Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„W filmie Zjawa chodzi o relacje człowieka z przyrodą i światem natury. Rok 2015 był najgorętszy w historii. Nasza ekipa musiała się udać na biegun południowy, żeby odnaleźć śnieg. Zmiany klimatu są prawdziwe i dzieją się tu i teraz. To największe zagrożenie, w którego obliczu stoi nasz gatunek. Musimy wspierać liderów na całym świecie, którzy nie chcą dogadywać się z trującymi świat korporacjami, ale działają na rzecz ludzkości, na rzecz miliardów ludzi, na rzecz miliardów biednych ludzi, bo ten problem ich najbardziej dotyczy. Dla dzieci naszych dzieci i dla ludzi, których głos zagłusza polityka chciwości” – mówił, odbierając dwa lata temu Oscara za pierwszoplanową rolę męską. Po 22 latach od pierwszej nominacji (łącznie było ich sześć) większość dziennikarzy i zwykłych zjadaczy chleba spodziewała się płomiennych podziękowań i spiczu o spełnionym wreszcie planie.

Zamiast tego aktor opowiedział w Los Angeles o największym zagrożeniu, jakie gotujemy sami sobie.

 

Zmiany klimatu i efekt DiCaprio

Kate Winslet płakała, wypełniona po brzegi sala w Dolby Theatre przyjęła przemówienie owacją na stojąco, a ponad 34 miliony widzów oglądających oscarową galę słuchało, jak ich idol przekonuje: środowisko naprawdę jest zagrożone, czeka nas katastrofa.

Następnego dnia liczba tweetów na temat zmian klimatu i globalnego ocieplenia była o 636 proc. wyższa niż dzień przed Oscarami. Wyszukiwania w Google’u wzrosły o 261 proc. Analitycy prestiżowego czasopisma naukowego „PLOS ONE” nazwali to „efektem DiCaprio”. „Przemówienie było ważnym momentem dla propagowania kwestii zmian klimatycznych, spowodowało rekordowe zaangażowanie mediów społecznościowych i niemal rekordowo wysoki poziom wyszukiwania informacji online na temat globalnego ocieplenia”.

Za pomocą Google Trends, analizy postów na Twitterze i narzędzi Bloomberg Terminal autorzy „PLOS ONE” precyzyjnie przeanalizowali liczbę wyszukiwań tematów ekologicznych przed przemówieniem DiCaprio i po nim. Sprawdzili wyszukiwania konkretnych zwrotów, których użył, w tym „zmiany klimatu”, „najgorętszy rok”, „globalne ocieplenie”, „trujące korporacje”, i zestawili ze sformułowaniami, które dotyczą zmian klimatycznych, ale nie zostały przez DiCaprio poruszone: „energia słoneczna”, „samochód elektryczny”, „poziom morza wzrost”,„podatek węglowy”.

Niespełna trzyminutowe przemówienie DiCaprio spowodowało, że ludzie wyszukiwali w sieci informacje na temat zmian klimatu ponad pięć razy częściej niż podczas Dnia Ziemi i trzykrotnie częściej niż w trakcie odbywającego się w listopadzie 2015 r. COP21, czyli słynnego światowego szczytu klimatycznego w Paryżu.

Wzmożone zainteresowanie problemami środowiskowymi w internecie utrzymywało się przez kolejne cztery dni. Analitycy nie mają wątpliwości, że wtedy wielu ludzi z hasłem „zmiana klimatu” zetknęło się po raz pierwszy.

Mało tego. Okazało się, że gwiazdor Hollywood również w mediach był silniejszym inicjatorem dyskusji na temat zmian klimatycznych niż Dzień Ziemi czy nawet COP21, na którym podpisano najważniejsze zobowiązanie wobec planety: porozumienie paryskie.

Leonardo DiCaprio odwiedza zagrożone orangutany na SumatrzeLeonardo DiCaprio odwiedza zagrożone orangutany na Sumatrze Fot. East News

...jakby od ciebie zależał los planety...

Ale dla samego DiCaprio to nie był pierwszy raz, gdy alarmował o dramatycznej sytuacji planety i nadciągającej katastrofie.

Już w 1998, rok po nakręceniu przeboju wszech czasów, „Titanica”, gdy miał zaledwie 24 lata, założył Leonardo DiCaprio Foundation, która zajmuje się ochroną ostatnich dzikich miejsc na świecie, zmianami klimatu, ochroną przyrody i oceanów oraz praw rdzennych mieszkańców.

Przez 20 lat fundacja sfinansowała ponad 200 projektów w 50 krajach i na pięciu oceanach. Na ochronę klimatu przekazała ponad 3,5 mln dol., na ochronę dzikiej przyrody – ponad 6,3 mln dol., a na poprawę kondycji oceanów – prawie 3,8 mln dol. Łączne wydatki na działania ekologiczne pochłonęły ponad 100 mln.

