Wczoraj pobito demonstranta KOD w Radomiu. Dziś w Warszawie kilkadziesiąt metrów od Pałacu Prezydenckiego grupa neofaszystów groziła trzem chłopakom i kobiecie. "Jeszcze raz pojawisz się na Mokotowie, to cię zaje...my" - usłyszeli
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Cztery osoby (kobieta oraz trzech młodych mężczyzn) poszło na demonstrację KOD na Krakowskim Przedmieściu. Zorganizowano ją po tym, jak bojówkarze zaatakowali członków demonstracji KOD w Radomiu.

W demonstracji nie wzięli udziału, ponieważ Komitet Obrony Demokracji wyprosił ze zgromadzenia Obywateli RP, z którymi przyszli młodzi ludzie. „Pani ze straży nie spodobał się transparent >>Nie chcemy budować IV RP<<, podobno jest zbyt radykalny. Poprosiła, żebyśmy sobie poszli”.

Stanęli kilkadziesiąt metrów dalej i przyglądali się marszowi KOD. Michał: „Na ławce kawałek dalej osiadły takie nieprzyjemne typy. Koszulki >>Red is bad<<, tatuaże z krzyżami celtyckimi. KOD poszedł, a oni siedzieli, więc postanowiliśmy sobie pójść. Oni ruszyli za nami”. Sebastian: „Nie mieliśmy żadnych znaczków, transparentu, nic po czym można by nas zidentyfikować”.

Nastolatki uciekły do kawiarni, z której próbowały się dodzwonić na policję lub zaalarmować znajomych. Pod 112 nikt nie odbierał przez kilka minut, po których siedmioro nacjonalistów zdecydowało się wkroczyć do kawiarni. Michał: „Przedstawili się jako nacjonaliści i ogłosili: >>wychodzicie, będziemy się napierdalać trzech na trzech<<. Dziewczyna, która była z nimi, nagrywała wszystko na komórkę”. 

Gdy młodzi ludzie odmówili udziału w bójce, napastnicy rzucili: „Jeszcze raz pojawisz się na Mokotowie, to cię zajebiemy”. Nie wiadomo, do kogo adresowana była ta groźna, ale nie była pozbawiona sensu – jeden z chłopaków mieszka na Mokotowie, drugi często odwiedza tę dzielnicę.

Nacjonalistkę, która nagrywała zdarzenie, zneźli na Facebooku. Składając zawiadomienie o przestępstwie, przekazali jej dane policji. 

Masz się bać, bardzo bać. Strach udający rozum tworzy wiernego wyborcę

PiS produkuje strach, który przekuwa w kapitał polityczny
PiS produkuje strach, który przekuwa w kapitał polityczny  Karolina Skrzyniarz

Brunatna fala wzbiera (komentarz)

Dziś w Warszawie skończyło się na groźbach. Wczoraj w Radomiu mężczyźni ubrani w koszulki Młodzieży Wszechpolskiej pobili członka demonstracji KOD. Politycy PiS zdarzenie w Radomiu nazwali „wpadką policji”, więc dzisiejsze zajście w Warszawie prawdopodobnie zignorują.

Inni będą pewnie to zdarzenie bagatelizować. Mogę sobie wyobrazić, że w komentarzach pojawią głosy, że nacjonaliści zachowali się „honorowo”, proponując „solówkę”. Mogli przecież nastolatków pozabijać, a tego nie zrobili, więc nie ma o czym gadać.

To wszystko kłamstwa. Przyzwolenie na rozwój organizacji neofaszystowskich to konsekwencje lat zaniedbań polityków, prokuratury, policji i milczenia społeczeństwa.

Głównym winnym jest oczywiście PiS, które od lat romansuje z faszystami, puszcza oko do organizacji kibolskich i publicznie broni burd w trakcie Marszów Niepodległości. Platforma też ma swoje za uszami – mając władzę, nie umiała wymóc ani na policji, ani na prokuraturze, by poważnie zajęły się rosnącą nienawiścią.

Do słownika przeszły już sformułowanie polskiego prokuratora z Białegostoku, który w swastyce dostrzegł hinduski symbol szczęścia i odmawiając wszczęcia śledztwa, napisał, że „nie sposób dostrzec w zamalowanym znaku przedstawiającym swastykę propagowania faszystowskiego ustroju państwa”.

Rzeczywistość jest ponura: od kilku lat liczba przestępstw z nienawiści rośnie w lawinowym tempie – w 2011 roku policja prowadziła 66 takich spraw, a w latach 2015-16 odpowiednio 768 i 765. Podobnie wyglądają liczby postępowań prokuratorskich – w 2011 roku prowadzono 323 sprawy związane z rasizmem i ksenofobią. W 2015 było ich już ponad 1,5 tysiąca. 

PiS nadal udaje, że problemu nie widzi, i gotowe jest twierdzić, że bijący ludzi bandyci to spadkobiercy „żołnierzy wyklętych”. Jednak to, co przynosiło PiS punkty sondażowe za czasów Platformy Obywatelskiej, teraz może się odwrócić przeciwko niemu – obywatele prędzej czy później dostrzegą, że państwo, w którym można bić demonstrantów, a sto metrów od Pałacu Prezydenckiego neofaszyści grożą nastolatkom, to jest właśnie „państwo teoretyczne”. I na dymisję Mariusza Błaszczaka będzie już wtedy za późno.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem