Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gazeta Wyborcza wspiera #czarnyprotest, dlatego ten artykuł jest dostępny za darmo dla wszystkich

Klementyna Suchanow – pisarka, reporterka, tłumaczka, badaczka historii i literatury Ameryki Łacińskiej. Autorka książek „Argentyńskie przygody Gombrowicza”, „Królowa Karaibów” i biografii „Gombrowicz. Ja, geniusz”. Aktywistka Warszawskiego Strajku Kobiet

W różnych krajach te ultrakatolickie grupy przyjmują różne nazwy, kryjąc swoje korzenie i powiązania.

Przykład: hiszpańska HazteOir, która protestowała przeciwko prawu do aborcji i małżeństwom jednej płci, nie przyznaje się do związku z meksykańskim tajnym stowarzyszeniem paramilitarnym Organización Nacional El Yunque.

HazteOir poprzez platformę petycyjną zwaną CitizenGO działa od 2013 r. także u nas. Polska strona zbiera np. podpisy pod petycją „O przyspieszenie prac nad projektem Zatrzymaj aborcję ”.

Obie organizacje – HazteOir i CitizenGO – są także jednymi z pomysłodawców i fundatorów inicjatywy europejskiej zwanej One of Us zarejestrowanej w Brukseli w 2013 r. Ich polski oddział, Jeden z Nas, do którego należą m.in. Kaja Godek, Bogdan Chazan, Mariusz Dzierżawski, Joanna Banasiuk, stoi za ruchem „Zatrzymaj aborcję”.

A zatem: skoro nie udało się drzwiami – przez forsowaną w 2016 r. ustawę penalizującą kobiety – to dzisiaj plan zaostrzenia zakazu aborcji wraca oknem, jako nowa inicjatywa, ale z twarzami ze starego projektu (Dzierżawski, Banasiuk) na drugim planie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Prawdziwe źródła Waszego gniewu - wyniki badania internetowego

Ordo Iuris z odnogą chorwacką

Polskie Ordo Iuris chętnie powołuje się na brazylijskie korzenie w Tradicao, Familia e Propriedade (TFP), ale unika tematu oskarżeń o sekciarstwo, które spadły na ową organizację. Pisał o tym w „Wyborczej” Tomasz Piątek.

Po publikacjach Piątka Ordo Iuris skupiło się nie na merytorycznym odpieraniu zarzutów, lecz na dezawuowaniu autora, pisząc o nim „dziennikarz śledczy” w cudzysłowie, „copywriter i pisarz, który stał się znany dzięki książce opisującej m.in. jego doświadczenia narkotyczne”.

Fundacja Instytut im. Piotra Skargi i Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Piotra Skargi – wytoczyły Piątkowi dwa pozwy. Zaskarżyły między innymi słowo „sekta” użyte przez dziennikarza wobec TFP.

Zawiłe powiązania i oddalenie geograficzne sprawiają, że polskie mutacje tych organizacji łatwo wchodzą w nasze katolickie środowisko, wnosząc niby „światowy” sznyt. Kompromitujące aspekty działalności swoich prototypów ukrywają bądź nie są ich świadome. Powielają ich model działania i strukturę.

Neil Datta, sekretarz European Parliamentary Forum on Population and Development, tak opisuje sieć TFP: „Jedna osoba zostanie prezesem organizacji X, członkiem zarządu organizacji Y i zwykłym członkiem organizacji Z”, zawsze jest też ktoś z Ameryki Łacińskiej. Cytat pochodzi z raportu „Modern Day Crusaders in Europe: analysis of a trans-national, religious-political, ultra-conservative, Catholic-inspired influence network known as Tradition, Family and Property” (sierpień 2017 r., s. 5; raport niepublikowany).

Pierwszym ciałem TFP w Polsce była Fundacja im. Piotra Skargi (Fundacja Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. Piotra Skargi), w której zasiadali urodzony w Chile Mathias von Gersdorff oraz Brazylijczyk Caio Xavier da Silveira. Fundacja z kolei założyła Stowarzyszenie Kultury Cheścijańskiej im Piotra Skargi. W obu występują Sławomir Olejniczak i Arkadiusz Stelmach, którzy należą też do władz Ordo Iuris.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ordo Iuris lubi cień. Nieprzejrzysta działalność znanej fundacji antyaborcyjnej i antygenderowej

Działając w ten sam sposób, Ordo Iuris – antyaborcyjny bojownik Europy Wschodniej – eksportowała „wartości konserwatywne” do katolickiej Chorwacji. Założyła tam filię pod nazwą Civilno Društvo.

