Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Krok 1. Czcionka

Katarzyna Bonda, Cambria 16. Skupia się na zdaniu, musi je wyraźnie widzieć. Pisze na najnowszym macbooku.

Małgorzata Kalicińska, Times New Roman 14. Pracuje na zwykłym pececie.

Wit Szostak, wcześniej Georgia, Courier, teraz Century Schoolbook. Tekst musi wyglądać tak, jak będzie się układał w książce. Długo oswaja się z nowym sprzętem, pisze na starym laptopie.

Joanna Bator, Times New Roman 12. Nie robi marginesów, tekst musi być wyrównany od prawej do lewej. Lubi, kiedy wygląda jak równa rzeka. Akapity ją irytują. Dopiero przy pierwszym czytaniu nadaje mu formę. Niedobrze, kiedy linijka kończy się na końcu strony. Lepiej, gdy zostaje w połowie albo na początku. Pisze na toshibie.

CZYTAJ TEŻ: Pisanie to w ogóle ryzykowna robota. Rozmowa z Joanną Bator

 

Rafał Kosik, Arial 10. Żeby na ekranie mieściło się jak najwięcej tekstu. Ustawia czarny ekran i zielone litery. Tak wyglądały wyświetlacze komputerów w filmach "Obcy" i "Obcy 2". Ustawia Worda na tryb pełnoekranowy. Zmienia narzędzia, by ćwiczyć mózg. Rutyna go usypia. Najczęściej pisze na laptopie Lenovo ThinkPad, bo ma wygodną klawiaturę. Używa też dużego, graficznego komputera, małego notebooka i smartfona z klawiaturą podłączaną za pomocą bluetootha.

Vincent V. Severski, Georgia 14. "Nielegalnych" napisał na laptopie IBM. Za radą syna zmienił na maca. Ma komputer stacjonarny, macbooka air i iPada. Pracuje na wszystkich równocześnie w chmurze.

Janusz L. Wiśniewski, Arial do felietonów, nowa polska czcionka Lato do książek. W domu pracuje na 24-calowym iMacu oraz macbooku air, z tym drugim także podróżuje. W biurze ma della z dwoma monitorami, na jednym program komputerowy, nad którym pracuje, na drugim prywatne rzeczy. Robi kopie zapasowe tekstów w Dropboxie, zawsze ma w chmurze aktualną wersję książki z datą i godziną ostatniej aktualizacji.

CZYTAJ TEŻ: Dlaczego Rosjanki, Ukrainki i Kirgizki kochają Janusza L. Wiśniewskiego?

Krok 2. Impuls

- Zawsze jest tak samo. Zaczynają prześladować mnie jakieś słowa, frazy. Są uporczywe, przypominają się, gdy biegam, jeżdżę na rowerze, gotuję zupę - mówi Joanna Bator. Rozwijają się i w końcu zwykle stają się tytułem książki: "Piaskowa Góra" (od nazwy osiedla w Wałbrzychu, gdzie pisarka mieszkała 12 lat), "Chmurdalia" (od frazy z wiersza Bolesława Leśmiana "coś srebrnego dzieje się w chmur dali") "Ciemno, prawie noc" (nie wiadomo skąd). Po tej ostatniej, nagrodzonej Nike, przyszły naprawdę ciemne miesiące. - Pierwsze trzy powieści napisałam szybko. Zmęczyłam się. Ktoś bliski zachorował i tak dalej. W końcu zaczęła kołatać się fraza "zniknęła bez śladu". Ale nic więcej. Pierwszy raz wtedy skorzystałam z pomocy komputera, by zobaczyć, z czym połączy się w wyszukiwarce - opowiada pisarka. Internetowe linki poprowadziły ją na Sri Lankę. Powstały "Wyspa łza" (teaser) i "Rok królika" - książka, nad którą autorka kończy właśnie pracę. - Teraz w głowie mam już coś nowego: "w ciągu godziny". Być może to początek czegoś - mówi pisarka. - Te słowa przeczytałam, szukając czegoś innego. Dotyczą statystyki popełnianych w ciągu godziny samobójstw.

