Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Oświadczenie Swiatłany Aleksijewicz: Ciągle jesteśmy waszymi braćmi

W prezydium [białoruskiej opozycyjnej] Rady Koordynacyjnej nie ma już żadnego z moich myślących tak samo przyjaciół. Wszyscy trafili do więzienia lub zostali deportowani. Dziś zabrali ostatniego, Maksyma Znaka.

Najpierw wykradli nam kraj, wykradają najlepszych z nas. Ale tę wyrwę w naszych szeregach zapełnią setki innych. To nie komitet koordynacyjny się zbuntował. Zbuntował się kraj. Powtórzę to, co zawsze mówię. Nie szykowaliśmy zamachu stanu. Chcieliśmy zapobiec rozłamowi. Chcieliśmy rozpocząć dialog społeczny. Łukaszenka mówi, że nie będzie rozmawiał z ulicą, ale na ulicy są setki tysięcy ludzi, którzy przychodzą co niedzielę, codziennie. To nie jest ulica. To są ludzie.

Przychodzą z małymi dziećmi, bo wierzą, że wygrają.

Chcę też zaapelować do rosyjskiej, jak się dawniej mówiło, inteligencji. Dlaczego milczycie? Słychać pojedyncze głosy poparcia. Dlaczego milczycie, widząc, jak deptany jest nasz mały, dumny naród? Jesteśmy nadal waszymi braćmi.

I chcę powiedzieć mojemu narodowi, że go kocham. Że jestem z niego dumna.

Ale znowu ktoś obcy dzwoni do drzwi...

Swiatłana Aleksijewicz – ur. w 1948 r., dziennikarka, pisarka, noblistka. Jej tekst został opublikowany 9 września. Odpowiedzi pisarzy rosyjskich dzień później

Swietłana AleksijewiczSwietłana Aleksijewicz Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Tekst Aleksijewicz został opublikowany 9 września. Odpowiedzi pisarzy rosyjskich - dzień później.

Ludmiła Ulicka, pisarka: W Rosji to też może się zdarzyć

Droga Swiatłano! Białoruś przeżywa dziś to, przez co Rosja będzie musiała przejść za jakiś czas. Wydarzenia ostatnich tygodni na Białorusi są dla nas wszystkich wzorem tego, co czeka nas w najbliższej przyszłości. To dobry wzór.

Spokojny i – jak zawsze myśleliśmy – dość bierny naród okazał się bardziej wyczulony na złowieszczą żądzę władzy sprawowanej przez niekompetentnego dyktatora. Zabiera głos z wielką godnością, gromadząc się na placu przed rezydencją władcy w wielotysięcznej demonstracji. Demonstracji pokojowej, bez wybijania witryn sklepowych, bez podpalania samochodów.

Myślę, że wasz protest wyrasta z poczucia własnej wartości tych, którzy nie chcą dłużej znosić władzy człowieka ograniczonego, słabo wykształconego, który oszalał wskutek nieograniczonej władzy.

Ani przez sekundę mego życia nie lubiłam władzy. Żadnej – ani stalinowskiej, ani poststalinowskiej, ani całego korowodu kolejnych naszych przywódców, ani postsowieckiej władzy Putina.

Ale jako człowiek radziecki, który przez większość życia wysłuchiwał bębnienia bezwstydnej propagandy, mam sporą odporność. W porównaniu z naszymi rodzicami i dziadkami żyjemy w „złotych czasach”.

Runęła żelazna kurtyna, otworzyły się granice, docierają do nas szerokim strumieniem informacje ze świata – każdy, kto chce je poznać, po prostu wciska klawisz komputera. Nawet aresztowania przebiegają porządnie, precyzyjnie, bez stalinowskiego rozmachu...

Wydarzenia na Białorusi zniszczyły mój idylliczny obraz świata: stało się oczywiste, że władza szczerzy kły, gdy czuje, że zagrożone jest jej bezterminowe trwanie.

O dziwo, białoruscy obywatele okazali się bardziej wrażliwi na niemoralność i bezwstyd władz, a ich poczucie własnej wartości przeważyło nad biernością, strachem i społecznym lenistwem, w którym pogrążył się cały posowiecki obszar.

Wszyscy – mówię o przyjaciołach, o ludziach myślących tak jak ja – z napiętą uwagą śledzimy wieści napływające z Białorusi. Wiemy o aresztowaniach i o pojawieniu się nowych, wspaniałych przywódców. Rozumiemy, że w waszym kraju stało się coś, co może się jutro wydarzyć w Rosji.