Pomagał w tym Aleksander Stępkowski, twórca i przez jakiś czas prezes zarządu Ordo Iuris (także wiceminister spraw zagranicznych w rządzie PiS u Witolda Waszczykowskiego). Podczas Tradfestu w Zagrzebiu tłumaczył: „Bez wątpienia nasi przeciwnicy, którzy promują program odczłowieczenia, służą międzynarodowym sieciom. My również potrzebujemy takiej sieci. Dlatego że ani Polska, ani Chorwacja nie są na tyle silne, aby rozpowszechniać tradycyjny program wartości w innych krajach. Musimy to zmienić”.

Wedle raportu Neila Datty jest więcej polskich organizacji powiązanych z TFP, nie tylko Ordo Iuris. Jak wynika z ich stron internetowych, są to Krucjata Młodych, Polonia Christiana 24 czy Przymierze z Maryją związane ze Stowarzyszeniem im. Piotra Skargi, także Polonia Semper Fidelis.

Infografika: Wawrzyniec Święcicki

Widzisz infografikę niewyraźnie? Otwórz ją w nowym oknie

Kiedy dobro ludu wymaga dyktatury

Zarówno wymieniona na początku meksykańska organizacja El Yunque (1955 r.), jak i brazylijska TFP (1960 r.) powstały w okresie zimnej wojny. Świat przecinała wtedy ostra linia podziału: kapitalizm kontra komunizm. Ameryka Łacińska była jednym z pól walki między tymi skrajnościami. El Yunque i TFP zostały założone przez katolików, którzy czuli się zagrożeni popularną na tym kontynencie falą lewicowych idei, zwłaszcza po rewolucji kubańskiej 1959 r.

Odnajdziemy tu także klucz klasowy. Członkami obu organizacji byli przede wszystkim mężczyźni z „dobrych rodzin”, majętni posiadacze ziemscy, nawet arystokraci. Nazwa TFP wszak oznacza: tradycja, rodzina i własność prywatna.

Założycielem brazylijskiej TFP był Plinio Correa de Oliveira, syn arystokratycznej rodziny plantatorów trzciny cukrowej w Pernambuco. Rok wcześniej wydał książkę „Rewolucja i kontrrewolucja”, w której zdefiniował swoje cele.

Twórca TFP rozpoczyna rozważania od chwalenia czasów średniowiecznych, przechodząc do krytyki reformacji XVI wieku, która osłabiła katolicyzm (wyłaniający się protestantyzm i luteranizm nazywa „sektami”). Potem krytykuje rewolucję francuską za wprowadzenie świeckości państwa, wystąpienie przeciwko monarchii i za zgubną myśl, że każda nierówność jest niesprawiedliwa, a wolność – dobrem najwyższym. Złem była również rewolucja 1917 r. i diabelski komunizm, który zagroził własności prywatnej i podważył istnienie boga.

Correa de Oliveira nawołuje do apokaliptycznej kontrrewolucji, a nawet dyktatury: „Zdarzają się okoliczności, które wymagają, dla dobra salus populi [ocalenia ludu], zawieszenia indywidualnych praw i silniejszego działania władzy powszechnej. Stąd dyktatura może być w niektórych przypadkach usprawiedliwiona” (cytat za amerykańskim wydaniem TFP z 2002 r., s. 20).

Dalej Correa de Oliveira wywodzi, że dyktatura kontrrewolucyjna musi zawiesić prawa, by pilnować porządku, co rozumie jako „poświęcenie” – „to poświęcenie jest w całości nakierowane na ochronę prawdziwego prawa dobra”. W końcu „porządek zrodzony z kontrrewolucji rozbłyśnie nawet bardziej niż w wiekach średnich”.

Ten powrót do utraconego raju przeprowadzą arystokraci, bo monarchia to najlepsza forma rządzenia.

Można by te słowa zapisane w 1959 r. uznać za oldskulową egzotykę, gdyby nie fakt, że stworzyły one już raz podłoże pod latynoamerykańskie dyktatury z lat 70. XX wieku. Pisze o tym Stephan Ruderer w „Cruzada contra el comunismo. Tradición, Familia y Propiedad (TFP) en Chile y Argentina”.

Plinio Correa de Oliveira do śmierci w 1995 r. sprawował autorytarną władzę w TFP i naznaczył tym kontynuatorów. Dzisiaj związki TFP sięgają np. faszystowskich partii we Włoszech: Fiamma Tricolore i Alleanza Monarchica, a we Francji Action Francaise (zob. cytowany raport Neila Datty, s. 8, 9). Do tego dochodzi wpływ na przedstawicieli Kościoła w Brazylii i Watykanie.

Raczej nie przypadkiem patronem pierwszej polskiej wersji TFP stał się – jak już wspomniano – ks. Piotr Skarga: jezuita krytyczny wobec reformacji, tolerancji religijnej, nawołujący do silnej władzy królewskiej.