Dla książek Bator ważne są też zahaczki. To fragment zasłyszanej opowieści (ostatnio najbardziej inspirujące są dla pisarki "autystyczne konfabulacje taksówkarzy"), albo coś charakterystycznego w wyglądzie napotkanego człowieka. - Kolor skóry, brodawka, szklane oko, tik. Obdzielam tym moje postacie - mówi Bator.

Wit Szostak początek widzi w strzępkach zdań, pojęciach, koncepcji postaci, np. człowiek przegrany. - Nie myślę fabułą, ona jest drugorzędna - mówi. Siada do komputera, z trzech dni pisania rodzi się narrator.

Połowa "Samotności w Sieci" powstała na basenie. Kiedy Janusz L. Wiśniewski pracował nad książką, dzień zaczynał od przepłynięcia kilometra. - Podczas pływania człowiek jest bardzo samotny, pozostawiony z własnymi myślami. Pokonując kolejne długości, budowałem wątki do książki. A potem szybko skuterem lub autem do biura i spisywałem to, co wymyśliłem na basenie - opowiada.

Małgorzata Kalicińska najpierw stawia sobie pytanie: po co chcę napisać tę książkę. Vincent Severski, autor trylogii szpiegowskiej zapoczątkowanej przez "Nielegalnych", pomysły czerpie z własnego życia. - Wszystko, o czym piszę, jest osadzone w moich doświadczeniach. Oczywiście z zachowaniem tajemnic, do których jestem zobowiązany - mówi.

Katarzyna Bonda nie czeka. Sama szuka wydarzenia, które poruszy ją i zainfekuje. - Włoski na plecach muszą stanąć dęba - mówi. Ziarenko obrabia miesiącami - buduje historię, postaci, miejsca. Podejrzewa, że z zewnątrz wygląda to tak, jakby nic nie robiła. - Miesiącami leżę, łażę z psem, sprzątam. To czas, gdy opowieść układa mi się w głowie. Nie spieszę się. Jeśli pójdę za szybko dalej, historia się posypie - mówi.

Krok 3. Dokumentacja

- Siadam do książki zazwyczaj po szczegółowym przygotowaniu badawczym. Np. materiały do "Bikini" zbierałem dwa lata - mówi Janusz L. Wiśniewski. Zawsze ma przy sobie czarny notatnik Filofax i mnóstwo długopisów w kieszeniach skórzanej torby na wszelki wypadek. - Radar mam cały czas włączony. Spotykam w kolejce w sklepie kobietę o oczach idealnych dla mojej postaci. Albo słyszę kawałek rozmowy, którą chcę wykorzystać. Niebezpieczne jest coś mi opowiedzieć. Mogę to gdzieś opublikować - dodaje ze śmiechem w głosie.

U Katarzyny Bondy dokumentacja trwa miesiącami. - Najpierw jadę na dwa tygodnie, żeby poznać miasto, w którym będzie się dziać akcja powieści. Potem robię sobie kilkudniowe sety. Śpię w najgorszych hostelach albo po ludziach. Staram się żyć jak Sasza, moja bohaterka, która pracuje w policji, a tam przecież nie zarabia się kokosów. Poza tym tylko tak można zebrać dobre historie. Proszę o pomoc miejscowych, czasem oprowadzają mnie osoby, które biorę na stopa. Kiedy trzeba, wynajmuję przewodnika - opowiada Bonda.

Ciężko umieścić scenę w miejscu, którego się nie poznało. - Najważniejsze są emocje, aura miejsca, osobisty liryczny moment, którego nie znajdzie się w internecie - mówi Severski. Bonda chodzi w te same miejsca o różnych porach dnia. To, co w ciągu dnia wygląda uroczo, o świcie może przyprawić o dreszcze. O zebranie takich wrażeń chodzi.

- Czytelnik nie może się poczuć lekceważony. W trakcie pisania mam mnóstwo poprzyczepianych wszędzie karteczek z rzeczami do sprawdzenia. Np. bohaterka wsiada do "malucha", ale czy na pewno wtedy jeździły? Autobusy, ulice, tytuły piosenek, wszystko sprawdzam, żeby potem nie było wstydu - mówi Małgorzata Kalicińska.