Ślę Ci serdeczne pozdrowienia, życzę zdrowia i siły, życzę, byś żyła w kraju wyzwolonym spod głupiej, przyprawiającej o mdłości władzy. Tego samego, moja droga, życzę sobie.

Ściskam,

Lusia Ulicka

Lew Rubinsztejn, poeta, eseista: Wolność ma twarz kobiety

Droga Swiatłano!

Jak wielu innych pragnę odpowiedzieć na Pani pełne niepokoju, gorzkie przesłanie do lękliwie milczącej rosyjskiej „inteligencji”.

Użyłem cudzysłowu, bo określenie to traci wszelką treść i instrumentalny potencjał. Stosowane jest za szeroko, niezgodnie z sensem i bezwstydnie zawłaszczane przez wszelkiego rodzaju oszustów i łajdaków roszczących sobie wyłączne prawo do wypowiadania się i działania w imieniu „rosyjskiej inteligencji”, a nawet „rosyjskiego narodu”.

To słowo ma dziś w naszej przestrzeni publicznej niewiele wyższą wartość niż kompletnie zdewaluowane słowo „patriotyzm”.

A skoro o patriotyzmie mowa. W ostatnich dniach ulice i place Pani kraju prezentują majestatyczny, tragiczny i nieskończenie urzekający widok. Patrzymy na ludzi, a nie ludność, jak, niestety, wokół nas.

Widzimy naród będący wolną wspólnotą mężczyzn i kobiet różniących się wiekiem, poziomem wykształcenia i typem orientacji i aspiracji kulturowych, ale zjednoczonych wspólnym pragnieniem prawdy, sprawiedliwości, nowoczesności. I ta jednocząca siła nagle przeważyła nad wszystkimi różnicami, a nawet sprzecznościami.

Uderza przede wszystkim połączenie odwagi i wytrwałości z pryncypialnym, płynącym z wewnętrznej motywacji wyrzeczeniem się przemocy.

Widzimy nie tyle „dążenie do wolności”, ile ludzi JUŻ WOLNYCH, którzy swym wzorowym w sensie społecznym i estetycznym zachowaniem rehabilitują – przynajmniej w moich oczach – słowo „patriotyzm”. Jeśli w naszych czasach możliwy jest patriotyzm w pozytywnym tego słowa znaczeniu, to właśnie taki.

Droga Swiatłano,

wiem, że w ostatnich dniach dostała Pani i nadal dostaje wiele listów takich jak mój. Podoba mi się to, że są to głosy prywatne i osobiste, a nie „apele grup obywateli”. Potrzebne i przydatne są także działania zbiorowe. Są one podejmowane, sam podpisałem wiele takich apeli.

Ale, powtarzam, nie ma żadnej „inteligencji” i nie ma żadnego „narodu”. Są ludzie zdolni do różnych form solidarności czy empatii i do opanowania bogatego w treść języka komunikacji zbiorowej.

Lubię od czasu do czasu zacytować fragment z listów Czechowa, z którym w pełni się zgadzam. Oto on:

„Wierzę w poszczególnych ludzi, widzę ratunek w poszczególnych jednostkach rozsianych tu i ówdzie po całej Rosji, bo czy to inteligenci, czy chłopi – siła tylko w nich, chociaż ich mało”. No właśnie! Jest ich mało!

Jedna z Pani książek nosi tytuł „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”.

W dzisiejszych czasach Pani, ze swoją wysoką pozycją moralną, a także wyłaniający się spontanicznie przywódcy (przywódczynie?) białoruskiego protestu, w tym Pani imienniczka, która, gdyby nie sfałszowano ostatnich wyborów, zostałaby zapewne prezydentem (prezydentką?) kraju, a także piękna i odważna Maryja Kalesnikawa i setki, tysiące niezwykłych, niewiarygodnie pięknych, wolnych i bez względu na wszystko wyzbytych gniewu kobiecych i dziewczęcych twarzy, na które można patrzeć bez końca – otóż wszystkie świadczycie o tym, że wojna może nie ma twarzy kobiety, ale ma ją wolność, godność, twórcza wesołość i rezolutna czułość.

Pierwszego czy drugiego dnia masowych protestów w Mińsku i innych białoruskich miastach w pierwszym odruchu napisałem na Facebooku: „Białoruś: horyzontalna rewolucja kobiet. Niech im się uda!”.

Uda się wam, w to nie wątpię. Wygracie, uszczęśliwiając się nawzajem i pokonując samych siebie. Może nie dziś ani nawet nie jutro, ale na pewno.

