Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sylwia Spurek – doktor nauk prawnych, radczyni prawna i legislatorka; od 2002 r. związana z administracją publiczną, od września 2015 r. zastępczyni rzecznika praw obywatelskich ds. równego traktowania

Zawieszony w zeszłą niedzielę protest pokazał słabość instytucjonalną państwa. Ale dużo ważniejsze jest to, że ujawnił silny konflikt wartości między obozem władzy a protestującymi, których (wskazują na to badania opinii) popiera zdecydowana większość społeczeństwa. 40 dni protestu obnażyło to, że Polacy mają świadomość złej praktyki wszystkich dotychczasowych rządów w sferze rozwiązywania problemów społecznych.

Przez ponad miesiąc byliśmy świadkami pierwszej tak poważnej i intensywnej debaty na temat praw osób z niepełnosprawnościami. To sukces protestujących, choć przykre, że w 2018 r., w państwie należącym do Rady Europy i Unii, mówimy o sprawach tak elementarnych, jak renty, zasiłki i prawo do pieluchomajtek. Europa i świat już dawno poszły dalej – w stronę mieszkań wspomaganych, asystencji osobistej, inkluzyjnej edukacji. Tego wszystkiego, co składa się na urzeczywistnianie prawa do niezależnego życia.

1. Przeterminowana debata

To pierwszy wniosek z protestu – charakter dwóch podstawowych postulatów protestujących pokazał, że Polska zatrzymała się na standardach lat 70. XX wieku, a nawet tak przeterminowane postulaty są od lat ignorowane przez wszystkie kolejne rządy.

2. Brak wiedzy

Protest ujawnił, że rządzący krajem nie wiedzą, ile jest osób z niepełnosprawnościami i jakie mają potrzeby. To również pokazuje, na jakim etapie debaty jesteśmy, bo nie da się planować i tworzyć polityki publicznej oraz szacować skutków wprowadzanych regulacji, wiedząc tak niewiele o jednej z dużych, istotnych grup obywateli i obywatelek.

3. Dziura w strukturze rządu

Protestujących dostrzeżono dopiero, gdy znaleźli się na korytarzach sejmowych. Świadczy to o bardzo niskiej sprawności władzy wykonawczej w zakresie rozwiązywania konfliktów społecznych i prowadzenia dialogu społecznego. Jak na dłoni widać było deficyty strukturalne administracji rządowej – zabrakło organu, instytucji, partnera w strukturach rządu, w którym skupione byłyby kompetencje dotyczące potrzeb tej grupy społecznej. W strukturach władzy wykonawczej brak zatem instytucji całościowo, interdyscyplinarnie skupionej na polityce państwa wobec osób z niepełnosprawnościami.

Takim partnerem nie może być ani ministra Rafalska, ani podległy jej pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych, ponieważ kompetencje tego resortu co do zasady ograniczają się do zabezpieczania egzystencji i rehabilitacji zawodowej, a nie dotyczą realizacji prawa do niezależnego życia, które osobom z niepełnosprawnościami gwarantuje prawo międzynarodowe. W dyskusji całkowicie zabrakło głosu nie tylko pełnomocnika rządu do spraw równego traktowania, ale również wiceprezeski Rady Ministrów odpowiedzialnej za politykę społeczną.

Istniejące struktury się nie sprawdziły, o czym świadczą dwa wydarzenia.

Na konkretne postulaty protestujących rząd odpowiedział listą działań w postaci „porozumienia”, które podpisał z własnym ciałem opiniodawczo-doradczym.

W czasie sejmowego protestu rząd zorganizował dużą konferencję, podczas której pochwalił się programem „Dostępność+”. Choć ważny, dotyka on ledwie jednego wycinka problemów i nie najlepiej ustawia hierarchię potrzeb – co z tego, że osobie z niepełnosprawnością łatwiej będzie się dostać do urzędu czy kina, skoro często nie może sama wydostać się z domu i latami czeka na dostosowanie łazienki do swych potrzeb?

Brak struktur powoduje, że zamiast zaproponować zmianę systemową, zaktywizowana przez protest strona rządowa zaczęła łatać dziury.

4. Dość paternalizmu

Na poziomie wartości mieliśmy i nadal mamy spór dwóch systemów. Z jednej strony jest myślenie w kategoriach paternalistycznie działających instytucji, z drugiej – w kategoriach jednostki, jej wolności i prawa do niezależnego życia.