- Napisałem, że pistolet Glock ma bezpiecznik, i czytelnicy natychmiast dali mi odczuć, że się mylę - przyznaje Vincent Severski.

W "Pochłaniaczu" Katarzyny Bondy miała się znaleźć scena, w której sprawca ucieka z miejsca zbrodni. Dla intrygi liczyć się miała każda minuta. Pisarka poprosiła koleżankę, by przebiegła zaplanowaną trasę, jak najszybciej potrafi. - Dzwoni do mnie zaaferowana: "tam wszędzie po drodze był monitoring!" - śmieje się Bonda.

- Przed napisaniem "Bikini" pojechałem do Drezna, by ze stoperem zmierzyć czas potrzebny do przejścia z podziemnego schronu do mieszkania bohaterki. Zajęło to ok. 30 minut, dodałem gruz po bombardowaniu i wyszedł mi czas, jakiego potrzebowała - opowiada Janusz L. Wiśniewski.

Rafał Kosik wymyśla światy. Nawet kiedy umieszcza swoich bohaterów w Warszawie czy Londynie, przerabia je tak, by pasowały do opowieści. - Ulice i budynki z moich książek, poza tak charakterystycznymi jak Pałac Kultury, nie istnieją. Nie chcę się ograniczać - mówi. Jeśli coś sprawdza w trakcie pisania, to najczęściej teorie naukowe, dawne wynalazki.

Krok 4. Konspekt

Do planowania można podejść radykalnie - darować sobie konspekt i dać się ponieść opowieści. Joanna Bator nie ma planu ani pojęcia, co będzie na końcu. Nie wie, dokąd zaprowadzi ją zdanie. Zna tylko ogólną atmosferę powieści, jej aurę. Przy "Roku królika" wiedziała, że będzie to książka o potworności. Historia kobiety, która znikła bez śladu. Zanim zaczęła pisać, przeczytała ponownie "Frankensteina".

Katarzyna Bonda nie siada do pisania bez przygotowania szczegółowego planu. - Muszę napisać książkę na sucho. Nie piszę po kolei. Każda scena to oddzielny byt z własną logiką i atmosferą. Potrafię dopieszczać zdanie przez sześć godzin, a potem bezpiecznie wracam do dokładnie ułożonej historii - tłumaczy. Zdarzają się oczywiście drobne modyfikacje, kiedy np. ktoś, kto miał zginąć, za nic nie chce umrzeć.

Pomiędzy jest wiele metod pośrednich. Plan na książkę układa się w głowie. Tyle że w trakcie pisania niektóre wątki idą w zupełnie inną stronę, niż się zakładało. Małgorzacie Kalicińskiej czasem buntują się bohaterowie - Paula [z serii "Rozlewisko"] zupełnie nie chciała być taka, jaką ją sobie wyobraziłam - mówi.

Vincent V. Severski realizuje swój przemyślany pomysł mniej więcej do połowy powieści. - Potem zaczyna się pisać sama i nic z tym nie mogę zrobić - opowiada.

Rafał Kosik przygotowuje minikonspekty; zarys tego, co napisze w ciągu kilku kolejnych dni. Musi mieć do tego notes i pióro wieczne. Odręczne pisanie wprowadza pewną dyscyplinę myślową, by uniknąć skreśleń, trzeba dobrze ułożyć sobie w głowie to, co się chce opowiedzieć.

Wit Szostak swoje pojedyncze zdania, urywki, strzępki i pojęcia rozrysowuje na odwrocie tapety, którą rozkłada na blacie biurka. Powstaje ogólny schemat, plątanina kółek, kresek, symboli i słów. Z tego, jak z tematu jazzowego, układa opowieść.

Janusz L. Wiśniewski łączy dyscyplinę z twórczą wolnością. - Rysuję diagramy schematyczne moich książek, podobne do schematu programu komputerowego. Jeśli zdarzy się to, pójdę w tę stronę. Jeśli coś innego, w drugą. Decyzję o tym, co zrobi mój bohater, podejmuję spontanicznie, ale chcę być na nią przygotowany. Schematy wypełniam kodem, czyli tekstem.

