Jeśli jakimś nieszczęsnym obrotem losu PiS-owi uda się nie tylko wygrać wybory do Sejmu, ale także, odpukać, sklecić koalicję konstytucyjną - nie będziemy mogli powiedzieć, że nie wiedzieliśmy, co nam gotują.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

JAROSŁAW KURSKI: Projektu konstytucji nie poznamy przed 25.10. PiS nie będzie straszył Polaków

 

Stawia się czasem zarzut prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że wspomina o potrzebie zmiany konstytucji - robił to wielokrotnie w czasie kampanii wyborczej i już po objęciu urzędu - bez podania szczegółowo, o jakie właściwie zmiany chodzi. Zarzut taki stawiany jest też partii, z której nowy prezydent się wywodzi. Krytyka ta jest jednak tylko częściowo słuszna: ani sam prezydent, ani liderzy partyjni PiS nie sformułowali żadnych konkretnych obiekcji dotyczących obecnej konstytucji, zadowalając się mglistymi zapewnieniami, że trzeba np. wzmocnić suwerenność.

Ale PiS ma bardzo konkretny projekt nowej konstytucji, przyjęty w styczniu 2010 r. i nigdy niezdezawuowany ani przez partię, ani przez Andrzeja Dudę. Ogłoszono go, gdy Duda piastował wysokie stanowisko, zajmując się sprawami prawnymi w kancelarii Lecha Kaczyńskiego - można więc przyjąć, że odegrał ważną rolę w przygotowaniu projektu. Ale nawet jeśli nie, to jako dokument programowy partii wiąże on nadal partię, a także prezydenta, który do władzy doszedł jako kandydat PiS.

Projekt to pełny tekst nowej konstytucji - od preambuły aż po przepisy przejściowe i końcowe, w sumie 199 artykułów. W odpowiedzi na krytykę braku konkretów prezydent Duda może rzucić na stół własny projekt. Albo zachęcić nas, byśmy kliknęli w odpowiedni dokument na oficjalnej stronie internetowej PiS.

Pytaniem ważniejszym niż to, co w projekcie znajdziemy, jest pytanie o to, czego w nim nie ma. Pisany w kontrze do konstytucji z 1997 r. projekt należy czytać w konfrontacji z nią. Przemilczenia krzyczą czasem głośniej niż słowa projektu. To, co zostało usunięte, oznacza PiS-owską diagnozę defektów obecnej ustawy zasadniczej.

PiS chce demokratury

My, Naród - czyli kto?

Ton wszystkiemu nadaje preambuła - ten krótki tekst, który nie zawiera żadnych konkretnych przepisów, ale który jest uroczystym wprowadzeniem do każdej konstytucji określającym naturę "konstytucyjnego podmiotu". Kim są ci, którzy konstytucję piszą i przyjmują? Jak się sami definiują? Kim jesteśmy "my" w "my, Naród"?

W preambule PiS sprawa jest dość jasna - "my, Naród" to Polacy chrześcijanie. W krótkim tekście mamy trzy odwołania do religii, Boga i chrześcijaństwa: wszystko zaczyna się inwokacją: "W imię Boga Wszechmogącego!", następnie jest wyrażone dziękczynienie: "Bożej Opatrzności za dar niepodległości", a zaraz potem podkreśla się, że dzieje Polski są "związane z chrześcijaństwem". To wszystko w pierwszych pięciu krótkich linijkach. Nie ma tam miejsca dla Polaków niewierzących lub dla żydów, muzułmanów, prawosławnych. Nie ma miejsca na konstrukcję, która tyle pochwał przyniosła obecnej konstytucji (wychwalał ją np. dobrze znany w Polsce prawnik Joseph Weiler), że "my, Naród Polski" to zarówno wierzący w Boga, jak i niewierzący, którzy wspólne wartości "prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna" wywodzą z innych niż religijne źródeł. Konstytucja PiS wyrzuciła tę kategorię Polaków poza ramy konstytucyjne.

Notabene "my, Naród Polski" jest w obecnej konstytucji zdefiniowane jako "wszyscy obywatele Rzeczypospolitej" - jest to więc obywatelskie pojmowanie narodu. Obywatelstwo konstytuuje tożsamość narodową - nie na odwrót.

Konstytucja PiS uznała jednak za niezbędne rezygnację z tej "obywatelskości" narodu.

Bez zakazu dyskryminacji, wolności prasy, równego dostępu do służby zdrowia. Za to z prowokacją policyjną podniesioną do rangi wartości konstytucyjnej

Prezenty dla kościoła

Przy takim uwzniośleniu religijnym nie dziwi, że konstytucja pełna jest wolności i praw dla religii - ale już nie wolności od religii. Znikają więc, obecne w dzisiejszej konstytucji, prawo do nieuczestniczenia w praktykach religijnych i prawo do nieujawniania swych przekonań religijnych. Prawa te są standardem w dzisiejszej konstrukcji państwa świeckiego: wolność religii powinna być zbalansowana wolnościami osób niereligijnych. Ale w konstytucji PiS nie jest.

