Nie było ich podczas wyborów w 2015 roku, nie głosowali w referendum w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej, a teraz odebrali większość parlamentarną prącej do ostrego Brexitu szefowej konserwatywnego rządu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May mogła nie rozpisywać tych wyborów – mogłaby wtedy rządzić aż do maja 2020 roku. Zdecydowała się na wybory, żeby umocnić swoją pozycję w negocjacjach z Unią Europejską. W swoich rachunkach nie doliczyła się prawie 1,5 mln ludzi poniżej 35. roku, którzy zarejestrowali się jako wyborcy. Tylko 22 maja, w ostatnim dniu rejestracji, gotowość udziału w wyborach zgłosiło ćwierć miliona najmłodszych wyborców, w wieku 18-24 lat, niemal dwa razy więcej niż w 2015 roku.

Ta aktywizacja polityczna młodych wyborców i wyborczyń znalazła odzwierciedlenie we frekwencji wyborczej. Wczoraj do urn poszło niemal 69 proc. osób, w 2015 roku – 66 proc.

Największą przegraną jest premier May, która straciła samodzielną większość parlamentarną, a największym zwycięzcą - Jeremy Corbyn, socjalista przeciwny polityce oszczędnościowej i militaryzacji, pod przewodnictwem którego Partia Pracy poprawiła wynik o 21 mandatów.

Młodzi wyborcy odpowiedzieli na progresywno-lewicowy przekaz Partii Pracy, która pod przywództwem Corbyna zaczyna odzyskiwać życie.

Jak przegrać wybory, zrażając do siebie młodych ludzi

Ekonomia, nie silna władza

Głosujący na May uważali, że potrzeba silnej postaci, która skutecznie przeprowadzi brexit. Starsi wyborcy porównywali ją do Margaret Thatcher. Miała prostą strategię – bez końca powtarzała, że Wielka Brytania potrzebuje silnego przywództwa i ona takie przywództwo zapewni.

W parlamencie mówiła o Corbynie: „Każdy głos na niego to głos na chaotyczny brexit, każdy głos na mnie to głos na wzmocnienie naszej ręki i wsparcie korzystnego dla Wielkiej Brytanii porozumienia z Unią Europejską”. Ta retoryka nie trafiła do młodych wyborców.

Dla wyborców Partii Pracy istotny okazał się nie brexit, ale nierówności społeczne. Partii Corbyna – nazywanego brytyjskim Bernie'em Sandersem – udało się dotrzeć do tych, których do ruiny doprowadziły reformy konserwatystów. Wyszli do ludzi, wysłuchali ich i napisali program gospodarczy, który okazał się kluczem do dobrego wyniku wyborczego.

Zawieszony parlament

W efekcie wczorajszych wyborów żadna partia nie ma wystarczającej liczby mandatów w Izbie Gmin, aby sformować rząd. To oznacza „zawieszony parlament” – Theresa May pozostanie zapewne premierem do następnego posiedzenia parlamentu, które zaplanowane jest na 13 czerwca, a potem zacznie się męcząca, polityczna karuzela.

Pierwsze pytanie brzmi, czy konserwatyści pozbędą się May i zaproponują innego kandydata na premiera. Pod przewodnictwem May konserwatyści mają ograniczone możliwości koalicyjne – Szkocka Partia Narodowa (SNP) oraz Liberalni Demokraci są zdecydowanie przeciwni brexitowi, do którego szefowa rządu prze mimo tego, że podczas kampanii przedreferendalnej wspierała Davida Camerona i przekonywała wyborców do głosowania przeciwko opuszczeniu zjednoczonej Europy. Jej pozycję dodatkowo osłabia to, że obejmując urząd, obiecywała członkom partii, że nie będzie wcześniejszych wyborów.

Drugie pytanie brzmi, czy Jeremy Corbyn będzie w stanie sformować koalicję pozwalającą mu objąć stanowisko premiera. Ma zbyt małą liczbę parlamentarzystów, aby budować większość parlamentarną z jedną z mniejszych partii, a koalicja kilku ugrupowań jest mało prawdopodobna przez różnice programowe – Corbyn dał już do zrozumienia, że nie jest zainteresowany jakimkolwiek układem z Liberalnymi Demokratami. Wsparcie dla laburzystów zadeklarowała za to Nicola Sturgeon, premier Szkocji i szefowa SNP.

Przed Wielką Brytanią burzliwy okres polityczny, na który nie ma czasu, bo po złożeniu w Brukseli pod koniec marca oficjalnej notyfikacji o chęci opuszczenia Unii Europejskiej zegar bezlitośnie odlicza kolejne dni do najgorszego scenariusza dla wszystkich – automatycznego brexitu bez żadnych ustaleń.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem