jako wolontariuszka do Grecji.Wszyscy wiedzą lepiej od Aliny Czyżewskiej, po co pojechała jako wolontariuszka do Grecji. Martyna Rusjan

Kłamię, więc jestem

O propagandzie politycznej napisano mnóstwo. Pożytki z kłamstwa opisywali Machiavelli w „Księciu” i Kundera w „Księdze śmiechu i zapomnienia”. Do klasyki należy dołączyć „Kulturę kłamstwa” Dubravki Ugrešić. 

Chorwacka pisarka opisuje przyczyny i skutki ostatniej wojny na Bałkanach, ale w tle prowadzi opowieść o uniwersalnych mechanizmach społeczno-politycznej propagandy. Z pozoru oglądamy więc rozpad Jugosławii, ale między wierszami czytamy o sposobach, w jakie kłamstwo staje się mitem założycielskim nowych narodów i wspólnot.

„Kiedy w grę wchodzi los ojczyzny, gotowa jestem kłamać” – Ugrešić przytacza deklarację chorwackiej dziennikarki z 1991 roku.

W rodzącej się Chorwacji nie było miejsca na pluralizm. Dziennikarze, intelektualiści i artyści mieli być funkcjonariuszami oficjalnej narracji ukierunkowanej na budowę nowego, chorwackiego narodu - wolnego od Bośniaków i Serbów.

Rodzące się państwo potrzebowało nie dziennikarzy, a żołnierzy, którzy „nie tyle o Chorwacji myślą, co ją czują”. W myśl tej zasady kłamstwo nie jest ani złem, ani odejściem od normy. Jest za to – jak ujął to cytowany w książce pisarz i polityk Dobrica Ćosić – „formą patriotyzmu i potwierdzeniem wrodzonej inteligencji”.

Przedmiotem analizy Ugrešić są nie tylko oficjalne przekazy liderów i sprzyjających im dziennikarzy, ale przede wszystkim małe, codzienne narracje kultury popularnej oraz związanej z nią popkonsumpcji. Autorka pokazuje, że polityka rozgrywa się nie na ekranie telewizora, ale wokół nas – na ulicach i w domach, w codziennej rozmowie, przez rozrywkę i zabawę.

"Jak przeciwstawiać się". Esej Tyrmanda o potrzebie pielęgnowania odruchu protestu

Nacjonalizm w puszkach

„W czasie, gdy obywatele Chorwacji euforycznie głosowali nad państwową niezawisłością, w sklepikach z pamiątkami pojawiły się niezwykłe blaszane puszki. Puszki, podobne do tych z coca-colą miały chorwackie godło i etykietę: CZYSTE, CHORWACKIE POWIETRZE. Komunikat pasował jak ulał do najpopularniejszego (w tym momencie) sloganu reklamującego cukierki przeciw bronchitowi: z nimi łatwiej oddychać. W ten sposób dwa hasła wsparły się semantycznie: czystym chorwackim powietrzem łatwiej oddychać!” - pisze Ugrešić.

Historia ta wydaje się szczytem absurdu tylko do momentu zrozumienia, jaką karierę robił wówczas w Chorwacji przymiotnik „czysty”. O „czystości” pisali nowi „oficjalni” poeci, śpiewali ustawieni naprędce w blasku jupiterów piosenkarze, a nawet mówili chorwaccy lekarze - polecali oni oddychanie czystym powietrzem znad Adriatyku, bo „wzmaga produkcję czerwonych krwinek, a przecież czerwień to kolor patriotyzmu”.

Nakręcanie spirali propagandy było powszechne. Ugrešić: „Słowa »czyste« i »powietrze« weszły do słownika najznamienitszych umysłów chorwackich, kiedy więc w jednym z telewizyjnych wystąpień znany chorwacki intelektualista usłyszał głupawe pytanie dziennikarki, jakie kobiety lubi, odpowiedział krótko i równie głupio: »Czyste!«”

W tym szaleństwie była metoda. Opisywane przez Ugrešić puszki nie były do końca puste, ale naładowane nacjonalizmem. Kupując bezwartościowe aluminium, Chorwaci nabywali nowe symbole, nową narrację i nową tożsamość.

1944 made in China

Być może w Chorwacji ktoś dostrzegł w puszkowaniu powietrza biznes, a zamknięte w nich powietrze nie było wcale znad Adriatyku, tylko z Chin. Nie ma to znaczenia - tak samo jak dla wielu osób w Polsce nie ma znaczenia, gdzie i w jakich okolicznościach powstała ich „odzież patriotyczna”.