W Polsce od tych organizacji zdystansowali się kardynał Franciszek Macharski i biskup Kazimierz Nycz.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ordo Iuris i brazylijska sekta. Kim są obrońcy życia od samego poczęcia

W 1995 r. sąd francuski uznał TFP za organizację „pseudokatolicką”, co zostało potem przedstawione także w oficjalnym raporcie parlamentarnej komisji śledczej: „pośród najaktywniejszych ruchów pseudokatolickich znajdują się Vie Intense (cf. infra) lub Traditions Famille Propriete”.

El Yunque – radykalizm i przemoc

Powstałą w 1955 r. El Yunque tworzyli członkowie klasy wyższej, także politycy. Organizacja działa tajnie, rekrutuje i indoktrynuje głównie młodych, wiąże ich przysięgą wierności, której złamanie grozi sądem ze strony kolegów. Członkowie El Yunque nigdy się nie przyznają do udziału w niej.

Meksykański dziennikarz śledczy Álvaro Delgado Gómez, autor wydanej w 2003 r., nagrodzonej przez środowisko dziennikarskie książki „El Yunque, la ultraderecha en el poder”, określił cel organizacji jako „walkę z siłami Szatana”, dopuszczającą użycie przemocy lub morderstwa w celu zaprowadzenia „królestwa niebieskiego”.

Po przestudiowaniu dokumentów służb bezpieczeństwa Delgado Gómez pisze, że aktów przemocy dokonywano, korzystając z innych formacji, najczęściej studenckich (np. MURO). Chodzi o podkładanie bomb (np. pod Petróleos Méxicanos), porwania, ataki z bronią na szkoły, zabójstwo prezesa komitetu uniwersyteckiego. El Yunque ma też długą historię wystąpień antysemickich.

Z powodu radykalizmu i przemocy od El Yunque zdystansowało się wielu członków Kościoła, nazwano ich wręcz „wrogami religii” (Delgado, s. 17). Dlatego El Yunque stworzyło w 1972 r. własną kongregację – Cruzados de Cristo de Rey.

Przemoc nie była obca także TFP. Prasa wenezuelska donosiła o udaremnionym zamachu na Jana Pawła II, szykowanym w Caracas w 1984 r. TFP i El Yunque występowały przeciwko polskiemu papieżowi, bo był zbyt ekumeniczny. Obecny papież Franciszek jest dla nich zbyt bliski „Kościoła ubogich”.

Wymieniona na początku tego tekstu HazteOir chwali się, że platforma CitizenGO ma siedziby w 15 miastach na świecie, dostępność w siedmiu językach i wpływy w 50 krajach. Hiszpański odłam TFP zniknął pod koniec lat 90. XX wieku, ale cytowany wyżej Neil Datta twierdzi, że aktywne od 2003 r. HazteOir „może być reinkarnacją TFP-Covadonga (…) albo blisko stowarzyszoną organizacją” (raport w wersji z grudnia 2017 r., s. 13).

A – jak pokazuje skandal w Hiszpanii sprzed kilku lat – HazteOir ma dużo wspólnego także z El Yunque.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ziołami, wydzieliną bobra, szprychami od rowerów, samotnie, z pomocą szeptuch... Jak Polki przerywały kiedyś ciążę

Wojownicy Chrystusa na Ziemi

W 2010 r. w Hiszpanii powstał raport o powiązaniach, także finansowych, niektórych członków HazteOir z El Yunque oraz o infiltrowaniu przez tę drugą, meksykańską organizację hiszpańskich mediów i polityki oraz organizacji chrześcijańskich, których używa jako przykrywki, oszukując ludzi. Raport ten – na zlecenie Conferencia Episcopal Espańola – pt. „El transparente de la Catedral de Toledo” napisał Fernando López Luengos, profesor filozofii w Toledo, zaangażowany w środowisku katolickim.

– Zaczęliśmy podejrzewać, że niektóre osoby, z którymi pracowaliśmy i którym całkowicie ufaliśmy, robią rzeczy, które dalekie są od logiki – wyjaśniał López Luengos w wywiadzie dla infovaticana.com.

El Yunque działa poprzez sieć podstawionych organizacji, „nie ujawniając swojej tożsamości i intencji, tworzy liczne etykiety, poprzez które wpływa na społeczeństwo”. Ma jasną strategię działania, która polega na: 1) zajmowaniu stanowisk politycznych we władzach, 2) osaczaniu, presji i destabilizacji polityki, 3) tworzeniu sieci kaptowania młodych.

López Luengos opisał, jak w kuriach, parafiach, na uniwersytetach, wśród znajomych i polityków badano osoby, które mogłyby się stać użyteczne dla El Yunque lub ich przeciwników. Informacje te gromadzono w centrum dokumentacji.