Za to Kościół dostaje wiele prezentów. Na władze publiczne nałożony jest obowiązek prowadzenia nauczania religii w szkołach publicznych - obecnie jest tylko taka możliwość, której skonkretyzowanie wynika z aktów niższego rzędu. Podniesione do rangi konstytucyjnego obowiązku nauczanie religii nie musi już uwzględniać wolności sumienia i religii innych osób - coś, co podkreśla obecna konstytucja. Stworzono dodatkowe prawo obywatelskie - do obecności symboli kulturalnych "i religijnych" w sferze publicznej. Czyli koniec sporów o miejsce krzyży w państwowych instytucjach.

Są też prezenty dla Kościoła dużo ważniejsze, bo nadające wagę konstytucyjną ograniczeniom wolności wynikającym z dogmatów wiary. Zadekretowane zostanie prawo każdego człowieka do życia "od poczęcia do naturalnej śmierci" (co oczywiście może stanowić podstawę do odejścia od obecnego "kompromisu aborcyjnego" w kierunku absolutnego zakazu przerywania ciąży - "bo konstytucja tak każe"), a konstytucyjnie wykluczone zostaną jakiekolwiek prawne regulacje związków de facto ("władze publiczne nie regulują par niemałżeńskich"). Małżeństwo zdefiniowane jest jako "wyłącznie związek kobiety i mężczyzny" - niby ostre słowo "wyłącznie" nie dodaje żadnej treści, ale takie tupnięcie nóżką zostanie usłyszane, gdzie trzeba.

Gdy wszystkie te prezenty dla dominującej religii złożyć w jedną całość, wyłania się obraz ustroju zupełnie nieprzystającego do modelu rozdziału Kościoła od państwa albo do zasady światopoglądowej neutralności państwa. Konstytucja PiS stawia kropkę nad i, wyrzucając obecną formułę "bezstronności" w sprawach przekonań religijnych. Jak więc określić krótko model państwa naszkicowany w konstytucji PiS? Nie jest to jeszcze państwo wyznaniowe (bo np. przynależność do dominującego wyznania nie jest na razie warunkiem zajmowania najwyższych stanowisk), ale nie jest to już państwo świeckie ani neutralne religijnie.

Raczej: państwo realizujące najważniejsze postulaty ustawowe religii dominującej, zapewniające jej główną rolę w państwie i sferze publicznej, nieczułe na potrzeby osób niewierzących albo choćby niegodzących się na ureligijnienie państwa. Czyli: katolickie państwo narodu polskiego.

Warto też zwrócić uwagę na wysunięte na pierwszy plan - już w pierwszym artykule, a następnie powtórzone w art. 17 - odwołanie do "przyrodzonej godności każdego człowieka". Na pierwszy rzut oka nic w tym złego: "godność" ma piękne tradycje filozoficzne, zarówno w myśli religijnej, jak i w oświeceniowej filozofii Immanuela Kanta. Trzeba jednak wiedzieć, że dla religijnie wzmożonych prawników "godność" to słowo kod oznaczające teologicznie rozumiane prawo naturalne. Jak pisał niedawno ówczesny wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski, konstytucyjne ujęcie godności człowieka "to jednoznaczne odniesienie do katolickiej nauki społecznej". Warto o tej interpretacji pamiętać w dyskusjach konstytucyjnych - za chwilę może się stać interpretacją "jedyną słuszną", urastającą do rangi doktryny.

Znaczące jest przeformułowanie tekstu przysięgi prezydenckiej (a także poselskiej i senatorskiej). W obecnej konstytucji zawarty jest tekst przysięgi, po czym powiedziane jest, że przysięga może być złożona z dodaniem zdania: "Tak mi dopomóż Bóg". W konstytucji PiS-owskiej jest na odwrót: "Tak mi dopomóż Bóg" jest integralną częścią przysięgi, a tylko dozwolone jest opuszczenie tej formuły. W praktyce - niby to samo, ale jednak jakże inaczej rozłożone są akcenty między normą a wyjątkiem.

Czy proponując nowe prawo lub zmianę istniejących regulacji, powinno się powoływać na nakazy i zakazy religijne?

Przycinanie wolności

Dając jedną ręką podarunki religii dominującej, drugą ręką konstytucja PiS zabiera obywatelom pewne swobody i wolności zagwarantowane w dzisiejszej konstytucji. Dostaje się na przykład nieletnim. Obie konstytucje zawierają zakaz tortur i poniżającego traktowania, ale konstytucja PiS ruguje z tekstu zakaz stosowania kar cielesnych. Obie konstytucje zapewniają rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, ale konstytucjonalistom PiS nie spodobało się już uznanie, że "wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania". Wolność sumienia dorastającego dziecka? Nie pod rządami konstytucji PiS.

