Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Marcin Wojciechowski - publicysta, absolwent stosunków międzynarodowych UW, amerykanista, latynoamerykanista. Członek redakcji kwartalnika "Liberte!"

Artykuł pokazuje sposób myślenia sporej części współczesnej polskiej inteligencji i jej stosunek do "rewolucji" Kaczyńskiego. Główny przekaz to: nie wzywać do prawnego rozliczenia polityków PiS za to, co zrobili, bo "to język, którego używa PiS". Autorka twierdzi, że nie ulega wątpliwości, iż politycy PiS złamali prawo, ale wzywa, żeby być "bogatym w dobroć," wyzbyć się zemsty i "zmienić dyskurs, aby nie był oparty na resentymencie".

W trosce o opozycję krytykuje ostatnie demonstracje pod Sejmem i Pałacem Prezydenckim, bo padały tam hasła "straszenia więzieniem". Według niej "to wyraz słabości".

Sądzę, że dokładnie takich wezwań potrzebuje teraz Kaczyński i na właśnie takie cynicznie liczy, znając delikatność i niezdecydowanie inteligencji, którą pogardliwie nazywa "salonem".

Autorka stanęła w jednym rzędzie z TVP Info i "Wiadomościami" TVP. Zaatakowała demonstrantów i opozycję w takim momencie. Lenin mówił o takich ludziach "pożyteczni idioci".

Dominika Sitnicka: Straszenie więzieniem i retoryka rozliczeń to język PiS. Demokraci, nie idźmy tą drogą

Protest 'łańcuch światła' pod Sądem Okręgowym w KrakowieProtest 'łańcuch światła' pod Sądem Okręgowym w Krakowie fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta

Propozycja bezkarności elit PiS

Nie jest jasne, do czego w zasadzie autorka wzywa: do tego, aby nie mówić głośno, że ci, którzy łamią prawo, zostaną ukarani, ale w przyszłości jednak to zrobić? Czy też do tego, żeby ich nie karać w ogóle?

Skoro pisze o dobroci, to pewnie to drugie. W każdym razie wychodzi na to samo: wzywa, aby politykom łamiącym prawo z góry obiecywać bezkarność. Nie napisała, czy jej zdaniem przekona ich to do zaprzestania łamania prawa, ale z kontekstu wynika, że chyba tak, bo wyżej autorka powołuje się na kwestię skuteczności.

Na temat etycznego wymiaru obiecywania bezkarności przestępcom nie wypowiedziała się w ogóle. Szkoda, to też mogłoby być ciekawe: z kontekstu wynika, że skoro wzywa ogólnie do dobroci i zaprzestania zemsty, to chyba wcale nie chce, żeby przestępców karać, przynajmniej tych, którzy łamią konstytucję, bo chyba tych, którzy łamią kodeks karny, to już pozwoli. Bezkarność oferuje elitom.

Suma wszystkich grzechów

Autorka wzywa, by opozycja zamiast tego pokazała projekty ustaw. Wzywa do tego w chwili, gdy opozycja ma mniejszość w parlamencie, a PiS ma Sejm, Senat, prezydenta i Trybunał Konstytucyjny. O tym Sitnicka już nie pisze - po prostu opozycja ma pokazać projekty ustaw.

Autorka nie wie, że opozycja nie ma większości, a PiS brutalnie przepycha swoje ustawy, bez oglądania się na jakiekolwiek inne projekty? Pewnie wie. Ale inteligent zawsze wzywa do zajęcia się pracą merytoryczną, i kropka. Taki był, taki jest i taki będzie, bez względu na okoliczności.

Na koniec autorka podsumowuje swój tekst i samokrytycznie zauważa: "Być może to naiwne myślenie". Otóż cały artykuł jest groteskowo naiwny i idealistycznie łatwowierny. Nie byłby wart uwagi, gdyby nie jedno "ale": publikuje go największa gazeta w Polsce, sztandar polskiej inteligencji.

Tam - jestem tego pewien - spotka się z uznaniem wielu inteligentów, w tym moich kolegów, którzy podzielają dziwaczną opinię, że najlepszym sposobem na opór wobec brutala jest okazywanie mu swojej słabości, zapewnianie mu bezkarności, przemilczanie jego win, żeby się wykazać klasą i nie straszyć nim ciągle ludzi, a w momencie konfliktu: krytykowanie swojego środowiska, a nie przeciwnego, oraz rozgrzeszanie brutala i wspaniałomyślne przerzucanie winy za to, co on zrobił, na swoją formację. Oraz, kiedy brutal ostentacyjnie pokazuje, jak zupełnie nie liczy się z opinią innych, to najskuteczniejszą formą walki z nim będzie zaproponowanie mu merytorycznych rozwiązań.

To jeden jedyny raz w polskiej historii, kiedy inteligencja wygrała: gdy na jej czele stanął robotnik Lech Wałęsa. Przypadek?

Sławomir Mrożek w "Tangu" opisał, czym się skończy sposób myślenia tak celnie ujęty przez autorkę - brutal Edek zdobywa władzę nad wydelikaconymi i ogarniętymi niemocą inteligentami. Napisanie "Tanga" pewnie zajęło Mrożkowi dużo czasu, a tu autorka pokazała ten sam mechanizm na sobie samej, w zwięzłej formie. Jest więc lepsza niż sam Mrożek.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.