Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Aleksandra Zawadzka (1992) – filolożka, copywriterka, dziennikarka. 

Basia Czyżewska z „VICE” napisała, że po obejrzeniu „Projekt Lady” odechciało jej się być damą, a Sylwia Chutnik na łamach „Wysokich Obcasów” porównała program do „Opowieści podręcznej”. Zgadzam się z nimi, ale w głowie kotłuje mi się jeszcze jedno pytanie: dlaczego nie wypuścić bliźniaczego programu, ale z mężczyznami w roli podręcznych?

Oglądając drugą edycję TVN-owskiego „Projektu Lady” można zakrztusić się kanapką – której swoją drogą damie robić nie przystoi. A co przystoi? Gotowanie wykwintnych potraw, znajomość tanga argentyńskiego, noszenie się skromnie i elegancko, unikanie imprez, delikatne uśmiechanie się, spokój, ogłada.

I jeszcze: jedzenie zupy odpowiednią łyżką. Jeśli chcesz być damą, nie możesz rzucić soczystym bluzgiem ani okazywać zbyt wielkiej radości. Najlepiej, jeśli indywidualność wymienisz na bilet wstępu do akademii klonów.

74. ludobójstwo. Minęły trzy lata od rzezi jezydów w Sindżarze

Jezydzkie bojowniczki Wojsk Oporu SindżaruJezydzkie bojowniczki Wojsk Oporu Sindżaru fot. Alfred Yaghobzadeh / CC BY 2.0

A jeśli się mylimy?

Załóżmy, że Chutnik pisząca o tresowaniu grzecznych dziewczynek, Czyżewska wytykająca programowi promowanie mowy nienawiści i Zawadzka ze swoim wyliczeniem absurdów przesadzają i się mylą. Że „Projekt Lady” rzeczywiście ma misję dydaktyczną, a nie pod pretekstem eksperymentu społecznego ośmiesza uczestniczki i na kontrowersji buduje oglądalność. Że jest wartościową produkcją.

Dlaczego w takim razie producenci nie dają podobnej szansy mężczyznom? Przecież oni tak samo mogą mieć problemy i kiepskie wzorce, mogą nie znać przeznaczenia widelca, wypowiadać się kulawo i nie wiedzieć, że niektórych rzeczy nie wolno lub nie wypada

Proszę to sobie wyobrazić: tuzin mężczyzn wyjeżdża na kilka tygodni do pałacu w Radziejowicach. Dostają garniturki, są strzyżeni i goleni według gentlemańskich standardów, noszą kapelusze, a następnie uczą się strzelania z kuszy, manier, prowadzenia rozmowy i palenia fajki. Są pod ciągłą obserwacją kamer – gdy łamią się i zachowują w sposób „nienaganny” albo kiedy słyszą, że wyglądają mało męsko czy niechlujnie.

Brzmi dziwacznie i wydaje się być oderwane od rzeczywistości? Owszem. Budzi kontrowersje i wygląda jak wpadanie ze skrajności w skrajność? Oczywiście. To czemu ta sama formuła, ale z kobietami, jest akceptowalna?

Śmietniki w obozach finansuje organizacja, która w 1987 r. dała milion dolarów "Solidarności"

Córki Tahy: Sidra (wyższa) i Sama (udaje rybę łapiącą przynętę). Po prawej Omar Ali Mahoud - przyjaciel rodziny, wolontariusz, uchodźca, fotograf.Córki Tahy: Sidra (wyższa) i Sama (udaje rybę łapiącą przynętę). Po prawej Omar Ali Mahoud - przyjaciel rodziny, wolontariusz, uchodźca, fotograf. fot. Omar Ali Mahmoud

Najbardziej rasistowski program MTV

Ponad dziesięć lat temu w MTV można było oglądać coś na kształt męskiego „Projektu Lady” – program „Od zipa do dżentelmena”. Rzekomych gangsterów i alfonsów, a już na pewno chłopaków w przydużych T-shirtach i dresach, rzucających jako przecinek „bitch”, mających złote zęby i słabość do narkotyków, zmieniano w gentlemanów. Wykonywali zadania, uczyli się etykiety i ogłady, a temu, który zaskoczył wszystkich metamorfozą, wypisywano czek na sto tysięcy dolarów.

Produkcja skończyła się w 2009, po dwóch sezonach. I została nazwana „najbardziej rasistowskim programem MTV”, a producenci widocznie zdali sobie sprawę, że resocjalizacja nie powinna wyglądać w ten sposób

Dla odmiany „Ladette to Lady”, czyli oryginał „Projektu Lady”, przez pięć lat „wychowywał niewychowane dziewczęta” i dostarczał widzom niezłego ubawu, a do tego doczekał się wykupienia licencji przez inne kraje. W Polsce A.D. 2017 z jakiegoś dziwnego powodu wydaje się potrzebny.

Dlaczego nie ma „Projektu Gentleman”? Bo nie powinno go być. Ale czemu w takim razie wciąż kręci się reality show z lekcjami, jak być damą?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.