Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

*Emina Ragipović (1978), uchodźczyni, Bośniaczka, muzułmanka, od 2012 r. obywatelka RP. W Serbii, Bośni i Kosowie dokumentowała przypadki łamania praw człowieka przez reżim Miloševicia. W Polsce założyła wspierającą dialog międzykulturowy i ochronę praw człowieka fundację Kultura bez Granic.

W Polsce żyje około 30 tys. wyznawców islamu. To zróżnicowana grupa. Najliczniejszą społeczność tworzą Arabowie, najczęściej byli studenci, a ostatnio imigranci. Od początku lat 90. ubiegłego wieku przybywali i zakładali firmy Turcy, a Czeczeni uciekali przed wojną i prześladowaniami. Od XIV wieku Polskę współtworzą Tatarzy, obecnie jest ich 3-5 tys. Nieliczni są muzułmanie z Afryki, krajów bałkańskich i konwertyci.

Po co robimy Magazyn „Osiem dziewięć"

Każdy atak terrorystyczny przeraża społeczność muzułmańską, bo uruchamia bezrozumną lawinę w mediach.Nikt nie próbuje niczego zrozumieć, odpowiedzialność natychmiast spada na wyznających islam, uchodźców. Po każdym ataku studia telewizyjne zaludniają pseudoeksperci i kłamiący politycy o skrajnych poglądach. Nikt nie zaprasza muzułmanów, nikt nie pozwala nam powiedzieć, że to nie jest prawda.

A przecież 85 proc. ofiar ISIS to muzułmanie. Codziennie giną ludzie w Syrii, w Nigerii, w Afganistanie i w Iraku. Tylko w tych dwóch ostatnich krajach ofiary to ponad milion ludzi, tylko tam w ciągu ostatnich kilku dni w zamachach talibów i ISIS zginęło ponad sto osób.

W większości zamachów w Europie ginęli muzułmanie, na miejsce tragedii przyjeżdżali wyznawcy islamu, którzy solidaryzowali się z ofiarami. Rannych w szpitalach operowali wyznający islam lekarze, muzułmańscy policjanci ginęli, broniąc ofiar przed terrorem ISIS. I zwykli cywile – kto pamięta, że podczas ataku w Paryżu muzułmanin z Mali uratował grupę Żydów w sklepie, a wyznający islam pracownik ochrony nie dopuścił, aby na stadion dostał się jeden z zamachowców, że w Tunezji muzułmanin swoim ciałem zasłaniał europejskich turystów?

To wszystko ginie w mediach, podobnie jak to, że największe autorytety religijne potępiają ataki terrorystycznie, a ISIS dawno już zostało wyklęte przez społeczność islamską. Inaczej mówi się o zamachach, gdy dokonują ich prawicowi ekstremiści, którzy uznają się za „obrońców Europy”, tacy jak Anders Breivik. Podwójne standardy w mediach powodują, że sformułowanie „islamski terroryzm” obwinia całą społeczność muzułmańską.

Najbardziej boli, gdy po zamachach okazuje się, że służby miały informacje o sprawcach, ale zawiodły, nie zareagowały. Muzułmanie zgłaszali zamachowca z Manchesteru, Syryjczycy w Niemczech zgłaszali do odpowiednich służb te przypadki, gdy udało im się rozpoznać wśród uchodźców zbrodniarzy Baszara al-Asada, ISIS lub znanych sobie ekstremistów.

Integracja przeciwko terrorowi

Uchodźcy muszą być sprawdzeni przez odpowiednie służby, aby wykorzystując uchodźców do Europy nie dostali się zbrodniarze, ale prawdziwym kluczem do zwalczania terroryzmu ISIS jest współpraca państwa ze społecznością muzułmańską. Z ISIS nie da się wygrać bez muzułmanów. To jest nasz wspólny wróg.?Muzułmanie nie mają dziś większego wroga niż terroryści z ISIS.

Najlepiej z terroryzmem radzą sobie dziś Skandynawia, Kanada i Australia, gdzie społeczność muzułmańską traktuje się po partnersku, zatrudnia wyznawców islamu w policji i naprawdę dba o ich integrację ze społeczeństwem.

Boli też, że Polska zapomniała lekcję historii – bo polskich uchodźców muzułmańskie państwa przyjmowały. Kto wie, że prochy generała Józefa Bema, bohatera powstania listopadowego i Wiosny Ludów, w 1929 r. sprowadzono do Polski właśnie z Aleppo, dziś oceanu ruin? Bośnia w XIX wieku przyjęła 25 tys. emigrantów z Galicji. Iran przyjął 120 tys. polskich uchodźców po drugiej wojnie światowej. Jak to się stało, że ta historyczna solidarność państw muzułmańskich z Polakami została obecnie „pochowana w zapomnieniu”?

W islamie musisz szanować jak własne to państwo, w którym zostaniesz przyjęty. Zwalczanie terroryzmu to dla muzułmanów nie tylko oczywistość, ale również nakaz religii. To święte wersety Koranu: „Ten, który ocali niewinne życie, tak jakby ocalił całą ludzkość. Ten, który zabije niewinne życie, tak jakby zabił całą ludzkość”.