Zgodnie z art. 19 konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych „państwo uznaje równe prawo wszystkich osób z niepełnosprawnościami do życia w społeczeństwie wraz z prawem dokonywania wyborów na równi z innymi osobami oraz podejmie skuteczne i odpowiednie środki w celu ułatwienia pełnego korzystania przez osoby niepełnosprawne z tego prawa oraz ich pełnego włączenia i udziału w społeczeństwie”. Zgodnie z zapisami tego obowiązującego Polskę prawa osoby z niepełnosprawnościami powinny móc korzystać ze wszystkich praw człowieka we wszystkich obszarach życia – na równi z innymi osobami i bez dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność.

Tymczasem rząd chwalił się zapewnieniem osobom z niepełnosprawnościami dostępu do wyrobów i materiałów medycznych, jakby na tym kończyły się ich potrzeby.

Tej odczłowieczającej redukcji potrzeb towarzyszy drugie upokorzenie: brak zaufania. Oferta rządzących – abstrahując od oceny jej merytorycznej zawartości – zakładała wprowadzenie mechanizmów kontrolnych, które uzasadniano często powtarzanym domniemaniem, że zasiłek rehabilitacyjny będzie nadużywany.

Rządzący są przekonani, że lepiej znają potrzeby osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów i opiekunek. Tymczasem nie ma podstaw, by im nie ufać, a zaprzeczanie ich potrzebom jest łamaniem konwencji ONZ. To osoby z niepełnosprawnościami i ich rodzice najlepiej wiedzą, jak w najbardziej odpowiedni sposób wydać otrzymane środki.

5. Nie oszczędzać na godności

Nie przekonują mnie argumenty rządu, który twierdzi, że w budżecie brak środków na sfinansowanie postulatów protestujących.

Tam, gdzie chodzi o realizację fundamentalnych praw człowieka, obowiązkiem rządzących powinno być takie optymalizowanie wydatków budżetowych, aby z obszarów mniej priorytetowych przekierowywać fundusze do obszarów związanych z realizacją podstawowych obowiązków państwa.

Trudno się dziwić oczekiwaniom protestujących, którzy słyszą o dobrej sytuacji finansów publicznych i wydatkach państwa w sferach nie najważniejszych z punktu widzenia obowiązków konstytucyjnych władzy.

Obecny rząd pokazał wyjątkową sprawczość i wrażliwość w sferze polityki społecznej, wprowadzając przywracający wielu godność i niezależność program „Rodzina 500+”. Protestujący i popierająca ich opinia oczekują podobnej, a nawet większej determinacji w przypadku osób z niepełnosprawnością.

To pytanie o polityczne priorytety. Dla mnie jako urzędniczki odpowiedzialnej za weryfikację polityki w zakresie przestrzegania praw człowieka odpowiedź jest oczywista: najpierw są gwarancje realizacji tych praw, a potem inne wydatki. Dlatego mam prawo krytycznie oceniać i apelować o przemyślenie wydatków na infrastrukturę, stadiony, autostrady, linie metra, promocję kraju lub budowę strzelnic. Polska infrastruktura jest na poziomie europejskim, natomiast polityka społeczna urąga międzynarodowym zobowiązaniom państwa członka Unii. 35 mld zamiast w Centralny Port Komunikacyjny warto zainwestować w przywrócenie godności osobom z niepełnosprawnościami.

6. Ratyfikacja protokołu do konwencji ONZ

Elementem wprowadzania konwencji ONZ jest zastąpienie przestarzałej instytucji ubezwłasnowolnienia systemem wspieranego podejmowania decyzji, kiedy nie pozbawia się ludzi ich praw. Konieczna jest też ratyfikacja protokołu fakultatywnego do konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, o co apelował już dawno rzecznik praw obywatelskich i ponad 170 organizacji pozarządowych.

Protokół wprowadza narzędzie o charakterze kontrolnym – umożliwia osobie z niepełnosprawnością poskarżenie się do Komitetu ONZ na łamanie jej praw. Dalsze uchylanie się polityków od ratyfikacji protokołu nie może być rozumiane inaczej niż jak uchylanie się przed kontrolą przestrzegania przez Polskę prawa międzynarodowego.

7. Nowoczesny system wsparcia

Rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar zaapelował, by niezwłocznie rozpocząć prace nad nowoczesnym systemem wsparcia osób z niepełnosprawnościami, z udziałem ich środowisk i organizacji je reprezentujących. Prace trzeba oprzeć na standardach konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, zgodnie z którą każdej osobie z niepełnosprawnością należy zapewnić warunki do prowadzenia możliwie niezależnego życia i uczestnictwa w życiu społecznym.

Konieczne jest połączenie wielu działań z różnych obszarów polityki; miałyby one obejmować: budowę nowego systemu orzekania o niepełnosprawności, dezinstytucjonalizację wsparcia, edukację włączającą, wsparcie osób z niepełnosprawnościami w życiu codziennym i zawodowym oraz w zakresie ochrony zdrowia i mieszkalnictwa.