Kobiety też są przegrane: znika podkreślenie (dzisiaj obecne) równych praw kobiet i mężczyzn. Po dekadach walki o równość płci z konstytucji polskiej zniknąć ma jakiekolwiek nawiązanie do tej elementarnej normy państw demokratycznych. Dochodzi za to obszerny artykuł "lustracyjny", a także sformułowany nieostro, potencjalnie zagrażający wolności słowa i wolności badań naukowych, zakaz treści i symboli wyrażających pochwałę "komunizmu, faszyzmu albo nazizmu".

Konstytucja PiS rozszerza też zakres powodów, dla których wolności i prawa obywatelskie mogą być ustawowo ograniczone, dorzucając do istniejącego dziś katalogu także "realizację dobra wspólnego". Znów - niby nic karygodnego. A jednak "dobro wspólne" jest pojęciem wybitnie nieostrym i służy jako słowo kod dla koncepcji "wspólnotowych", które dają pierwszeństwo kolektywowi przed jednostką. Na dodatek ów kolektyw rozumiany jest w konstytucji PiS w kategoriach etniczno-narodowych, na co wskazuje zarówno odrzucenie "obywatelskiej" definicji narodu w preambule, jak i zachwalanie ideału "rozwoju osoby we wspólnocie narodowej".

Zawężeniu katalogu praw obywatelskich towarzyszy osłabienie instytucji służących ich urzeczywistnieniu. Trybunał Konstytucyjny poddany zostanie dużo większej kontroli: prezydent dostaje prawo powoływania prezesa i dwóch wiceprezesów bez oglądania się na opinię sędziów (obecnie to sam Trybunał przedkłada prezydentowi listę kandydatów na tę funkcję). Prezydent powoływałby też, na zmianę z Sejmem i Senatem, sędziów TK (obecnie wszyscy powoływani są przez Sejm).

To fundamentalna zmiana ustrojowa: część sędziów Trybunału, a także trójka prezesów zawdzięczać będą swoje stanowiska prezydentowi. Jednocześnie bardzo ograniczona zostaje możliwość uznawania ustaw za niekonstytucyjne, gdyż Trybunał we wszystkich takich sprawach będzie musiał orzekać w pełnym składzie (co, rzecz jasna, wydłuży oczekiwanie na wyrok), a decyzja - zapaść większością aż 12 głosów (na 15). Biorąc pod uwagę dużą liczbę istotnych orzeczeń z licznymi zdaniami odrębnymi, Trybunał zostanie częściowo ubezwłasnowolniony.

Z kolei Rzecznik Praw Obywatelskich zredukowany zostaje w projekcie konstytucji do funkcji przydatnego obywatelom, ale w sumie mało mogącego pomocnika prawnego, czegoś w rodzaju "Dudapomocy", tracąc swą najważniejszą dzisiejszą prerogatywę - prawo zaskarżania ustaw do Trybunału (będzie mógł tylko złożyć w imieniu osoby zainteresowanej indywidualną skargę do TK przeciwko konkretnej decyzji sądowej lub administracyjnej).

Taką oto ofertę konstytucyjną ma dla nas partia prezydenta Andrzeja Dudy. Bardzo dużo dla Kościoła i religii, przykrojone prawa i wolności obywatelskie, ubezwłasnowolnione instytucje służące "ochronie" obywateli. Jeśli więc jakimś nieszczęsnym obrotem losu PiS uda się nie tylko wygrać wybory do Sejmu, ale także, odpukać, sklecić koalicję konstytucyjną - nie będziemy mogli powiedzieć, że o tym nie wiedzieliśmy.

Tym razem wszystko jest wyłożone kawa na ławę.

* Wojciech Sadurski - profesor prawa na Uniwersytecie Sydnejskim i w Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego.

Magazyn Świąteczny to coś więcej - więcej wyjątkowych tematów, niezwykłych ludzi, najważniejszych wydarzeń, ciekawych komentarzy i smacznych wątków. Co weekend poznasz ciekawy przepis, zasłuchasz się w interpretacji wiersza i przyznasz, że jest cudem, dowiesz się, co w trawie piszczy - w polityce, kulturze, nauce.