Gdy w 2013 r. DiCaprio zorganizował aukcję charytatywną, zaproszone gwiazdy namawiał, by „licytowały tak, jakby od nich zależał los planety”. Zebrał 40 mln. Impreza, która była zasilana energią odnawialną, nie generowała odpadów i promowała lokalną żywność, do dziś jest najbardziej dochodową aukcją charytatywną na świecie.

W filmie „Before the Flood” („Przed potopem”), który nakręcił z National Geographic, gdy został „posłańcem pokoju ds. globalnego ocieplenia” ONZ, opowiadał, jak pierwszy raz usłyszał o zmianach klimatu. – Stosowany dawniej termin „globalne ocieplenie” usłyszałem po raz pierwszy, gdy miałem dwadzieścia parę lat. Rozmawiałem w cztery oczy z ówczesnym wiceprezydentem Alem Gore’em. Gore narysował na tablicy Ziemię wraz z atmosferą. Powiedział, że to najważniejszy problem naszych czasów. Nie miałem pojęcia, o co mu chodzi. Wyjaśnił, że wszystkie środki transportu, statki, pociągi, samoloty, samochody, a także przemysł są odpowiedzialne za emisję dwutlenku węgla – mówi w filmie, w którym podróżuje od Grenlandii, przez Indonezję, Bliski Wschód, po Amerykę, by pokazać największe od setek lat susze w Afryce i Azji, topniejący lód na biegunach i zalewane wyspy na Pacyfiku.

„Jestem aktorem, zawodowym udawaczem. Odgrywam fikcyjne postacie z fikcyjnymi problemami. Sądzę, że właśnie tak ludzie postrzegają zmiany klimatu” – wyjaśnia, dlaczego mało kto bierze na serio alarm naukowców i ekologów.

Rząd zapomniał zaprosić

ONZ nie przez przypadek wybrała właśnie DiCaprio na swojego posłańca. Na Twitterze śledzi go prawie 19 mln ludzi. I mimo że plotkarskie media wypominają mu, że ma prywatny odrzutowiec (a co złośliwsi również to, że w czasie ekologicznej podróży z National Geographic spalono tony paliwa lotniczego i nie tylko), jego apele o wstrzymanie inwestycji w paliwa kopalne, zatrzymanie wydobycia węgla, zahamowanie niszczenia fauny i flory docierają do setek milionów ludzi na świecie. W filmie można posłuchać rozmów gwiazdora z Billem Clintonem, opinii Baracka Obamy, Johna Kerry’ego, papieża Franciszka czy Elona Muska.

Inny przykład jego skuteczności? Kiedy przesiadł się – blisko dekadę temu, gdy w pełni elektryczne samochody były jeszcze w powijakach – do zasilanej z gniazdka sportowej limuzyny Fisker Karma, przez kilka lat przykład „a DiCaprio jeździ i daje radę” padał w każdym tekście o przyszłości e-motoryzacji.

Sam DiCaprio dobitnie o zatrzymaniu zmian klimatu wypowiadał się na szczycie klimatycznym w Paryżu, gdy liderzy 196 państw podpisali porozumienie klimatyczne.

Teraz w Katowicach wielu z nich będzie rozmawiać o jego realizacji i konkretnych działaniach, które muszą podjąć poszczególne państwa, by ograniczyć globalny wzrost temperatury.

Była szansa, że i w Polsce – najbardziej zanieczyszczonym kraju Unii, w którym 80 proc. gospodarki opiera się na węglu – pojawi się Leonardo DiCaprio, żeby dotrzeć z ekologicznym przesłaniem do kolejnych milionów ludzi. Również tych, do których opinia światowej gwiazdy przemawia bardziej niż najbardziej poważanego uczonego. Działająca przy ONZ agencja United Nations Global Compact zapraszała m.in. na wtorkową premierę filmu Ewy Ewart „Klątwa obfitości”, w którym pojawia się aktor.

Ale jego obecność stoi pod znakiem zapytania.

Przez kilka tygodni toczyły się rozmowy z rządem, by zaprosić gwiazdora i zorganizować jego przemówienie. Ale Warszawa oficjalnego zaproszenia nie wysłała ani nawet nie znalazła dla aktora miejsca w kalendarzu trwającego dwa tygodnie szczytu.

– To jest tylko jeden z licznych przykładów, jak polski rząd jest nieprzygotowany do przewodniczenia szczytowi klimatycznemu. Panuje jeden wielki bałagan, zmieniają się plany wystąpień, a agenda wciąż jest bardzo ogólna. Takie wydarzenia potrzebują znanych nazwisk, bo dzięki nim problem zmian klimatu schodzi z poziomu politycznego, nudnego dla przeciętnego mieszkańca i staje się ciekawy i ważny dla zwykłych obywateli. Ale najwyraźniej wasz rząd nie chce, by obywatele interesowali się problemem zmian klimatu – mówi mi wysoki urzędnik ONZ.

Wyborcza to Wy, piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.