Szczerze oddany,

Lew Rubinsztejn

Olga Siedakowa, pisarka: Twarz reżimu w jasnym świetle dnia

Droga Swiatłano,

Nie mogę i nie podejmuję się mówić za innych, za rosyjską inteligencję. Na szczęście słyszę głosy bliskich mi osób, które – każda we własnym imieniu – mają do tego, co dzieje się na Białorusi, taki sam stosunek jak ja. Jest to przede wszystkim podziw dla ludzi, którzy na naszych oczach zmieniają się w zjednoczony, nieugięty i nastawiony pokojowo naród. To nie osławiona „opozycja”, tylko cały naród, wszystkie jego warstwy, pokolenia i grupy społeczne.

Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy – mam wrażenie, że Pani też. Ten ruch cechuje niesamowite duchowe piękno. To jakby ktoś zdjął z nich czar i wszyscy powiedzieli twardo „nie!” podłości, okrucieństwu, kłamstwu i nawykowemu upokarzaniu, gotowi na wiele w imię tego ludzkiego sprzeciwu, w imię godności i wolności. Nie widzimy tego w Rosji. Miejmy nadzieję, że kiedyś zobaczymy.

I inne, odwrotne uczucie – wstręt i przerażenie na myśl o tym, co władze pozwalają sobie robić z własnym narodem. Wszystkie te niewyobrażalne historie o torturach, znęcaniu się, sadyzmie. Tak jawnie zbrodnicza – powiem po prostu: diabelska – twarz reżimu nigdy jeszcze nie odważyła się ukazać w świetle dnia. Widząc ujęcia, na których kilku młodych mężczyzn bije i okalecza dziewczynę, ściga nastolatków, by najnikczemniej poniżać i ranić nieuzbrojonych ludzi, myślimy, że tak po prostu nie może być. Gdzie ich tego uczyli, jak stworzyli takich ludzi?

I po trzecie – groza na myśl, że właśnie z tym reżimem nasz rząd wchodzi w sojusze. Na razie omówiono jedynie formy wsparcia: regularna pomoc wojskowa czy rutynowa hybryda, bez znaków identyfikacyjnych. Decyzje zapadają w tajemnicy przed nami. Nikt nie wysłucha naszych opinii w tej sprawie. Obawiam się, że przy takim wsparciu nie dacie rady.

Myślę, że to wszystko, co mogę powiedzieć.

Z całego serca życzę Pani bezpieczeństwa i zdrowia! Pani współpracownikom i wszystkim wspaniałym Białorusinom.

Z miłością,

Wasza O.

Aleksander Archangielski, pisarz: Sukces będzie Wasz

Droga Swiatłano, oczywiście nie możemy milczeć i nie milczymy, choć nasze głosy nie zawsze przenikają przez dźwiękochłonny ekran. Trudno (choć to teoretycznie możliwe) znaleźć jakąkolwiek inteligentną, a przynajmniej poczytalną osobę, która nie solidaryzowałby się z narodem białoruskim i nie gardziła groteskowym dyktatorem, kłamcą i siewcą przemocy, który wiedzie kraj do zguby, korumpuje państwo i poniża obywateli. Wierzę w Wasz powoli, wytrwale i pokojowo wypracowany sukces. Będzie to nowa karta w dziejach europejskiej wolności.

Jelena Bajewska, literaturoznawczyni: Chcemy uczyć się od Was

Droga Swiatłano Aleksandrowna! Drodzy Białorusini, z którymi łączą nas wspólne wartości!

Oczekujecie naszego wsparcia, a przecież to wy wspieracie nas.

Nasze społeczeństwo ciągle nie potrafi tego, co potrafili obywatele Białorusi, nie umie się zjednoczyć, nie umie uświadomić sobie, że rządzi nim okrutny dyktator i jego klika.

Jest nas wielu - tych, którzy rozumieją, jakie zbrodnie popełnia się na Białorusi i w Rosji, ale nasz głos nie jest na tyle nośny, by zmienić cokolwiek w naszym kraju, by wywrzeć presję na naszego dyktatora, żądając, by przestał jawnie i tajnie wspierać Łukaszenkę w naszym imieniu.

Chcemy uczyć się od Was. Chcemy wierzyć, że nasz kraj przestanie staczać się w otchłań dyktatorskiego reżimu obozów koncentracyjnych, że przestanie wspierać dyktatury w innych krajach.

Jelena Bajewska

Natalia Mawlewicz, tłumaczka: A kiedy Rosjanie się obudzą?

Dlaczego milczycie? - pyta nas, a więc i mnie, noblistka Swiatłana Aleksijewicz. Nie mogę nie odpowiedzieć.