Spodnie dresowe z powstańczą kotwicą, biało-czerwony wózek dziecięcy z godłem Polski i napój energetyczny z "żołnierzami wyklętymi" – te elementy nowego narodowego kiczu są niezbędne nowej władzy do snucia swojej opowieści.

Ludzie nie poszli za Hitlerem, ponieważ naczytali się „Mein Kampf”, a Chorwaci za Franjo Tudmanem, ponieważ olśniły ich strofy Ćosića. Narzędziem wielkiej narracji jest popkultura, która okazała się doskonałym nośnikiem kłamstwa. Nie operą, sztuką i literaturą zdobywa się serca milionów, ale właśnie szalikiem. 

Zatańcz do disco polo. PiS robi politykę na latach pogardy dla "tej wiochy"

Disco PolskaDisco Polska Karolina Skrzyniarz

Zenek Martyniuk, dzisiejszy Karel Gott

Minister Gliński może mówić o odzyskiwaniu teatrów i budowaniu polityki kulturalnej, ale tak naprawdę robotę w budowaniu nowej tożsamości odwala Jacek Kurski, który promuje disco polo.

Zenek Martyniuk, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli gatunku disco polo, ma 100 mln odsłon na YouTubie. Zaproszenie go na „Sylwestra z Dwójką” było genialne. „Trzeba skończyć z pruderią i hipokryzją. Nie ma przecież piękniejszej piosenki o miłości niż »Taką cię wyśniłem«” – mówił przed sylwestrem portalowi Wirtualne Media prezes TVP Jacek Kurski.

Dzięki książce Ugrešić widać, że rolą gwiazd disco polo nie jest wcale śpiewanie o „Ince” i zwycięstwie Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Ich zadaniem jest łagodzenie konfliktu i odciąganie prostym przekazem od polityki i wojny polsko-polskiej.

Apolityczność disco polo jest w jej perspektywie głośnym kłamstwem władzy - cytowany przez Ugrešić Milan Kundera opisywał w „Księdze śmiechu i zapomnienia” Karela Gotta, króla festiwali i festynów, który wspierał komunistyczne władze Czechosłowacji, utwierdzając rodaków w przekonaniu, że życie jest piękne, że jedyne, czego może pragnąć człowiek, to miłość i spokój, że o polityce nie warto rozmawiać. 

Populistyczna, nacjonalistyczna władza Jarosława Kaczyńskiego potrzebuje takiego kiczu i kultury przez małe „k” oraz kubka i koszulki z patriotycznym napisem. Poprzez małe narracje wykuwają się wielkie opowieści, a „wiekopomny” projekt domyka małymi krokami. Propaganda z siedziby TVP przy Woronicza i przekazy dnia z siedziby PiS przy Nowogrodzkiej to nie wszystko; propaganda to także koszulki z Marywilskiej i rodzinne pikniki pod Przemyślem - i nie chodzi tu o wyśmiewanie taniej kultury popularnej, ale zauważenie, że to tam toczy się prawdziwa gra o wyborcę.

Dlaczego nie ma "Projektu Gentleman"?

Program telewizyjny tworzący prawdziwych mężczyznProgram telewizyjny tworzący prawdziwych mężczyzn Lidia Sapińska

To największa siła książki Ugrešić - pokazanie znaczenia kultury popularnej w mechanizmach polityki. Wniosek z tej lektury jest prosty: kolejny esej wymierzony w PiS-owski autorytaryzm oraz kolejny protest pod Sejmem nic nie dadzą. Mieszkańców Krosna, Starego Sącza czy Sokółki nie przekona profesor ostrzegający przed zagrabieniem przez rząd wolności, bo do tamtejszego elektoratu lepiej trafia opowieść o Polsce spokojnej, dostatniej, w której harcerze rozdają grochówkę podczas obchodów Dni Żołnierzy Wyklętych. „Lepszy piknik rodzinny z historią w tle niż zadyma pod Pałacem Prezydenta” – tak brzmi nieoficjalny przekaz władzy i jej klakierów, który gwarantuje PiS spokój i jeśli ktoś chce się zmierzyć z PiS, to musi się zmierzyć z tą narracją.

Tu nie o prawdę idzie, ale o opowieść. Na Chorwatach większe wrażenie robiły piernikowe serca z narodową szachownicą niż językoznawcy dowodzący, że serbski i chorwacki są tym samym językiem. Różni je raptem 50 wyrazów, więc walka o „czystość języka” jest zupełnie pozbawiona sensu.
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.