Krok 5. Biurko

- Zanim zacznę pisać, przecieram komputer ściereczką Domol z Rossmanna o zapachu zielonego jabłuszka. Przez chwilę w pokoju panuje chemiczny zapach, który kojarzy mi się z przygotowaniem blatu do pisania. Biurko mam zawsze czyste. Nic na nim nie ma oprócz komputera, lampy i zielonej herbaty. Lubię porządek wokół mnie, bo kiedy piszę, mam w głowie niebywały pieprznik - mówi Joanna Bator. Jej biurko to wielki stół o masywnym, blacie ze starego, popękanego dębu, przy którym mogłoby usiąść osiem osób.

Janusz L. Wiśniewski, kiedy pracuje w domu, siada przy archaicznym, wiejskim stole z dwiema szufladami. Ma małe, jednopokojowe mieszkanie. - Tu śpię, piszę książki, jem śniadanie i słucham muzyki - mówi.

Na biurku Vincenta Severskiego leży tylko notatnik, coś do pisania, stoi kubek z kawą lub herbatą i kilka gadżetów z czasów służby w wywiadzie, m.in. skrzynka z drzewa oliwnego od przyjaciela z Mosadu i kryształ od szefowej MI5 Stelli Rimington.

Mały Ganeśa według indyjskiej mitologii usuwa przeszkody i zapewnia powodzenie. Dlatego siedzi sobie na biurku Małgorzaty Kalicińskiej. Dostała go w prezencie od przyjaciela i stał się w pewnym sensie jej talizmanem.

Gabinety Wita Szostaka i Rafała Kosika są wypełnione książkami. Na ich biurkach piętrzą się zupełnie niepotrzebne do pracy przedmioty. - Obrastam rzeczami, szkoda mi je wyrzucać - przyznaje Kosik. Stosy czasopism i kartek sąsiadują u niego z górami śrubek, kabli, bibelotów. Na dużym kolonialnym stole Szostaka między nierównymi wieżami z książek leżą zużyte markery, stare puszki po kreteńskiej oliwie, suwmiarka i liczne zegarki. - Czasem, bardzo rzadko, wszystkie je nakręcam i słucham jak tykają - mówi.

Kiedy siada do nowej książki robi porządek na biurku. Z czasem i tak wszystko pęcznieje. - Nie mogę sprzątać w trakcie pisania. Jakbym przesunęła choć karteczkę, pogubiłabym się - mówi Katarzyna Bonda. Jej biurko systematycznie obrasta książkami, notatkami i wydrukami.

Na parapecie obok biurka Joanny Bator stoją znaleziona na wyspie Karpathos czaszka kota i czaszka kozy - prezent od męża (nazywają ją bella koza), kamień z sąsiedniej bezludnej wyspy Sarii z inkluzją w kształcie jednorożca i płaczący Budda.

Najważniejsze jest zdjęcie bliźniaczek, towarzyszy pisarce od dwudziestu lat. Jedna dziewczynka jest jasna, symbolizuje życie, druga to kruchy cień. Połączone ramionami zdają się tworzyć jedną postać. - Nie lubię o nim mówić, ale wiem, że to zdjęcie jest kluczowe dla mojego pisania. Jest ważne w "Roku Królika". Każdy człowiek ma gdzieś swoją fotografię. Kiedy ją znajdzie, rozumie kierunek swojego życia, twórczości - mówi Bator.

Krok 6. Doba

- Wyliczyłem kiedyś, że jeżeli napiszę każdego dnia trzy strony, to po 365 dniach będę miał opasłe tomisko. W takim reżimie wytrzymałem dwa dni. Bo pisarzem jestem raczej po godzinach, głównie zajmuję się pisaniem programów komputerowych - mówi Janusz L. Wiśniewski. Pisze przede wszystkim wieczorami. - Mój mózg nastawiony jest na to, że rano powinienem robić coś poważniejszego - mówi. Nawet w weekend nie siada do pisania wcześniej niż o 14.

