Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wszystkie cytaty i wulgaryzmy pochodzą z udokumentowanych wpisów internautów.

Polacy boją się uchodźców i imigrantów. Efekty przyniosła konsekwentna polityka salonu prawicy, której celem jest wzbudzenie poczucia zagrożenia, i która pozwala składać (fałszywe) obietnice o zapewnianiu bezpieczeństwa rodakom.

Skutkiem ubocznym jest to, że zastraszeni Polacy zaczynają życzyć obcokrajowcom śmierci i wyzywać ich od „kozojebców”.

Uchodźcy często (i celowo) myleni przez polityków z migrantami ekonomicznymi postrzegani są jako terroryści. A skoro to terroryści, to ludzie, którzy chcą im pomagać, są „pojebani”.

– „Mam nadzieję, ze ta biedna, lewacka dziewczynka wróci bezpiecznie do Polski” - ten wpis prawicowego publicysty Łukasza Warzechy wydaje się niemal elegancki na tle innych: życzeń gwałtu (bo wtedy „ta wariatka dostanie nauczkę”), wyzwisk od „tępych kurew”, gratulacji (obóz dla uchodźców to „raj dla nimfomanek”), idiotycznych uwag („muzułmanom nie potrzeba pokazywać cycków”) oraz rad - przede wszystkim dotyczących potrzebnego Alinie zapasu pigułek „dzień po”. 

Alina odpowiedziała Warzesze, że zdarzyło jej się być molestowaną w Polsce, a uchodźcy umieją trzymać ręce przy sobie. - Dziękuję za troskę, będę na siebie uważać, a panom z Polski radzę porozmawiać z koleżankami czy siostrami, bo mężczyźni w Polsce potrafią sprawić, że nie czujemy się bezpiecznie - przypomniała. 

Dlaczego nie ma "Projektu Gentleman"?

Program telewizyjny tworzący prawdziwych mężczyznProgram telewizyjny tworzący prawdziwych mężczyzn Lidia Sapińska

„Jest nam dobrze i bezpiecznie”

Dobrym przykładem publicznego linczu na Alinie są wpisy internauty Łukasza Korjata, który zgodził się być cytowany z imienia i nazwiska.

- Prawdopodobnie marna aktoreczka, o której mało kto słyszał, próbuje za wszelką cenę zdobyć trochę popularności i rozgłosu za pomocą burzliwego tematu, zastępując tym samym swój brak talentu – uważa.

Sam Korjat twierdzi, że uchodźców jest w obozach zaledwie kilka procent, zaś większość stanowią „imigranci ekonomiczni, przestępcy i gwałciciele”. Skąd wziął te dane - nie powiedział.

Jasny jest dla niego również cel wyjazdu Aliny. – Tego typu występki mają na celu zmiękczenie opinii publicznej, by zgodziła się na przyjmowanie ich [uchodźców] do swoich krajów w ramach relokacji – pisze.

Taka decyzja byłaby „oderwana od rzeczywistości” i spowodowana „infantylnym umysłem oraz przyswajaniem ciągłej propagandy lewackich środowisk społeczno-politycznych”, bo Polska to „chrześcijański bastion Europy” - i dlatego też sprzeciwia się „destrukcji naszego kraju”.

– Polska jest krajem monolitycznym etnicznie i kulturowo. I taka ma pozostać wedle oczekiwań całości społeczeństwa. Jest nam z tym dobrze i bezpiecznie – uważa. Nie wiadomo, skąd wziął dane o życzeniach całego społeczeństwa.

Ivanka Trum. Farbowana feministka wyzyskuje kobiety w Indonezji

Ivanka TrumpIvanka Trump Evan Vucci (AP Photo/Evan Vucci)

Pluje się po cichu, za plecami

Ludzie plują jadem i rzucają inwektywy głównie pod ogólnodostępnymi postami, gdy można schować się w tłumie i nie pokazywać adresatowi twarzy. Wtedy „kurwa” i „gwałciciel” przychodzą łatwo – gdy anonimowość pozwala na bezkarność.

Do samej Aliny docierają głównie pozytywne komentarze oraz – rzadko – prześmiewcze wiadomości. Ona sama zapewnia, że nikt jej inwektywami w prywatnych wiadomościach nie obrzuca, a nawet jeśli jej się to zdarzy, to zmierzenie się z internetowym hejtem jest częścią jej zadania, bo do Grecji pojechała również dla swoich dalszych znajomych o poglądach bliskich prawej stronie sceny politycznej.

– Chcę im pokazać, jak naprawdę wygląda sytuacja w obozach dla uchodźców, bo mam wrażenie, że ten obraz jest przekłamany w polskiej świadomości. Ja sama, dopóki tu nie przyjechałam, nie mogłam z całą pewnością stwierdzić, jak są traktowani przybysze – mówi.

Do Aliny piszą też ludzie, którzy chcą naprawdę pomóc. Nie tylko słowami. – Niektórzy pytają w wiadomościach, jak można zaangażować się w wolontariat. Znajomi, którzy wiedzą, że nie zarabiam tyle, co możni tego świata, oferują wsparcie finansowe – opowiada. Relacjonuje m.in. przypadki łamania procedur w obozach - gdy o piątej rano policja urządziła łapankę i aresztowała ludzi, którzy nie popełnili żadnego przestępstwa. - Moria to obóz, a uchodźcy traktowani są jak więźniowie – mówi.

Nie ma uzasadnienia dla tarzania się z PiS w seksistowskim błocie. Polemika z Ewą Wanat

Selekcja nienaturalna

Pod artykułem zapowiadającym cykl listów pisanych przez Alinę do rządzących pojawiła się lawina komentarzy. Nie wszystkie to mowa nienawiści, wiele jest entuzjastycznych. – Ufam ludziom, wierzę więc, że Alina jedzie tam z potrzeby serca, ale pewnie także wiedziona ciekawością i młodzieńczą pasja pokazania, że można inaczej! Imponuje mi taka pasja i działanie – napisał Kazimierz Zieliński.

Zapytałam go, skąd bierze się taka liczba agresywnych komentarzy. – Nie wiem, jakimi motywami kierują się hejtujący. Być może to troska o jej bezpieczeństwo, tylko wyrażona w okrutny sposób? A może pospolita niechęć do ludzi czynu? – odpisał.

Sama Alina styka się głównie z seksistowskimi komentarzami oraz politowaniem. – Nikt nie obrzucał mnie inwektywami, nie wyklinał. Zauważyłam jednak, że krytycy traktują mnie pobłażliwie. Piszą: jedź sobie dziewczynko, co ty tam możesz wiedzieć. Przekonasz się na własnej skórze, co się może stać – opowiada wolontariuszka. 

Padają też słowa mające podważyć jej inteligencję: „Paniusi wydaje się, że Grecja, słońce, wakacje i zrobi sobie parę fotek na Instagramie” – wyśmiewa pomysł aktorki jeden z internautów. Inni widzieli w decyzji Aliny „selekcję naturalną głupszych jednostek”.

 – Być może w sercach krytyków oprócz goryczy jest autentyczna obawa, ale to troska zalana jadem i agresja. Alina przecież nie jedzie tam, by zapakować tysiące napalonych facetów i przywieźć ich do Polski. Jedzie pomagać ludziom – uważa Kazimierz Zieliński.

Ale to „pomaganie ludziom” nie kojarzy się w Polsce dobrze. A szkoda.

Katarzyna Mierzejewska (1992) - absolwentka stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Współpracuje z Radiem ZET, publikowała w „Global.Lab”, „Krytyce Politycznej" i „Codzienniku Feministycznym”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.