Nowy system orzekania o niepełnosprawności powinien być podstawą kompleksowego systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami, który – zgodnie z konwencją o prawach osób niepełnosprawnych – powinien określać sposoby udzielania różnych form wsparcia osobom z niepełnosprawnościami przez organy publiczne. Tymczasem rząd idzie w dokładnie przeciwnym kierunku, zapowiadając powołanie systemu orzekania o… niesamodzielności. W ten sposób kontynuowana będzie polityka paternalistyczna, sprzeczna z duchem obowiązującego Polskę prawa międzynarodowego.

Dezinstytucjonalizacja oznacza mieszkalnictwo wspomagane, które jest alternatywą dla domów pomocy społecznej i umożliwia osobom z niepełnosprawnościami prowadzenie niezależnego życia bez odłączania się od społeczności lokalnej. RPO wraz z 54 organizacjami społecznymi wystosował już do prezesa Rady Ministrów apel w sprawie deinstytucjonalizacji systemu wsparcia dla tych osób oraz osób starszych.

Przeciwdziałaniu zjawisku gettyzacji osób z niepełnosprawnościami pomaga asystentura osobista. Szerokie rozpowszechnienie tej instytucji pozwala zapewnić pomoc przy czynnościach związanych z utrzymaniem higieny osobistej, odpowiednim ułożeniu lub zmianie pozycji w czasie snu, prowadzeniu gospodarstwa domowego lub poruszaniu się poza mieszkaniem. Ułatwia dostęp do dóbr kultury czy załatwianie spraw urzędowych.

Jednak asystent osobisty świadczy konkretne usługi na rzecz osoby z niepełnosprawnością, a nie jest jej opiekunem.

Specjalizacja asystentury jest potrzebna w obszarze zatrudnienia: koniecznie należy przyjąć rozwiązania dotyczące trenera pracy, czyli osoby wspierającej osobę z niepełnosprawnością w znalezieniu zatrudnienia oraz udzielającej pomocy – pracodawcy w zatrudnieniu, a pracownikom w stworzeniu miejsca pracy o charakterze włączającym.

***

Rządzący doskonale znają te postulaty. Wiedzą, jakie są standardy międzynarodowe i potrzeby. Na rządowych biurkach od lat leżą grube segregatory zawierające dziesiątki pism rzecznika praw obywatelskich i organizacji pozarządowych walczących o prawa człowieka, które działają na rzecz praw osób z niepełnosprawnościami. Od lat precyzyjnie wskazujemy luki prawne i przedstawiamy rekomendacje koniecznych zmian.

Trzeba skończyć dyskusje i stawianie diagnoz. Teraz jest czas pracy ekspertów i legislatorów nad konkretnymi rozwiązaniami prawnymi. Rzecznik praw obywatelskich, osoby z niepełnosprawnościami oraz organizacje działające w ich interesie będą mówiły rządowi: „sprawdzam”.

„Sprawdzam” powie też we wrześniu tego roku Komitet ONZ, który monitoruje wdrażanie przez państwa konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. W tym sensie protest osób z niepełnosprawnościami ma wymiar nie tylko krajowy, ale też międzynarodowy, bo sprawozdanie polskiego rządu przed ONZ wypadnie bardzo słabo. Dla mnie jako patriotki nie jest to powód do dumy.

Kluczowe jest, żeby „sprawdzam” mówili też inni obywatele i obywatelki. Problemy osób z niepełnosprawnościami to nasza wspólna sprawa – nie tylko dlatego, że każdemu z nas może urodzić się dziecko z niepełnosprawnością i każdy z nas może z dnia na dzień stać się osobą z niepełnosprawnością. Nie dlatego, że mamy starzejących się rodziców lub teściów, którzy wymagają wsparcia.

Dlatego, że osobom z niepełnosprawnościami należy się pełny udział w życiu społeczeństwa, na zasadzie równości z innymi osobami. Są naszymi współobywatelkami i współobywatelami.

Dlatego tak ważne jest, aby głośno mówić, że cała dyskusja nie dotyczy zasiłków i instytucjonalnego, uzależniającego wsparcia, ale kwestii równego traktowania, prawa do niezależnego życia.

Ponad 100 lat temu feministki, domagając się praw wyborczych dla kobiet, żądały „całego życia”. Dziś czas na wsparcie przez nas walki osób z niepełnosprawnościami, które też – po prostu – mają prawo do całego życia. To nasz obowiązek.

***

Projekt „Future is Now – Przyszłość jest Teraz” jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.