"Po godzinach" w ostatnich 15 latach napisał ponad 30 książek.

Joanna Bator pisanie dzieli na dwie tury, przecięte lunchem i bieganiem po lesie. Małgorzata Kalicińska pisze "w międzyczasie". - Między spotkaniami, szczepieniem psa. Inaczej nie potrafię - mówi.

"Felix, Net i Nika", cykl książek dla młodzieży, wywrócił rytm życia całej rodziny Kosików. - Najchętniej piszę nocami, od wieczora do świtu. Reszta domowników też przestawiła się na nocny tryb życia. Zdarza się, że kolację jemy po północy - opowiada Rafał Kosik.

Nocne pisanie uprawia też Szostak. Cisza tłumi wrażenia, pisze do rana. - Kończę, gdy budzą się ptaki - mówi. Przed nim wyzwanie - pierwsza książka, którą napisze jako ojciec bliźniaków. - Będę musiał zmienić system, pisać regularnie? Nie widzę siebie jako pisarza na co dzień - zastanawia się. Bo do tej pory pisanie było "poza życiem". - To ekstaza, wyjście z życia na miesiąc, półtora - mówi Szostak.

Bonda też znika. Mama zabiera na trzy dni córkę Ninę, ona nie odrywa się od ekranu. - Nie kąpię się, nie śpię, nie jem. Jak dobrze żre, to się nie zatrzymuję. Mam jedną scenę, to biorę się za kolejną, i jeszcze jedną. Dasz radę, mówię sobie - opowiada pisarka. Jeśli śpi, to do popołudnia. Pisanie zaczyna o 18, kończy rano. - Zdarza się, że dopiero co zamknęłam oko, a budzi mnie przez domofon listonosz. Musi być przekonany, że jestem wariatką albo starą pijaczką, bo jak lump śpię w tym, w czym chodzę - mówi Bonda.

Z pracy w wywiadzie Severskiemu w pisaniu przydaje się dyscyplina. Pisze od 9 do 14. Stara się pisać codziennie, ale bez presji. Przyznaje, że gdzieś w tyle głowy zostały jednak wyliczenia Stevena Kinga - aby wyżyć z książek, autor powinien napisać minimum 2,5 tys. znaków. - Pisanie przychodzi mi łatwo i sprawia dużą przyjemność, więc jak mam dobry dzień, to potrafię nastukać i 10 tys. - mówi. Podobnie Rafał Kosik. 10 tys. to magiczna liczba, która mówi: jest dobrze. Historia się niesie.

Zamieszanie wokół czasem paradoksalnie pisarzowi pomaga. - Piszę w halach odlotów i na pokładzie samolotów. Podróż jest zawsze wydarzeniem ekscytującym, liczę, że te emocje przeniosę do książki - mówi Janusz L. Wiśniewski. Rafał Kosik podczas niedawnej podróży do Azji pisaniu poświęcił 12 lotów między kolejnymi celami podróży. - Jeśli mam stan spokoju w sobie, już niewiele mi przeszkadza - wyjaśnia. Dlatego literacko służą mu również kawiarnie. - Zmieniam miejsca. Gdy w jednym wyczerpuje się energia, szukam nowego - mówi.

Krok 7. Nastrój

Do pisania trzeba się odpowiednio przygotować, często zaczyna się od przebrania w robocze ciuchy. Żadne ekstrawagancje, raczej dres. - Ubranie nie ma wielkiego znaczenia, musi być wygodne - tłumaczy Kosik.

Katarzyna Bonda zakłada za duże spodnie, starą piżamę po tacie, czapkę, wełniane skarpety i polar, który dostała od policjantów z Piły. Ubiera się ciepło, ale i tak marznie. - Cały czas palę, więc wietrzę. A zazwyczaj jest zimno, bo nie umiem pisać przy pięknej pogodzie - mówi.

Janusz L. Wiśniewski nigdy nie pisze, kiedy czuje się szczęśliwy. Czasem musi się wprowadzić w nastrój melancholii. Pomaga poezja: Poświatowska, Leśmian, Przerwa-Tetmajer, Jesienin. Nie działa Mozart. - Dobrze mi się pisze w samolocie, bo boję się latać. Lęk i miłość mają ze sobą bardzo wiele wspólnego - mówi.