 

Oglądaj wideo "Magazynu Świątecznego"

W Magazynie Świątecznym :

 

 

Polacy z Karbali

 

Były tylko dwa wyjścia: obrona albo śmierć [MATERIAŁY SPECJALNE]

Za pomocą nowej konstytucji PiS zaknebluje wolność religijną w Polsce

 

Jeśli jakimś nieszczęsnym obrotem losu PiS-owi uda się nie tylko wygrać wybory do Sejmu, ale także, odpukać, sklecić koalicję konstytucyjną - nie będziemy mogli powiedzieć, że nie wiedzieliśmy, co nam gotują

Potrzebujemy uchodźców

 

Nawet gdybyśmy dostali 50 tys. Syryjczyków, to długo by u nas nie zagrzali miejsca. Powędrowaliby na zachód Europy. Niestety

Podwójne życie Kościoła

 

Wygodnie jest żyć, nie stawiając pytań o podwójną moralność biskupów, chciwość kapłanów, wykluczenie wiernych myślących i żyjących inaczej. W Kościele, w który chcą wierzyć krytycy mojego listu, takie zjawiska nie występują. W Chrystusowym niestety są [FRATER IN CHRISTO]

Chiny na równi pochyłej

 

Najpierw kredyty na lewo i prawo. Potem błogosławieństwo dla giełdowej bańki. Sekretarze z Pekinu huśtają całym światem, bo myślą, że rynkom można rozkazywać niczym generałom

Krótka historia koszuli

 

Aż do zeszłego stulecia była po prostu bielizną, starannie ukrywaną przed światem. Dziś nie wyobrażamy sobie bez niej eleganckiego męskiego stroju. Bywa też kraciasta, rozpięta albo hawajska

Roman Cieślewicz zdobywa Paryż

 

Późne lata 60., Roman Cieślewicz zostaje dyrektorem artystycznym magazynu "Elle". 200-osobowy zespół, 500 tys. egzemplarzy co tydzień. Powie potem: - Było trochę tak, jakbym trafił spod słomianej strzechy do Hollywood

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    No bo to wszystko tak po katolicku. Śmieją się z Iranu i ajatollachów a sami sobie pętlę na szyję założą.
    już oceniałe(a)ś
    19
    2
    Brunatny motłoch szykuje się na przejęcie władzy i ostrzy swoje długie noże na bruku naszych miast, to się źle skończy, tak jak to już dawniej bywało, parę milionów ludzi skończy żywot w piecu
    już oceniałe(a)ś
    12
    0
    No cóż to wstęp do stracenia niepodległości. Będzie się krew lała. Debili typu Ajatollah Kaczyński są starzy i mają w dupie, co będzie się działo po ich śmierci. Dudzie najwyżej ktoś łeb utnie, ale jak tu wejdzie Rosja, to już Polski na następne stulecia nie będzie. Ja nawet pójdę i zagłosuję na PiS. Będzie mi łatwiej wyemigrować.
    już oceniałe(a)ś
    8
    3
    Tak narzekacie, ze Pis dojdzie do wladzy, to zrobcie cos. Wielu narzeka na PO, ale ta partia to jedyna zapora przed Pisem. Co by sie nie mowilo o PO zlego, to i tak koncowy efwkt jej rzadow jest na plusie i wyprowadzili Polske z zacofania. Musimy sie zebrac ponownie jak w 2007 roku i dac PO kredyt zaufania. Ja osobiscie wole stracic z PO niz zyskac z Pisem. Jezeli wybierzecie Pis to obudzimy sie wszyscy z reka w nocniku. To nie jest straszenie Pisem. To jest prawda o Pisie, ktory na naszych oczach podzielil narod i doproaadzil do sytuacji, w ktorej ludzie sie nienawidza z powodu takich czy innych pogladow. Tego chcecie? Dajmy im jeszcze raz odpor, a kolejna ich przegrana doprowadzi do podzialow w Pisie i partia ta powoli zniknie. Oni sa powaznym zagrozeniem i niebezpieczenstwem dla nas i kraju. Lewica jest b rozdrobniona i podzielona. Szkoda na nich marnowac glosow. Glosujmy na PO bo bedzie z nami marnie
    już oceniałe(a)ś
    6
    2
    A co mówią...LEKARZE ? szczególnie psychiatrzy ? Już się chyba poddali...;)
    już oceniałe(a)ś
    4
    1
    Taki katolicki Iran w srodku europy juz prawie jest ! i po zwyciestwie PIS bedzie juz zapozno ! to bedzie dyktatura religijno pisowska !koniec z wolnymi mediami ! dzisiejsi dziennikarze albo podpozadkuja sie nowej wladzy albo odtworza na nowo radio wolna europa w Monachium ! a ci ciemni co dadza wladze PISOWI za pare miesiecy beda mowic ja na PIS nie glosowalem ! Szykowac tylko chusteczki na wycieranie lez!!!!
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Trzeba będzie dokopać karabin dziadka z czasów II wojny światowej.
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    PiSowska Targowica - będziemy poddanymi Watykanu
    już oceniałe(a)ś
    2
    1