Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gabriel Krawczyk (1991) – publicysta filmowy, autor bloga „KinomanHipomaniakalny”

„Kapituła nie przyznała w tym roku nominacji w kategorii plakat filmowy” – taki ponury żart o kondycji rodzimego plakatu filmowego wkradł się między zasłużone nazwiska a istotne inicjatywy, gdy 3 lipca ogłoszono listę nominowanych do 10. edycji nagród Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Gdzie się podziali uczniowie polskiej szkoły plakatu? Do którego sierocińca trafiły dzieci Świerzych, Starowieyskich, Pągowskich i Młodożeńców? Czy wolny rynek postawił ich pod murem, a komercyjne kina i prywatni dystrybutorzy filmów sprzedali kulkę w łeb?

Choć w świat poszedł komunikat, że między Odrą a Bugiem plakat filmowy umarł, to głównym winnym braku nominacji jest regulamin. Jakich geniuszy byśmy nie mieli i jakich arcydzieł by nie tworzyli, to zgodnie z zasadami konkursu nie mogą nawet pomarzyć o nominacji, jeśli plakat nie dotyczy polskiego premierowego filmu (najpewniej wyprodukowanego właśnie przez PISF).

Do rywalizacji zgłaszane są tylko komercyjne prace, w które inwestują dystrybutorzy – to do nich, giermków mamony i rynkowych służbistów, skierowany jest alarm kapituły, która w tym roku zdecydowała się nie przyznać żadnych nominacji.

"Listy do młodego kontestatora". W dobie protestów to lektura obowiązkowa

PISF-ie, zrzuć kajdany

Organizatorom nagród proponuję, by zamiast moralizować, zmienili regulamin na taki, który umożliwi szersze spojrzenie na dziedzinę plakatu. Alfabet metod wciąż się rozszerza, samo medium przenosi się do internetu, a idee oraz estetyki rozpraszają się w różnych kierunkach. Czemu PISF nie chce odświeżyć się w tym rwącym nurcie?

PISF-ie, nagradzając artystę spoza dystrybutorskiego obiegu, przypomnisz, że sztuki popularnej nie trzeba umieszczać w cudzysłowie, a plakat może przekroczyć informacyjno-reklamowe ramy. Czego przykład dały nam ostatnio demonstrujące tłumy, trzymające w dłoniach tę samą pracę Luka Rayskiego.

Dostępny w miastach i wsiach, plakat może wychowywać, formować artystyczne gusta, oswajać formy i języki sztuki. A czasem i walczyć. By jednak działał na ulicznym forum i zwracał się do mas, PISF-ie, pozwól, by najpierw zwrócił się do ciebie.

"Poznałam kilku uchodźców. Są kulturalni, ręce trzymają przy sobie. Z jednym spędziłam nawet noc na plaży"

Wolontariusze na brzegu greckiej wyspy Lesbos. Wśród nich Irakijczyk Omar, który na Lesbos przypłynął łodzią półtora roku temu.Wolontariusze na brzegu greckiej wyspy Lesbos. Wśród nich Irakijczyk Omar, który na Lesbos przypłynął łodzią półtora roku temu. fot. Alina Czyżewska

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.