Vincent V. Severski nie znosi ciszy. Denerwuje go, bo ma małą wadę słuchu. Od rana do wieczora słucha RMF Classic.

Wita Szostaka rozpraszają polskie teksty piosenek. Muzykę dobiera do tego, co pisze. Przy "Fudze" słuchał Bacha, przy "Chochołach" free jazzu. Podobnie Janusz L. Wiśniewski, do "Samotności w sieci" włączał Cohena i ballady country, do "Bikini" - Schumana i Beethovena. Rafał Kosik pracuje w ciszy.

Krok 8. Używki

Pisarski zestaw: kawa, herbata (często zielona), czerwone wino, papierosy, czasem fajka.

Janusz Wiśniewski: - Podczas pisania zawsze coś piję, kieliszek, dwa czerwonego wina. I mnóstwo kawy.

Rafał Kosik: - Piwo przeszkadza. To wyjątek, kiedy po alkoholu udaje się napisać naprawdę dobrą scenę. Mam może kilka takich fragmentów na ponad dwadzieścia powieści.

Rafał Kosik: - Pomaga fajka. Czasem, kiedy muszę się skupić, palę.

Katarzyna Bonda dziennie wypala półtorej paczki R1, takich samych jak jej bohaterka. - Słabych. Gdybym wymyśliła jej gauloisesy, umarłabym - mówi. Kupuje od razu kartony, by nie tracić czasu na spacery do kiosku.

Vincent V. Severski: - Któregoś razu próbowałem pisać po czerwonym winie i zniknęło mi pięć rozdziałów.

Joanna Bator: - Nigdy nie piję alkoholu, kiedy piszę. Dopiero przy redakcji napisanej książki sięgam czasem po czerwone wino.

Krok 9. Inni

Katarzyna Bonda wysyła jasny sygnał do bliskich: gdy piszę, trzymajcie się z daleka. - Nie wpuszczam ludzi do domu. Kiedyś za drzwiami został nawet brat. Z czasem bliscy zaczynają to rozumieć, ale bywa ciężko, bo pisanie trwa nawet siedem miesięcy. Moja przyjaciółka, zanim zadzwoni, wysyła mi SMS-a: "Śpisz?". Choćby to była 15 - opowiada pisarka.

Vincent V. Severski: - W cugu internet i telefon są wyłączone. Bliscy wiedzą, że jestem wtedy opryskliwy, więc mnie unikają. I o to właśnie chodzi.

Rafał Kosik: - Wyciszam telefon, nie odbieram rozmów z nieznanych numerów. Znajomi przerzucili się głównie na maile.

Joanna Bator: - Potrzebuję ciszy, ale bez przesady. Nie przeszkadzają mi odgłosy miasta, sąsiadów. Mogę pisać, gdy mąż jest w domu.

Janusz Wiśniewski w ramach przerwy wychodzi na bazar, po owoce i warzywa, niekiedy po butelkę czerwonego wina, przejechać się ulicami Frankfurtu nad Menem skuterem.

Wit Szostak: - Jeśli zaglądam na Facebooka czy inne strony, to znaczy, że to po prostu nie jest czas pisania.

Małgorzata Kalicińska: - Facebook pomaga wiedzieć, co ludzie myślą, jak się zachowują. Nie umiem się zupełnie z niego wynieść. Bywa, że wymeldowuję się na trochę, ale on zawsze mnie w końcu wzywa.

Krok 10. Koniec

Do ostatniego zdania książki nikt oprócz autora nie czyta. - Przed autoredakcją nie pokazuję nikomu ani fragmentu - mówi Vincent Severski. Za to Małgorzata Kalicińska czyta fragmenty mężowi. Bonda pierwszą wersję całości rozsyła do kilku osób.