Rekrutacja składała się z trzech etapów. Najpierw poddawano kandydata testowi posłuszeństwa, np. kazano rzucać martwym zwierzęciem o ścianę klinki aborcyjnej. Dopiero na ostatnim etapie (jeśli przeszedł próby) dowiadywał się o istnieniu El Yunque. Organizacja przyjmowała kandydata po złożeniu przysięgi mówiącej m.in., że jako członek El Yunque „stanie się częścią kasty wybranych”, wojownikiem „o królestwo Chrystusa na Ziemi”.

Raport Lópeza Luengosa, przeznaczony tylko dla biskupów, wyciekł przez jednego ze świadków. Najpierw spotkał się z niedowierzaniem, bo za pośrednictwem organizacji użytych przez El Yunque bardzo wiele osób angażowało się w ważne dla nich akcje, np. na rzecz zakazu aborcji czy edukacji chrześcijańskiej.

Ale sprawa stała się głośna, bo państwo hiszpańskie zakazuje działania grup paramilitarnych i tajnych. Procesy sądowe potwierdziły słuszność tez Lópeza Luengosa.

Sprawa cywilna Pedra Leblica Amorosa o delegalizację m.in. HazteOir została w 2014 r. oddalona przez sąd, który stwierdził, że kwestie przynależności do zabronionych grup tajnych i paramilitarnych powinny zostać rozpatrzone przez inne władze.

Organizacja nie została zdelegalizowana, uznano jedynie, że niektórzy członkowie HazteOir byli członkami El Yunque.

Od obu odciął się natomiast Kościół i inne organizacje katolickie, które skarżą się na manipulacje, a nawet „śledzenie ich działań lub członków innych grup” przez HazteOir.

Od HazteOir i El Yunque zdystansowali się konserwatywni politycy Partii Ludowej, którzy kiedyś wspierali się manifestacjami HazteOir w celu obalenia lewicowego premiera José Luisa Zapatero.

HazteOir straciło reputację i część ludzi, nieświadomych tego, w czym uczestniczyli. Członkowie „rozpłynęli się” – jak pisze hiszpański dziennik „El Diario” – „w innych organizacjach, o charakterze bardziej europejskim, by zdobyć wsparcie ultrakatolickiego sektora we Francji, Belgii, Holandii czy Polsce, krajach z mocno zaznaczoną obecnością ultraprawicy”.

El Yunque włożyło nowe szaty i przyjęło nazwę Organización del Bien Comun.

Wcześniej przebrandowało się HazteOir, tworząc „bardziej europejską” platformę – czyli wspomniane na początku CitizenGO. Tyle że dyrektorem jednej i drugiej pozostaje ta sama osoba – Ignacio Arsuaga. Właśnie on reprezentował HazteOir we wspomnianym wyżej procesie z 2014 r., podczas którego jeden ze świadków zeznał, iż to Arsuaga wprowadził go do El Yunque. Mówi o tym w cytowanym wywiadzie López Luengos.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Embrion: człowiek to czy nie człowiek? Czy na przykład larwa jest motylem?

Zatoczyliśmy koło, czyli jak CitizenGO zbiera podpisy

– W Polsce nie ma przedstawicielstwa CitizenGo w sensie prawnym, ale jest niezależna struktura organizacyjna, której obszar i kierunki aktywności w kraju są w pełni autonomiczne – wyjaśnia w rozmowie ze mną Paweł Woliński, „acting director” polskiej edycji CitizenGO. – Fundacja jest podmiotem hiszpańskim, zarejestrowanym w Hiszpanii i działającym według hiszpańskiego prawa.

W marcu 2017 r. w programie „El Yunque, al descubierto” pokazano, jak łatwo na platformie CitizenGO o fałszywe podpisy.

Sprawdziłam to na polskiej stronie. 20 marca kilkakrotnie – o godz. 21.24, 21.26, 21.29 – podpisałam petycję „Zatrzymać turecki atak na Afrin! Powstrzymać masakrę ludności cywilnej!” nazwiskiem Nadia Pedro. Raz oznaczyłam swój kraj jako Andorę, raz jako Algierię, raz jako Armenię. Za każdym razem podałam wymyślony adres e-mail. A więc jestem Nadią Pedro z adresem 1234@1234.com, potem 12345@12345.com i 123456@123456.com. Wszystkie zostały momentalnie zaakceptowane.

Idealne zadanie dla robotów – mogą wygenerować każdą liczbę podpisów pod każdym wnioskiem. A to właśnie CitizenGO zbierało podpisy pod petycją online o „Wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej” i pomagało fundacji Życie i Rodzina Kai Godek w wyszukiwaniu wolontariuszy do zbierania podpisów pod „Zatrzymaj aborcję”.

Bo myśli mają wprawdzie średniowieczne, ale sprawnie używają nowych technologii. Wnikają w świat polityki i mediów i przeprowadzają swoją kontrrewolucję.

Wyborcza to Wy, piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.