Milczymy - a ściślej, odzywamy się pojedynczo, po parędziesiąt osób przychodzimy pod ambasadę Białorusi z biało-czerwono-białymi flagami, setki podpisują listy poparcia dla Białorusinów, ale wszystko to ginie w martwej ciszy rosyjskiego społeczeństwa i bezwstydnych kłamstw rosyjskich władz. Milczymy, bo nasz kraj zatruty jest mrocznym złem, zastraszony jego nikczemną potęgą, zepsuty cyniczną propagandą - bo w naszym kraju ludzie od dawna pogodzili się ze swą bezsilnością, a w najgorszym przypadku zapomnieli, czym jest godność, wolność, solidarność i łatwo uwierzyć, że bronić ich mogą tylko szaleńcy lub „opłacani zagraniczni agenci”.

Jesteśmy podzieleni i sparaliżowani. Patrząc na Białorusinów, wierzę, że nie na zawsze, ale gorzko i wstyd czekać na przebudzenie rodaków, kiedy tuż obok powstają miliony, by bronić prawdy, prawa i godności, a jedyne, co uniemożliwia im zwycięstwo, to pieniądze, pałki i czołgi naszego tyrana.

Stało się jasne, że kiedy protestuje każde miasto i każda ulica, protestują wszyscy - studenci i wykładowcy, robotnicy i programiści, lekarze i gospodynie domowe - takiego protestu nie da się złamać przemocą. Ale ilu ludzi zdołają tymczasem zamęczyć i zniszczyć człekokształtne potwory w maskach i bez identyfikatorów?

Niemało jest nas, którzy myślą tak samo, rozumieją, co naprawdę dzieje się na Białorusi i całym sercem wspierają wolnych Białorusinów. Staramy się mówić prawdę, każdy z nas jest małą agencją prasową, ale bardzo trudno przebić się przez kokon powszechnej obojętności.

Jedno chcę jednak powiedzieć Pani, Swiatłano Aleksandrowna, wszystkim Białorusinom, a także moim rodakom i władzom rosyjskim - Łukaszenka jest uzurpatorem, Cichanouska jest prawowitym prezydentem Białorusi, protest białoruskiego społeczeństwa jest legalny, a jego stłumienie jest nielegalne.

Tylko niewolnicy mogą wierzyć ministrowi Ławrowowi, który mówi o „ingerencji z zewnątrz” i potrzebie wspierania „kierownictwa Białorusi”. To nie żadne kierownictwo, tylko przestępcy. Jako obywatelka Rosji żądam, by władze mojego kraju nie ważyły się, udając pomoc, zdławić białoruskiego protestu.

Oleg Lekmanow, filolog: Zabrakło nam mocnych słów. To wstyd

Droga Swiatłano Aleksandrowna,

nie milczymy. Próbujemy, jak umiemy, wspierać bratni naród, który próbuje pokojowo wyzwolić się spod władzy nikczemnego, oszalałego karalucha. Wielu z nas wstydzi się bardzo państwa, które nazywa się „Federacją Rosyjską” i popiera tego karalucha. Wstydzimy się też tego, że w przeciwieństwie do Was zabrakło nam mocnych słów zdolnych przekonać nasz naród, by zrzucił jarzmo samowoli, która panoszy się w biednej, zniewolonej i umęczonej Rosji.

Patrzymy na Białoruś z nadzieją, wierząc w Wasze zwycięstwo!

Denis Dragunski, dziennikarz, pisarz: Walczycie o honor

Wielce szanowna Swiatłano Aleksandrowna,

odpowiadam na Pani gorzki i słuszny list. Niestety - może na szczęście - nie mogę wypowiadać się w imieniu rosyjskiej inteligencji, nikt mnie do tego nie upoważnił. Ale od siebie, we własnym imieniu, wyrażam najgorętsze, szczere poparcie dla walki narodu białoruskiego o wolność, prawo, sprawiedliwość i, co najważniejsze, o honor. Przeciw upokarzającym represjom i kłamstwom.

Na moskiewskim „Moście Zwycięstwa”, na cokole pomnika żołnierza obrońcy ojczyzny, widnieje napis: „Za nasz honor i wolność, naprzód na wroga!”. Honor jest najważniejszy, jest główną siłą napędową protestu, budzi falę szlachetnej wściekłości i wierzę, że białoruski naród odpowie jak należy na znieważenie jego ludzkiego, demokratycznego, narodowego honoru. Że przywróci wolność i sprawiedliwość.

Co mogę zrobić? Na każdym spotkaniu, w każdej rozmowie przekazuję prawdę o tym, co dzieje się teraz na Białorusi.

Wasza sprawa jest słuszna, zwyciężycie.

Z poważaniem, Denis Dragunski, pisarz i dziennikarz

Igor Czubajs, filozof: Wasi odważni mężczyźni i kobiety

Droga Swiatłano Aleksandrowna,

przeczytałem raz jeszcze Pani apel do rosyjskiej inteligencji i chcę powiedzieć, że porusza on najważniejsze dla nas kwestie.

Przez ostatnie sto lat żaden europejski naród nie doświadczał tak długo i boleśnie ciężaru cenzury i dyktatury jak Ukraińcy, Białorusini i Rosjanie. Dlatego walka o wolność była dla nas od zawsze czymś zrozumiałym, była najwyższą wartością, najważniejszym życiowym drogowskazem, źródłem najprawdziwszej solidarności!

Zapewniam, że Białoruś i białoruski demokratyczny, rewolucyjny protest to główny temat naszych rozmów, całej wolnej rosyjskojęzycznej sieci i istniejących jeszcze na poły wolnych mediów.

Dobrze rozumiemy, że polskie i litewskie „wczoraj” i Wasze dziś to nasze jutro.

Uważnie śledzimy wszystko, co dzieje się w Waszym kraju, i przerabiamy białoruską lekcję. I choć „spod gruzów” słabo dociera głos społeczeństwa obywatelskiego, możecie być pewni, że reakcja w Rosji na Waszą działalność jest silna i pozytywna, że nasze społeczeństwo już się zmienia. [„Spod gruzów” to odniesienie do zbioru artykułów „Iz-pod głyb” pod redakcją Aleksandra Sołżenicyna].

Wieści z Mińska umacniają optymizm tych, którzy jeszcze go nie stracili, i przywracają nadzieję tym, którzy niekiedy pozwalali sobie na zwątpienie! Wraz z wami powtarzamy - „wierym, możam, pieramożam”, wierzymy, możemy, wygramy!

Białoruska fala obniżyła też poprzeczkę tego, co wolno w naszym kraju. Nawet te półoficjalne kręgi, które wolały dotąd milczeć, nie ważąc się mówić publicznie o zmianach w Rosji, teraz otwarcie popierają przemiany na Białorusi, rozumiejąc, że i my ich potrzebujemy. Jednocześnie widać wyraźnie odwrotne zjawisko - kremlowscy propagandyści nie potrafią już kryć swych oszustw, niekonsekwencji i tego, że nie znają odpowiedzi na najpilniejsze pytania! W zawłaszczonej przez władze przestrzeni informacyjnej pogłębiają się rozłamy i przepaści.

Więcej nauk i wniosków wyciągniemy później, ale już teraz musimy powiedzieć jedno: podziwiamy odwagę Waszych mężczyzn, którzy pomimo okrucieństw milicji znoszą wszystko, nie poddają się i nadal walczą o wolność narodu!

Wprost zachwyca odwaga pięknych Białorusinek, które łączą się w łańcuchu protestu, stając czasem na wprost kolumny swoich braci, mężów i ojców. Przed tymi kobietami padamy na kolana!

Patrząc na pokojowe demonstracje, zachwycamy się pomysłowością wolnych ludzi, co więcej, cieszymy się, że potraficie ustrzec się przemocy, którą bezczelnie narzuca zbrodnicza władza. Na antenie sąsiednich krajów stale słyszymy dziś piękną białoruską mowę, która dotąd jakby nie istniała!

Jeszcze jedno. Bądźcie pewni - jesteśmy całym sercem za wolną, ale też niepodległą i suwerenną Białorusią!

Sprzeciwiamy się przyjmowaniu w Moskwie (lub Soczi) człowieka, który kazał strzelać do nieuzbrojonych ludzi. Jesteśmy przeciwni jakimkolwiek negocjacjom z nim poza kwestią ustąpienia.

Byliśmy i będziemy Waszymi braćmi. Rozumiecie to lepiej niż inni - Kreml i rosyjski naród żyją w różnych światach!

CHWAŁA UKRAINIE! NIECH ŻYJE BIAŁORUŚ! I pamiętamy Chabarowsk!

[W ostatnim zdaniu chodzi o wielotysięczne protesty w Chabarowsku latem tego roku w obronie aresztowanego i wywiezionego do Moskwy gubernatora regionu].

Przeł. Sergiusz Kowalski

Tytuł i tytuły poszczególnych wypowiedzi – „Wyborcza”

Zapisz się na przegląd wydarzeń. Codziennie rano i wieczorem

Wyborcza to Wy, piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.