Była niechęć, wybuchła nienawiść

W 2003 r. przyjęto ustawę umożliwiającą pozbawianie uchodźców wolności (zwane oględnie detencją). Przepisy te dają wiele powodów, by uciekający przed prześladowaniami mogli zostać zamknięci w strzeżonych, przypominających więzienia ośrodkach.

To pogłębia traumę, szczególnie u kobiet i dzieci, które najczęściej przechodzą gehennę, aby dostać się do bezpiecznego państwa. Krytyka ze strony ekspertów i organizacji pozarządowych została zignorowana, a rządy, które po 2003 r. przejmowały władzę, nie zmieniły ustawy SLD, nie zlikwidowały więzień dla uchodźców. Brak zmian w ustawie otworzył drogę ministrowi Mariuszowi Błaszczakowi, który proponuje obecnie, aby uchodźcy trafiali do zamkniętych ośrodków, za drut i płot, do kontenerów. To traktowanie uchodźców – mężczyzn, kobiet, dzieci, starszych – jak zbrodniarzy, a nie ich ofiary.

W latach 2005-11 polski Urząd ds. Cudzoziemców sześć razy odmawiał mi statusu uchodźcy, nawet po wyroku sądu administracyjnego, który stwierdził, że rozpatrując moją sprawę, łamano prawo. Dopiero w 2011 r. dostałam kartę pobytu tolerowanego, bez prawa do pomocy w integracji i możliwości ubiegania się o mieszkanie. Rok później – polskie obywatelstwo od Bronisława Komorowskiego.

Nienawiść wybuchła wraz z kampanią wyborczą w 2015 r., w której głosy zdobywano, żerując na tragedii uchodźców. Rząd Platformy Obywatelskiej, klucząc i lawirując, zachowywał się nieludzko, wyjątkowo bolesna dla nas była decyzja Ewy Kopacz, która – wbrew obowiązującej Polskę konwencji genewskiej – mówiła, że Polska przyjmie tylko chrześcijańskich uchodźców.

To niezrozumiałe, bo większość ofiar w Syrii to muzułmańscy cywile i choć tragedia nie omija ani chrześcijan, ani niewierzących, to krew ofiar wojny ma ten sam kolor, takie samo jest ich cierpienie i taki sam ból.

Niezrozumiałe było dla nas podjęcie przez Kopacz współpracy z fundacją Estera, która oszukała przyjętych chrześcijan, zostawiając ich na bruku, i z jej prezeską Miriam Shaded, która zasłynęła obrzydliwymi wypowiedziami o uchodźcach i muzułmanach. Odetchnęliśmy, gdy okazało się, że na naszej krzywdzie nie udało jej się zbudować kariery politycznej – na tyle wyborcy uratowali polskie społeczeństwo, polski Sejm i polską demokrację.

Za czasów PO inaczej działała prokuratura, instytucje państwa były bardziej otwarte na zgłoszenia ataków na cudzoziemców. Od czasu zmiany politycznej w 2015 r. co tydzień do fundacji i organizacji, które działają na rzecz ochrony praw cudzoziemców, docierają dwa lub trzy zgłoszenia pobić, dyskryminacji i napaści. To dzieje się w szkołach, w miejscach pracy, na ulicy, a państwo reaguje na to w coraz mniejszym stopniu, za przyzwoleniem władz. Muzułmanie zaczynają z Polski wyjeżdżać – z różnych powodów, ale ostatnio również z powodu braku poczucia bezpieczeństwa.

Świętej pamięci Maria Kaczyńska

Nienawiść Prawa i Sprawiedliwości do uchodźców jest dla mnie niepojęta jeszcze z jednego powodu – świętej pamięci Lech i Maria Kaczyńscy byli jednymi z najżyczliwszych uchodźcom ludzi w Rzeczypospolitej.

Jak dziś pamiętam 2007 r., gdy byłam z moim synem Alim w Teatrze Narodowym z okazji Dnia Dziecka. To spotkanie zorganizowała właśnie Maria Kaczyńska. Był balet „Jezioro łabędzie”. Prezydentowa rozdawała dzieciom uchodźców cukierki.

W 2007 r. straż graniczna znalazła półmartwą Czeczenkę z dwuletnim synem na rękach. Porzucona przez przemytnika ludzi, któremu zapłaciła 2700 dolarów za pomoc w przedostaniu się na Zachód, trzy dni błąkała się po bieszczadzkich lasach, zostawiając za sobą ciała dwóch córek, które zmarły z zimna. Maria Kaczyńska odwiedziła ją w szpitalu, osobiście dbała o to, aby dostała w Polsce status uchodźczyni i mieszkanie komunalne. Była bardzo rozgoryczona niehumanitarnym traktowaniem uchodźców przez państwo. To świętej pamięci kobieta.

Nie sposób się dopatrzyć w dzisiejszej polityce PiS dziedzictwa prezydenta Kaczyńskiego. Szczególnie Czeczeni wspominają go z wielkim szacunkiem, często mówią z uznaniem o jego postawie wobec Rosji, przypominają, że to za jego prezydentury najczęściej otrzymywali pozytywne decyzje, za jego sprawą mogli liczyć na wsparcie państwa.

Nie da się tego pogodzić z koczowaniem czeczeńskich uchodźców na dworcu w Brześciu. Nie da się tego zrozumieć.

Napisz do nas. Skomentuj, pochwal, skrytykuj na 89@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.