Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Miłosz Wiatrowski (1989) – historyk, ekonomista, politolog. Doktorant na wydziale historii Uniwersytetu Yale. Były konsultant Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju w Paryżu.  

Stało się - po półtora roku nawoływań, dyskusji, polemik, próśb i gróźb młodzi masowo dołączyli do protestów. Wystarczył zamach na ostatni z filarów demokratycznego państwa prawa – wolne i niezawisłe sądy, a w szczególności Sąd Najwyższy, by wciągu tygodnia na ulice polskich miast wyszły setki tysięcy ludzi.

Wśród nich wielu z mojego pokolenia. Dotychczas mieliśmy więcej chwytliwych łatek („generacja '89”, „pokolenie JPII”, „milenialsi”) niż obywatelskich zasług, więc masowe przyłączenie się młodych do protestów jednocześnie zdominowało narrację opozycyjną i obnażyło fałsz propagandy rządowej, bo marsz „odsuniętych od koryta bolszewickich upiorów i ubeckich wdów” ma twarz uśmiechniętych dwudziesto- i trzydziestolatków śpiewających hymn w jego całym, czterozwrotkowym majestacie, intonujących "Odę do radości", dzierżących flagi Polski i Unii Europejskiej.

Ostatni tydzień pokazał w jaskrawym świetle racje obu stron opozycji. Młodzi udowodnili, że tylko protesty skupione na wartościach i instytucjach mają siłę mobilizacji na skalę całego społeczeństwa.

Wiemy, że PiS nie skończy się dlatego, że będziemy skandować pod Sejmem. To partia z wielkim społecznym poparciem i mocną, szeroką bazą. Zamiast próbować ją obalać politycznie, młodzi skupiają się na obronie fundamentów - niezawisłe sądy i trójpodział władzy oraz wolne wybory są doskonałym przykładem walki nie z PiS, ale o wolną i demokratyczną Polskę.

Młodzi dołączyli zbyt późno

Jednak również my, młodzi, zostaliśmy obnażeni. Zamiast znów narzekać na KOD, dołączyliśmy do jego protestu. Wprowadziliśmy do niego nasze myślenie, nasze priorytety oraz nadzieje. Nie spaliliśmy komitetów ani nie założyliśmy nowych, bo okazało się, że można zmieniać od środka KOD i inne organizacje, który od półtora roku mobilizują obywateli i obywatelki do oporu przeciwko niebezpiecznym zapędom obecnej władzy. Wniosek jest jeden – czekaliśmy za długo.

Zamiast kręcić nosem i narzekać na przesadne upolitycznienie protestów, „niewinne” seksistowskie żarty oraz jałowość i agresywność języka, pokolenie młodych powinno było dołączyć do KOD wcześniej i tą drogą wpłynąć na jego kształtowanie.

Szkoda tych straconych miesięcy, bo Trybunał Konstytucyjny zasługiwał na taką samą obronę jak Sąd Najwyższy - dla wielu z nas miarka przebrała się dopiero wówczas, gdy niezależny Trybunał jest już jedynie wspomnieniem.

Młodzi stanęli przeciw PiS, bo przekroczono trzy fundamentalne granice: ściemy, rozumu i Europy

Protest przeciwko przejęciu Sądu Najwyższego przez PiS, ŁódźProtest przeciwko przejęciu Sądu Najwyższego przez PiS, Łódź Tomek Ogrodowczyk / Agencja Gazeta

Młodzi odrobili lekcje, odróbcie je i wy

W ciągu ostatnich parunastu miesięcy wielokrotnie i często bez skutku namawiałem do dołączenia do odbywających się protestów oraz wspierania opozycji pomimo jej nieudolności i partyjniactwa. Aż do teraz, bo w końcu odrobiliśmy tę lekcję – wiemy, że zamiast czekać na „lepszy KOD”, musimy sami zadbać o poprawę istniejących ruchów obywatelskich.

Obawy moje i moich znajomych potwierdziły się niejednokrotnie w tym tygodniu. Masowy udział młodych i formułowana przez nich krytyka powinien być źródłem refleksji liderów protestów oraz opozycji:

Szanuję różnice międzypokoleniowe, ale nie ma we mnie zgody na czynienie z życia osobistego Jarosława Kaczyńskiego głównej osi narracji protestów. Nie chcę słuchać przydługawych przemówień skompromitowanych w naszych oczach polityków, którzy pozbawieni są autorefleksji i poczucia współodpowiedzialności za to, do czego doszło.

Nie uważam, żeby wyzywanie prezesa Kaczyńskiego go od „Kaczora” lub „Dziobaka” oraz nazywanie „Adrianem” prezydenta Andrzeja Dudy mogło pomóc obronić sądy albo przekonać zwolenników rządu, że bronimy również ich praw i interesów.

Nie uważam, żeby rolą protestujących było grożenie parlamentarzystom PiS więzieniem.

Nie mogę w spokoju wysłuchiwać seksistowskich komentarzy - i tych atakujących kobiety w rządzie PiS, i tych niestosownie komplementujących opozycyjne posłanki i protestujące dziewczyny.

Chcę wspierać polityków opozycji, gdy w budynkach Sejmu i Senatu stoją na straży praworządności, ale oczekuję od nich dostrzeżenia realnie istniejących w Polsce problemów i propozycji ich rozwiązania.

Jako obywatel oczekuję od polityków poważnego traktowania, bez protekcjonalności. Chcę bronić praw, a nie służyć interesom polityków, którzy nie zgadzają się z PiS. 

Straszenie więzieniem i retoryka rozliczeń to język PiS. Demokraci, nie idźmy tą drogą

Protest 'łańcuch światła' pod Sądem Okręgowym w KrakowieProtest 'łańcuch światła' pod Sądem Okręgowym w Krakowie fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta

Weto albo walka

Pomimo ogromnej społecznej mobilizacji trzy ustawy demontujące podstawowe zasady ustroju RP zostały przegłosowane przez obie izby parlamentu. Jeśli ostatnie dwa lata czegoś nas nauczyły, to tego, że na prezydenckie weto nie mamy co liczyć - prezydent Andrzej Duda od dnia zwycięskich dla PiS wyborów parlamentarnych jest jednym z kluczowych aktorów demontażu państwa prawa.

Jednak w ciągu ostatnich dni hasłem cieszącym się największą popularnością jest „3 x weto. Jesteśmy realistami – żądamy niemożliwego”. Wielu z nas potrzebowało ponad półtora roku, żeby wziąć odpowiedzialność za kraj i ruszyć na ulice pomimo rozczarowania całą klasą polityczną. Chcielibyśmy wierzyć, że prezydent Andrzej Duda pójdzie w nasze ślady i zda egzamin politycznej dojrzałości, do którego przygotowywał się przez ostatnie dwa lata.

Jeśli prezydent potwierdzi nasze obawy i obleje egzamin, nie pozostanie nam nic innego niż dalsza walka. Król jest dziś nagi - walczmy więc dalej o uznanie naszych praw i naszej podmiotowości jako obywateli i obywatelek. Stawką jest przekreślenie relacji państwo - człowiek opartych na skrajnym lekceważeniu, które dominowało w III RP i osiągnęło apogeum podczas obecnych rządów PiS.

Bądźmy realistami, żądajmy niemożliwego.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.