Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Weźcie się opanujcie. To są obywatele i obywatelki, a nie wasze grzeczne, dobrze uczesane dzieci, które trzeba pogłaskać teraz po główce.

Jakoś rozumiem, że dla niektórych może być wstrząsający widok, że gdy wiceminister Zieliński opowiada o protestujących „ubekach”, dwóch młodych ludzi, studentów warszawskiej politechniki, reaguje wyciągnięciem smartfonów, by sprawdzić w Google'u, co to było UB. Pół biedy, gdy to naturalne zdziwienie człowieka, który odkrył, że stojący obok niego sojusznik tak się różni od niego. Gorzej, że czuć w tym protekcjonalizm – jakby powodem do wstydu było w wieku lat dwudziestu nie umieć w lot dekodować słów o mordach zdradzieckich, wdowach ubeckich i potomkach stalinowskich sędziów.

Otóż nie tylko nie jest to wstyd, tylko coś zupełnie normalnego. Przecież to jest właśnie to, o co walczyliście w „Solidarności” i przy Okrągłym Stole: żeby wasze dzieci nie wiedziały, czym są policja polityczna, zamknięte granice i areszt wydobywczy.

Może was dziwić, że młodzi nie wiedzą, czym była UB. Potrafią za to "wyszerować lajfa na fejsie" i udostępnić lokalizację znajomym, żeby pokazać, że biorą udział w proteście.

Dajcie młodym spokój

Uznanie młodych za normalnych obywateli i normalne obywatelki Polski, którzy posiadają swoją podmiotowość i unikalne kompetencje do obrony demokracji, jest teraz ważne nie tylko dlatego, że ta protekcjonalna nuta już raz zaszkodziła KOD.

Dużo ważniejsze jest to, że to na niej teraz przejechał się PiS. Jarosław Kaczyński, jego politycy i propaganda PiS dostarczyła młodym paliwa do aktywności politycznej, właśnie podważając ich podmiotowość i samodzielność – albo opowiadając, że służą komunie, albo pieprząc jak potłuczeni, że za protestami stoi „astrotruf”, czyli popularna w Stanach Zjednoczonych marka sztucznej trawy. 

W czasach waszej rewolucji starsi też patrzyli na was jak na szurniętych. Nosiliście dzwony, długie włosy, dżinsowe kurtki, słuchaliście dziwnej muzyki. Dlatego teraz nie zrażajcie „zdradzieckich mordeczek”.

Nie głaszczcie ich po głowach, nie chwalcie. Dajcie im być sobą, a zobaczycie, ile oni potrafią zrobić dobrego dlatego, że lubią swój kraj i nie lubią, gdy ktoś robi z nich idiotę.

Przez trzy tygodnie będę wolontariuszką w greckim obozie dla uchodźców. W "Osiem Dziewięć" będę publikować listy do Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydło

Alina Czyżewska będzie przez trzy tygodnie wolontariuszką w obozie Moria na greckiej wyspie LesbosAlina Czyżewska będzie przez trzy tygodnie wolontariuszką w obozie Moria na greckiej wyspie Lesbos Alina Czyżewska / Facebook

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.