Koniec książki to pustka. - Zawsze uważam, że tekst jest beznadziejny, że nie umiem pisać i do niczego się nie nadaję. Kiedy oddaję książkę, jeszcze długo jestem mocno nakręcona. Po takich emocjach, jakie daje pisanie, ciężko stanąć w miejscu. Sprzątam, remontuję, spotykam się z ludźmi - mówi pisarka.

Janusz L. Wiśniewski po pierwszej książce pomyślał, że za pisanie będzie siebie nagradzał. - Osładzam sobie stan smutku po rozstaniu z bohaterami i wątkami. To rodzaj pożegnania, okraszony lękiem, że od momentu wysłania tekstu do wydawnictwa nie będę mieć już prawie żadnego wpływu na losy moich bohaterów - mówi. Na początku nagrodą były zegarki. Ale ile można mieć zegarków? Dzisiaj to raczej jakiś elektroniczny gadżet. Niekiedy zupełnie mi zbędny.

Joanna Bator: - Po pisaniu przychodzi czas na pierwsze czytanie. Praca mniej twórcza, ale też mniej obciążająca. - Już wiem wszystko o mojej książce. Mam ostatnie zdanie. Wiem, że się dokonało.

Wideo "Magazynu Świątecznego" to coś więcej - więcej wyjątkowych tematów, niezwykłych ludzi, najważniejszych wydarzeń, ciekawych komentarzy i smacznych wątków. Co weekend poznasz ciekawy przepis, zasłuchasz się w interpretacji wiersza i przyznasz, że jest cudem, dowiesz się, co w trawie piszczy - w polityce, kulturze, nauce. Oglądaj wideo "Magazynu Świątecznego"

W Magazynie Świątecznym :

 

 

Jo Nesbo: Bez przemocy byłoby trochę nudno

 

Zacząłem pisać książki, tak jak grać w piłkę nożną - bo miałem na to ochotę. Z Jo Nesbo rozmawia Katarzyna Bielas

Umberto Eco: O pożytkach z oglądania się za dziewczynami

 

Życie jest jak film z mojej młodości: wchodzimy, kiedy wiele rzeczy już się stało, i trzeba poznać to, co zdarzyło się przed naszym narodzeniem. Ale dziś, kiedy idziesz do kina, od razu ktoś bierze cię za rękę i mówi, co dzieje się na ekranie

Richard Flanagan: Uchodźcy z Syrii. Byliśmy błogosławieni

 

Elias, operator kamery, przestaje filmować. Robi łódkę z papieru dla małego Eida. - Popłyńmy nią do Niemiec - mówi Samir. Namiot przecieka, śnieżyca się wzmaga. Zostawiamy ich własnemu losowi, z ulgą wychodzimy w rozdeptane błoto na zewnątrz

Paulina Wilk: Dorosłe dzieci mają żal

 

Transformacja, arogancja władzy, wojny za progiem - to nie tłumaczy, dlaczego kulimy się w kącie z wyszczerzonymi zębami. Pora sięgnąć do książek zepchniętych na pobocze, bo zawalały autostradę do nieba

Jerzy Sosnowski: Doktryna i czułość

 

Ze słusznych obiektywnie norm nie wolno czynić kamieni, którymi rzuca się w innych

Horyzont. Andrzej Stasiuk

 

Co z ciebie za Polak, jak cię na rzyganie bierze, Andriusza? Toż to twój naród, a ty krew z ich krwi oraz kość z ich kości. Umarli, żebyś żyć mógł i bąki zbijać

Ignacy Karpowicz: Wielki Jork, małe życie

 

Nasze życie zawsze pozostanie małym i choćbyśmy sukcesami wspięli się ponad nasz początek - zawsze istnieć będzie coś większego. Tego nas uczy Nowy Jork

Jak oni piszą

 

Joanna Bator łapie zahaczki, Janusz L. Wiśniewski buduje wątki na basenie, Katarzyna Bonda marznie, Rafał Kosik ustawia czarny ekran i zielone litery

Diane Ducret: Praca, aborcja, ojczyzna!

 

Mężczyźni z rządowych ław nie potrafią poradzić sobie z bezrobociem, kryzysem i terroryzmem, więc chcą pokazać, że panują nad czymś najpotężniejszym: nad życiem

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.